Odd Future. Hete it or love it. Tendencja niezmienna. Z mojej strony zawsze była fascynacja, wielokrotnie broniona i argumentowana. Szczególnie w tej ekipie zawsze zadziwiał mnie fakt skupienia w jednym kręgu tak dużej ilości uzdolnionych ludzi. W dodatku utalentowanych na tak rozstrzelonych płaszczyznach.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wolne myśli Sebola. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wolne myśli Sebola. Pokaż wszystkie posty
piątek, 6 stycznia 2012
środa, 28 grudnia 2011
Ailo - Ja tu tylko śpiewam
Wigilijny wieczór okazał się emocjonujący za sprawą Ailo. Mailingi promocyjne zazwyczaj są nudne jak flaki z olejem i nie chce mi się ich nawet sprawdzać. Natomiast wiadomość od Ilony, mimo iż (prawdopodobnie) podobnej treści była wysyłana nie tylko do prywaciarzy takich jak ja, ale też do innych redakcji - okazała mi się interesująca. Sprawdziłem singiel "Serce" i postanowiłem dowiedzieć się czegoś więcej na temat twórczyni i jej kolegów, bo to co usłyszałem przywróciło moją wiarę w muzykę nie tyle polską, co polskojęzyczną. Poza tym, zazwyczaj instynkt mnie nie myli w tych kwestiach i coś mi się zdaje, że o Ailo będzie niebawem bardzo głośno.
wtorek, 20 grudnia 2011
Stalley - Słyszałem tyle zajebistych rzeczy o Warszawie, i wiecie co? Wszystkie okazały się prawdą!
Kiedy wyjeżdżałem z Warszawy po koncercie Taylora McFerrina, już w głowach dzwonił pomysł dotyczący Stalleya, powiedziałem wtedy Maceo, że to będzie hit. Mówiłem, że żyjemy teraz w czasach renesansu hip-hopu i to najlepszy moment żeby wchodzić w takie akcje. Byłem wprost przekonany, że impreza odniesie sukces.
sobota, 17 grudnia 2011
Wolne myśli o bitach i beatmakerach na Beat Battle 4
Przez nawał obowiązków grudniowych, jakoś mniej regularnie idzie mi pisanie, ale to pewnie dlatego, że to okres podsumowań i kilka innych tekstów rozlało się po zaprzyjaźnionych portalach. W każdym razie pomyślałem, że warto wrzucić relacjo-rozmowę, którą przeprowadził z nami Filip Andrys, host Beat Battle 4 i współorganizator eventu (Proporcja.com), potrafiący nawinąć wiele zwrotek Grubego - czego doświadczyliśmy po konkursie. Tyle słowem wstępu, zapraszam na kolejne odsłony tej coraz ciekawszej kompetycji.
środa, 14 grudnia 2011
niedziela, 27 listopada 2011
Rob G eksperymentem miażdży w Kaliszu
Nie mogę wyjść z podziwu jak Kalisz dobrze sobie radzi. Niby małe, niepozorne miasteczko z całkiem sympatyczną starówką, a mają taki festiwal, że taki Poznań zostaje daleko w tyle. Nie żebym się czepiał bookingom w Blue Note, ale dawno nic nie przyciągnęło mnie do tego klubu. Nieważne. Wróćmy do Kalisza.
środa, 16 listopada 2011
Robert Glasper Experiment, odpowiedzią na pytanie: Dokąd zmierza jazz?
„Jazz jest jedynym gatunkiem muzycznym, który utkwił w swojej historii. Ugrzązł w swojej przeszłości. Kiedy myślisz o jazzie, automatycznie zaczynasz wracać do przeszłości. Nie znam drugiego takiego gatunku. Kiedy myślisz o jazzie, myślisz o latach 40-tych, 50-tych czy 60-tych - dosłownie. Nie myślisz już o latach 90-tych czy 80-tych, a już na pewno nie pomyślisz o nowym millenium. To jest do bani. Myślę że ludzie powinni się obudzić i porzucić to bezsensowne myślenie. To zupełnie nie jest jazzowe podejście. Nie jesteś w stanie poznać prawdziwej istoty jazzu jeśli nie chcesz kolaborować z innymi gatunkami muzycznymi. Jazz jest miksturą wszystkiego, dlatego tak bardzo się zmienił. To żyjąca i oddychająca istota. Zmienia się co pięć czy dziesięć lat.” – powiedział Robert Glasper w wywiadzie dla Okayplayer. Trudno się z nim nie zgodzić. W zasadzie, czytając kolejne odpowiedzi na zadawane pytania w omawianym wywiadzie, czułem się jakby Robert wyjmował myśli z mojej głowy. Czy ktoś w Polsce zastanawia się jeszcze czym jest jazz i dokąd on zmierza?
