Wróciłem. Przetrwać było ciężko, ale jestem. Gdybyście spotkali mnie na ulicy, to nie byłem na Szeszelach ani w Marakeszu, nie jestem też obywatelem wschodniej Bułgarii. Opaliłem się nad jeziorem w Czechach i nie mam korzeni Ormiańskich. Pogoda spokoju nie dawała. W końcu poczułem lato w tym roku. Nie wiem jak ludzie sobie radzili pod namiotami na Heinekenie albo na Woodstoku (podejrzewam że sobie nie radzili), ale Hip Hop Kemp też nie jest skierowany dla osób o miękkich nerwach. Oj nie jest. Jest to festiwal na którym trzeba umieć sobie radzić w ciężkich warunkach jak Bear Brylls, albo znać kogoś kto był na kilku edycjach i powie Ci jak wygląda życie na polu namiotowym. Na szczęście ja jechałem już drugi raz i byłem w towarzystwie kogoś, kto był w Hradec Kralove po raz siódmy. Ponadto widziałem powtórki "Szkoły Przetrwania" na Discovery więc byłem gotowy na wszystko.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hip-Hop Kemp. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hip-Hop Kemp. Pokaż wszystkie posty
środa, 24 sierpnia 2011
środa, 10 sierpnia 2011
SebLoverowy przewodnik po Hip Hop Kempie
Pisząc ten tekst, jeszcze nie wiem czy pojadę na festiwal. Do wyjazdu pozostał tydzień, a ja jeszcze nie dostałem żadnego maila potwierdzającego akredytację. Do jej zdobycia na pewno przyczyniłoby się wygranie jednego z konkursów. Dlatego w tym miejscu powinienem zachęcać Was do głosowania na moją stronę, która pretenduje do tytułu "najlepszego serwisu partnerskiego HHK 2011"... ale po dłuższym zastanowieniu nie zamierzam tego robić (nie podam nawet linka do sondy). Dlaczego? W podobnym zestawieniu brałem udział w 2009 roku i dzięki Wam go wygrałem. Strony (blogi), które brały wtedy udział w konkursie prezentowały wyższy lub niższy poziom, ale miały na celu coś ludziom przekazać i czegoś ich nauczyć. A teraz? Teraz wygrywają facebookowe funpage, które zajmują się produkcją kolejnych sznurków... Nie głosujcie na mnie. Bojkotuje ten konkurs.
poniedziałek, 24 sierpnia 2009
Wróciłem.
Mentalcut, na swoim blogu, w pierwszym, po najdłuższej, 11-sto dniowej przerwie w pisaniu, wrzucił takie zdanie:
I mistrzowsko to uchwycił, bo muszę napisać o tym że "nie ma miejsca jak Kemp" - jak mawiają niektórzy. Ja pierdole... nie bywałem na festiwalach, ten był moim pierwszym i jestem w totalnym szoku. Nie wiem czy to przypadłość kilkudniowych eventów, czy po prostu atmosfera na Hip Hop Kempie jest tak wyjątkowa. Zakochałem się. I to nie ze względu na line-up - bynajmniej to już nie to co mnie najbardziej rajcuje w muzyce, ale bawiłem się wyśmienicie i wrócę tam za rok z całą swoją ekipą, bo muszą przeżyć tę jakże cudowną do granic możliwości patologię! I nie mówię już o samej podróży pociągiem, która w jedną jak i w drugą stronę była zajebista, mimo gnieżdżenia się w tłumie przy kiblu. Dżoj sturlany na legalu i miła podróż. Przesiadka we Wrocku, wbitka do pierwszej klasy. Dopłata. 5tka z dymem. Pięknie. 