czwartek, 13 października 2011
Tak sobie teraz myślę... o Brainfeeder
Tak sobie teraz myślę, że chyba już jesteśmy gotowi na Brainfeeder. Ostatnie dwa lata
uświadczyły w tym nie tylko mnie, Was, ale pewnie nawet Flying Lotusa, który będąc
w Katowicach na do tej pory jedynym showcasie, stwierdził, że scena w Polsce nie jest jeszcze
wystarczająco przygotowana na przyjęcie innych przedstawicieli tej oficyny. Miał wtedy
absolutną rację, a ja niepotrzebnie się zastanawiałem o co mu chodziło. W 2009 roku
jeszcze nie mówiło się dużo o możliwości zaistnienia new-beats w klubach, a promotorzy
nie mieli odwagi zaryzykować swoich pieniędzy inwestując w artystów z Los Angeles.
Paradoksalnie, było już Polsce multum ludzi, którzy słuchali tego co wydobywało się z Kalifornii za pomocą szybkich transferów internetowych, w
zaciszu swoich własnych lub wynajętych mieszkań. Dzięki twórcom festiwalu Tauron Nowa
Muzyka, przez ostatnie trzy festiwale przewinęli się Flying Lotus, Gaslamp Killer, Ras G,
Lorn, Teebs i Jaremiah Jae. Dwóch ostatnich zresztą, gościł też Tomek Hoax na imprezach z
cyklu Coast2Coast. Wcześniej hostował też Daedelusa na festiwalu Transvisualia. Na Warsoul
niebawem wystąpi Taylor McFerrin, a w ramach Przeglądu Form Muzycznych „Kwadrat”
z live-actem przybędzie Tokimonsta. Po dwóch latach od występu założyciela Brainfeeder
doświadczyliśmy w Polsce prawie wszystkich „core-members”. Teraz przyjdzie tylko czekać
na jazzowe odjazdy Thundercata czy Austina Peralty, chociaż „Grzomotokot” odczuł już stan
naszych dróg na trasie z Eryką Badu: „Jestem w Polsce. Tutaj jest tyle dziur w drogach! Czuje
się jakbym jechał z Indianą Jonesem do Świątyni Zagłady. Moje nery zostały gwałtownie
wytrzęsione.”. Także możemy sobie pogratulować. Jesteśmy społecznie i mentalnie gotowi
na Brainfeeder, nie tylko w teorii ale i w praktyce. O Taylorze wiecie już sporo, dlatego skupmy się na listopadowym lineupie festiwalu "Kwadrat".
wtorek, 4 października 2011
Ment XXL presents She Needs Rap$
Niedawno odbywały się głośne urodziny wytwórni U Know Me. Szeroki lineup robił wrażenie już na samym plakacie. Dużo live-actów, premierowe koncerty, możliwość nabycia nowych wydawnictw. Śledziłem przygotowania do tej imprezy i z przyjemnością obserwowałem dodawanie kolejnych gości przez Groha. Jednym z nich był Ment XXL - producent z rozchwytywanego Rasmentalism i dj z bardzo ciekawego kolektywu Gram-O-Phonics. Wcześniej myślałem że Mentos jak zwykle będzie grał warm-up w stylu znanym mi z tego, kiedy spotkaliśmy się w Poznaniu, gdy puszczał boogie-funk i soul po koncercie z Rasem, a ja spontanicznie gadałem między kawałkami. Tymczasem wszystko się zmieniło. Ment zaprosił wszystkich na swój set, namawiając ludzi do zabawy przy muzyce przedstawicieli nowej fali raperów. To była chyba pierwsza impreza w Polsce o jakiej wiem, że miała miejsce, gdzie można było posłuchać Curren$y'ego, Kendricka Lamara czy Pac Div. Chujowo się czułem odpuszczając jedną z najfajniejszych imprez nadchodzącej jesieni. Podejrzewam, że nie tylko ja... Dlatego zagadałem z Mentem i po starej znajomości postanowiłem wydębić od niego zapis setu rozgrzewającego publiczność w Cafe Kulturalna. Tylko u SebLovera, prosto z otchłani dysku Menta XXL - ekskluzywny live miks, z fajną panną na okładce. Od nas dla Was. A wszystko dlatego, że mamy misję: Uwielbiamy rap i kochamy dziewczęta, chcemy żeby te dwa byty szły a raczej grały ze sobą w parze. Tracklista oczywiście niedostępna.