10 - rano na miejscu. Wbijam się po akredytację i spotykam Dj'a Torta z ekipą (przemili ludzie i pozdrawiam gorąco!) zdobyłem akredytację i poszedłem na pole namiotowe rozbić swój trzydniowy dom. Tam czekali na mnie Ada i Luca (którego, jak się okazało znam z Diggin! Big Up! Do zobaczenia w Kato w sobote na FlyLo!) Poznałem ekipę z Włocławka - oczywiście skojarzona z JuNouMi i w zamian za skręcenie dżoja dostałem browara! Od razu wiedziałem że to będzie moja ekipa. Rozbiliśmy namioty i czilowaliśmy na słońcu bo pogoda była Boska. Tego wieczoru widziałem Tetrisa i Torta (świetny występ, energia, publika kumała teksty, moc!), a później El Da Senseia i Returnersów. Poszedłem spać, bo w końcu od 48h byłem na nogach. Rano wczesna pobudka, bo słońce nie dawało wyleżeć w namiotach. Zebraliśmy się i poszliśmy nad jezioro. Ultra melanż do godzin późno popołudniowych i powrót po rum z kolą i następne koncerty. Z piątku pamiętam tylko mocny występ Blu i Exile'a a później Method Mana, bo w międzyczasie musiałem wypocząć na polu, bo byłem zbyt "spatologowany". Potem koncert Method'a - ultra energia, zarówno ze strony artysty jak i publiczości, klasyki Wu Tangu, krzyki i bezcenny uśmiech Cheese'a, po efekcie imprezy którą zagrał. Po tysiąckroć się jaram! Nie dotarłem na imprezy w hangarach później bo jak zwykle bylem zbyt mocno zmelanżowany. W piątek zrobiło się deszczowo. Przynosiło to niezła ulgę, a poza tym, tego wieczoru miał spaść Warszawski Deszcz. A więc pojawiłem się pod sceną jeszcze na koncercie Planet Asia, a zaraz po nich w rytm "Deszczów Niespokojnych" na scenę, z parasolami wbił Tede i Numer Raz z dwona hajpmenami. Kempowicze zaśpiewali cały track, i chłopaki zaczęli od "Od 99' Płynę". Ja pierdole. Pod sceną szał i pogo. Bębny tak napierdalały, jak najlepsze kawałki w golden age (w ogóle, jaram się tym bitem!) i zagrali tak dobrze, że nawet ludzie co nie znali Polskiego komentowali jak bardzo to jest zajebiste. Po prostu Warszafski Deszcz pokazał klasę. Cieszę się że wrócili i to w tak świetnym stylu! Potem poszedłem znowu się czillować do namiotu i przegapilem Devina, i La Coka Nostra (ale ostatnimi akurat się tak nie jaram, więc jakoś nie żałuję, chociaż podobno niezły gnój był jak zagrali "Jump Around"). Żałuję że nie widziałem U-N-I, występu J-Live'a oraz Camp Lo. no ale mój organizm mnie zwiódł, sen okazał się silniejszy - więc trudno się mówi. Jak dla mnie to Kemp, mógłby składać się tylko z pól namiotowych. Niemcy ze swoimi sound-systemami, albo poranno- niedzielny set Dj'a Feel X'a załatwiły by sprawę. Na bank jestem za rok, z całą ekipą!
Pozdrawiam: Adę i Lukę czyli niezastąpionych towarzyszy podróży. Ekipę z Włocławka, nie pamiętam ksywek, dlatego pozdrawiam kolektywnie! No okej, no to w szczególności wymienię Dj'a Gówno, chociaż wiem, że leciałeś w chuja z tą ksywą! Pozdrawiam małolatów ze Świdnicy, przerabiacie tony baki, ultra napędzacie wiry, oby tak dalej - mam nadzieję że jeszcze kiedyś się zobaczymy! Pozdrawiam, klikę z forum SSF, cieszę się że Was poznałem, pewnie będziemy się jeszcze widzieć na festiwalach i nie jedno spalimy! Pozdrawiam ekipę z Poznania, a w szczególności Agatę i Enrikle (prawie Was nie wdziałem!). Propsy dla Ajka, myślałem że łatwiej będzie się znaleźć, ale przynajmniej się przywitaliśmy. Pozdrawiam wszystkich przybyłych za wspólne krzyki, na polu i nad jeziorem, za wspólny melanż, odstąpione piwa, wina, wódkę, rum, whisky i wszystko inne! Kemp jest zajebisty!