wtorek, 27 września 2011
Jesień z Taylorem McFerrinem w ramach Warsoul Sessions
Nie pamiętam dokładnie przedziałów czasowych w których po raz pierwszy natknąłem się na twórczość Taylora McFerrina. Pamiętam natomiast, że zaczarował mnie utworem “Awake To You”, który promował nieustannie Benji B w swoich audycjach, jeszcze gdy pracował w BBC 1Xtra. Ten numer jest krótki, ma niecałe trzy minuty, ale wkręcił się Benkowi tak mocno, że potrafił go puszczać dwa razy z rzędu podczas jednego show. Później, Taylor wrzucił na swojego soundclouda “Early Riser Preview”. Kto śledził młodego McFerrina już wtedy, zapewne ma jeszcze w czeluściach dysku twardego nie tylko wspomniany wyżej numer, ale też kapitalny “Done For” oraz wzruszający “Place In My Heart” z gościnnym udziałem Ryat. Od tego czasu sporo w karierze Taylora się zmieniło, ale zacznijmy od początku.
poniedziałek, 26 września 2011
Nie zapraszajcie mnie do audycji bo Was zdejmą z anteny
Cieszę się że piszę "na swoim". Jestem sam sobie szefem w tym temacie i żaden lamus "z góry" mi się nie wpierdala ze swoimi koncepcjami w to co mam do powiedzenia. Liczę po cichu na to, że za 5-10 lat internet i autorskie podcasty wyprzedzą zainteresowaniem radiowe playlisty, a teksty specjalistów na odpowiednich stronach będą generować taki ruch, jaki możemy już dziś obserwować na blogach z przepisami na dobry obiad, czy z radami dziewcząt, które rzekomo wiedzą jak inne panny powinny się ubierać.
czwartek, 15 września 2011
What'cha wanna do? Do-over!
Kiedy latem w klubach nie bardzo się dzieję, imprezy przenoszą się na ogródki, skwery, plaże i coraz modniejsze kontenery. W Poznaniu jeszcze za dobrze w tym stylu się nie bawiłem. Wrocław wygrał imprezami na dachu Renomy, a przynajmniej tak słyszałem. W Warszawie jest całkiem zajebiście w CUDzie i wiele dobrego mówi się o Placu Zabaw, ale tam akurat nie byłem. Zazdrościłem też Krakowowi, bo dwa lata z rzędu zajebiste pikniki urządziły Natalia i Kasia z MISBHV. Imprezy na świeżym powietrzu, to w Polsce nowość. Przynajmniej te, które mogłyby interesować podobnych ludzi do mnie. Nie mówię przecież o pikniku country w Mrągowie, ani o dyskotece w Post Dali Plaża. Gdy rozmawiałem ze znajomymi promotorami czy dj'ami chcącymi zrobić coś na własną rękę, zawsze słyszałem zdanie w stylu: "chcemy zrobić coś na kształt Do-Over". Nie można się temu dziwić. Imprezy sygnowane nazwą Do-Over są legendarne - potwierdzi to każdy kto ma o nich w ogóle pojęcie. Zresztą potwierdza to choćby laurka od magazynu Fader, która zamyka istotę tego wydarzenia w jednym zdaniu: "Top 5 Summer Parties in the US". Moja świadomość ogródkowych balang z tego cyklu zrodziła się dzięki Stones Throw. Nie pamiętam kiedy, ale to nie jest ważne. Istotnym było kiedyś tam się zjawić.
czwartek, 8 września 2011
Galus - Futura, będziemy z tego dumni!
Krótko po wydaniu szesnastego woluminu Footprints, mój kontakt z Galusem się urwał. Po jakimś czasie, chyba podczas mojej majowej wizyty w Warszawie (drugie urodziny Warsoul Sessions), spotkałem się z Mateuszem - autorem okładki "Futury" i "Footprints #16". Pamiętam, że rozmawialiśmy o tym jaki świat jest mały... Otóż kiedy miks już leżał na moim dysku, ja szukałem kogoś, kto zrobi do niego okładkę. Mati już wcześniej oferował mi swoją pomoc, a ja zwróciłem się do niego dopiero z kompilacją "Diggin Europe: The Mission 60-80". Zupełnie przez przypadek okazało się że Galus i Mateusz znają się od lat. Efekt tej kolaboracji odtworzono na samym soundcloudzie blisko 3000 razy - co było do tej pory największym sukcesem całej serii. Tego majowego wieczora, o którym wspominałem wcześniej, Mateusz zadzwonił do Rafała aby ustawić się na jakiś weekend w jego stronach, w celu wspólnej inspiracji przy tworzeniu strony wizualnej krążka "Futura". Wtedy wydało się, że Galus zniknął z portali społecznościowych - bo zabierały mu zbyt dużo czasu. Już wtedy mówiło się dużo o tym, jak mocne ma to być wydawnictwo. Chwalił Groh, podniecał się Buszkers... Potem zapewniał mnie jeszcze raz Mateusz, gdy spotkaliśmy się w Szczecinie na Boogie Brain.
środa, 24 sierpnia 2011
party&bullshit&party&bullshit
Wróciłem. Przetrwać było ciężko, ale jestem. Gdybyście spotkali mnie na ulicy, to nie byłem na Szeszelach ani w Marakeszu, nie jestem też obywatelem wschodniej Bułgarii. Opaliłem się nad jeziorem w Czechach i nie mam korzeni Ormiańskich. Pogoda spokoju nie dawała. W końcu poczułem lato w tym roku. Nie wiem jak ludzie sobie radzili pod namiotami na Heinekenie albo na Woodstoku (podejrzewam że sobie nie radzili), ale Hip Hop Kemp też nie jest skierowany dla osób o miękkich nerwach. Oj nie jest. Jest to festiwal na którym trzeba umieć sobie radzić w ciężkich warunkach jak Bear Brylls, albo znać kogoś kto był na kilku edycjach i powie Ci jak wygląda życie na polu namiotowym. Na szczęście ja jechałem już drugi raz i byłem w towarzystwie kogoś, kto był w Hradec Kralove po raz siódmy. Ponadto widziałem powtórki "Szkoły Przetrwania" na Discovery więc byłem gotowy na wszystko.
środa, 10 sierpnia 2011
SebLoverowy przewodnik po Hip Hop Kempie
Pisząc ten tekst, jeszcze nie wiem czy pojadę na festiwal. Do wyjazdu pozostał tydzień, a ja jeszcze nie dostałem żadnego maila potwierdzającego akredytację. Do jej zdobycia na pewno przyczyniłoby się wygranie jednego z konkursów. Dlatego w tym miejscu powinienem zachęcać Was do głosowania na moją stronę, która pretenduje do tytułu "najlepszego serwisu partnerskiego HHK 2011"... ale po dłuższym zastanowieniu nie zamierzam tego robić (nie podam nawet linka do sondy). Dlaczego? W podobnym zestawieniu brałem udział w 2009 roku i dzięki Wam go wygrałem. Strony (blogi), które brały wtedy udział w konkursie prezentowały wyższy lub niższy poziom, ale miały na celu coś ludziom przekazać i czegoś ich nauczyć. A teraz? Teraz wygrywają facebookowe funpage, które zajmują się produkcją kolejnych sznurków... Nie głosujcie na mnie. Bojkotuje ten konkurs.
czwartek, 4 sierpnia 2011
DDC Radio 9 - ODD FUTURE SPECIAL
Już jakoś w maju napisał do mnie Marcin ogarniający tematy dla Radia Rewers i połączonego z nim Hip Hop Kemp Radio. CZM zapytał mnie wtedy, czy nie przygotowalibyśmy specjalnej audycji ukazującej profil kolektywu Odd Future, jako DDC. Bez zastanowienia odpowiedziałem że tak, przecież nie było większych fanów OF od nas... Oto co z tego wyszło:
poniedziałek, 1 sierpnia 2011
Tworzywo, jak co? Jak dynamit!
Niedziela dzień cwela. Każdy to wie... Niedziela blokuje działania, nie pozwala hulać duszy jak piątek czy sobota. Niedziela rozkazuje siedzieć spokojnie i nie wariować przed tygodniem roboczym. W niedziele możesz co najwyżej spotkać się z kimś niezobowiązująco, pogadać przy joincie po czym łapa - łapa i do chaty. W niedziele poprawni katolicy chodzą do kościoła, a młodsi niepraktykujący wolą kino. Do kin chodzić nie przepadam, bo zapalić nie można... a o kościele w moim przypadku nie ma mowy. Lubię koncerty. Te sobotnie zawsze wiążą się z grubszym wyjściem i powrotem o świcie. Co innego koncerty niedzielne. Zaczynają się wcześnie, no i kończą się o normalnej godzinie. Od kilku lat, w okresie letnim rusza Maltańska Scena Muzyczna. Czasami można wyłapać prawdziwe sztosy albo pozytywnie się zdziwić.
środa, 27 lipca 2011
Szaleństwo na Boogie Brain
Niby wróciłem do Poznania w niedzielę, ale myśl o tym jak powinienem podejść do opisania tego festiwalu prześladowała mnie już od zakończenia pierwszego dnia na Boogie Brain. Tyle się działo... i jakże wspaniale się działo! Nie wiem czy każdy uczestnik tego wydarzenia będzie mógł o tym powiedzieć to samo, ale ja już na wstępie powiem, że był to najlepszy festiwal na jakim byłem. Mogę to przyznać z czystym sumieniem, mimo tego, że w pierwszy dzień padało niemiłosiernie, a do tego nie widziałem/słyszałem wszystkiego co chciałem. Momencik, już wyjaśniam skąd ta euforia...
poniedziałek, 18 lipca 2011
SebLoverowy przewodnik po Boogie Brain
Dawno, dawno temu... chyba przy okazji którejś z edycji Warsoul, dopadło mnie zdanie mające na zawsze zmienić moje podejście do pisania o różnych wydarzeniach. O imprezach klubowych najczęściej zaledwie wspominam w odpowiednim do tego miejscu na blogu, odsyłając do materiałów organizatora, które w dzisiejszych czasach znajdują się na facebooku. Pisać o tym szerzej nigdy nie było warto. Głównie dlatego, że jeśli ktoś się wybierał na wydarzenie, to z pewnością znał dokonania występującego artysty albo na imprezę zaciągnęli delikwenta jego znajomi. Znacznie trudniej jest dokonać wyboru podczas festiwalu. Często scen jest więcej niż jedna, przez co koncerty się nakładają. Uczestnicy festiwali jeszcze przed imprezami skrupulatnie notują w swoich "przewodnikach" na co zamierzają się wybrać. Jak wspomniałem wcześniej, problem pojawia się dopiero wtedy, gdy timetable ulubionych artystów zaczyna się pokrywać. W związku z tym, ułożyłem swój przewodnik festiwalowy, który być może rozwieje czyjeś wątpliwości... Chociaż regularni czytelnicy mojego bloga nie znajdą w nim szczególnych niespodzianek.
sobota, 9 lipca 2011
GETT OFF (horny pony) and I'm pumping'em from Pakistan 2 Poland, straight into yo town...
Możliwość posłuchania Prince'a na żywo w moim przypadku została bardzo szybko przekreślona, głównie ze względu na datę i cenę karnetu jednodniowego. Byłem załamany. Nie chciałem nawet o tym wydarzeniu wspominać i zdrowo zazdrościłem Tym, którzy na ten koncert się wybierali. Będąc na etapie w życiu, gdzie ciężko wytrzymać do pierwszego, przytłamszany kolejnymi ślubami i innymi nieplanowanymi wydatkami, które skutecznie zabierały mi resztki i tak skromnego wynagrodzenia - starałem się zapomnieć o tym, że taki show ma się w ogóle odbyć. W piątek, dzień przed występem Prince'a jechałem do pracy niestandardowo, zapierdalając 15 kilometrów w jedną stronę rowerem, mając nadzieję że zaraz nie spotka mnie deszcz. Po godzinie jazdy trasą Dębiec-Przeźmierowo, rozpocząłem regularny dzień w pracy... jak zwykle, czekając na sobotę. Odjebałem piątkową pańszczyznę i ruszyłem tą samą drogą do domu. Wjeżdżając na dzielnie zadzwonił telefon. Zatrzymałem więc moją maszynę produkcji krajowej, która z pewnością pamięta Gierka i odebrałem rozmowę przychodzącą. Zadzwoniła Aśka, pomyślałem że znowu pomyliła numery, chcąc zadzwonić do Stony. Okazało się, że tym razem było inaczej... Był to telefon roku. Padła propozycja wycieczki do Gdyni, gdzie za cenę zrzuty na zupę mogłem zobaczyć Księcia!
Subskrybuj:
Posty (Atom)