Wschód w drodze do Czech

Wyjebista pogoda! Celebrujemy kemp!

Ekipa

Ghettoblaster nad jeziorem

Jezioro!

Włocławski biwak

Dj Gówno! Wanna buy my shit? I got mixtapes only dwieście koron!

Method Man

Warszafski Deszcz

Bezbolesny powrót.
Również dzięki Waszym głosom na tegoroczny HipHop Kemp w Czechach wybrał się Sebol. Z tego co wiem, wrócił cały. Już wkrótce być może relacja na jego blogu.
I mistrzowsko to uchwycił, bo muszę napisać o tym że "nie ma miejsca jak Kemp" - jak mawiają niektórzy. Ja pierdole... nie bywałem na festiwalach, ten był moim pierwszym i jestem w totalnym szoku. Nie wiem czy to przypadłość kilkudniowych eventów, czy po prostu atmosfera na Hip Hop Kempie jest tak wyjątkowa. Zakochałem się. I to nie ze względu na line-up - bynajmniej to już nie to co mnie najbardziej rajcuje w muzyce, ale bawiłem się wyśmienicie i wrócę tam za rok z całą swoją ekipą, bo muszą przeżyć tę jakże cudowną do granic możliwości patologię! I nie mówię już o samej podróży pociągiem, która w jedną jak i w drugą stronę była zajebista, mimo gnieżdżenia się w tłumie przy kiblu. Dżoj sturlany na legalu i miła podróż. Przesiadka we Wrocku, wbitka do pierwszej klasy. Dopłata. 5tka z dymem. Pięknie. 10 - rano na miejscu. Wbijam się po akredytację i spotykam Dj'a Torta z ekipą (przemili ludzie i pozdrawiam gorąco!) zdobyłem akredytację i poszedłem na pole namiotowe rozbić swój trzydniowy dom. Tam czekali na mnie Ada i Luca (którego, jak się okazało znam z Diggin! Big Up! Do zobaczenia w Kato w sobote na FlyLo!) Poznałem ekipę z Włocławka - oczywiście skojarzona z JuNouMi i w zamian za skręcenie dżoja dostałem browara! Od razu wiedziałem że to będzie moja ekipa. Rozbiliśmy namioty i czilowaliśmy na słońcu bo pogoda była Boska. Tego wieczoru widziałem Tetrisa i Torta (świetny występ, energia, publika kumała teksty, moc!), a później El Da Senseia i Returnersów. Poszedłem spać, bo w końcu od 48h byłem na nogach. Rano wczesna pobudka, bo słońce nie dawało wyleżeć w namiotach. Zebraliśmy się i poszliśmy nad jezioro. Ultra melanż do godzin późno popołudniowych i powrót po rum z kolą i następne koncerty. Z piątku pamiętam tylko mocny występ Blu i Exile'a a później Method Mana, bo w międzyczasie musiałem wypocząć na polu, bo byłem zbyt "spatologowany". Potem koncert Method'a - ultra energia, zarówno ze strony artysty jak i publiczości, klasyki Wu Tangu, krzyki i bezcenny uśmiech Cheese'a, po efekcie imprezy którą zagrał. Po tysiąckroć się jaram! Nie dotarłem na imprezy w hangarach później bo jak zwykle bylem zbyt mocno zmelanżowany. W piątek zrobiło się deszczowo. Przynosiło to niezła ulgę, a poza tym, tego wieczoru miał spaść Warszawski Deszcz. A więc pojawiłem się pod sceną jeszcze na koncercie Planet Asia, a zaraz po nich w rytm "Deszczów Niespokojnych" na scenę, z parasolami wbił Tede i Numer Raz z dwona hajpmenami. Kempowicze zaśpiewali cały track, i chłopaki zaczęli od "Od 99' Płynę". Ja pierdole. Pod sceną szał i pogo. Bębny tak napierdalały, jak najlepsze kawałki w golden age (w ogóle, jaram się tym bitem!) i zagrali tak dobrze, że nawet ludzie co nie znali Polskiego komentowali jak bardzo to jest zajebiste. Po prostu Warszafski Deszcz pokazał klasę. Cieszę się że wrócili i to w tak świetnym stylu! Potem poszedłem znowu się czillować do namiotu i przegapilem Devina, i La Coka Nostra (ale ostatnimi akurat się tak nie jaram, więc jakoś nie żałuję, chociaż podobno niezły gnój był jak zagrali "Jump Around"). Żałuję że nie widziałem U-N-I, występu J-Live'a oraz Camp Lo. no ale mój organizm mnie zwiódł, sen okazał się silniejszy - więc trudno się mówi. Jak dla mnie to Kemp, mógłby składać się tylko z pól namiotowych. Niemcy ze swoimi sound-systemami, albo poranno- niedzielny set Dj'a Feel X'a załatwiły by sprawę. Na bank jestem za rok, z całą ekipą!
Pozdrawiam: Adę i Lukę czyli niezastąpionych towarzyszy podróży. Ekipę z Włocławka, nie pamiętam ksywek, dlatego pozdrawiam kolektywnie! No okej, no to w szczególności wymienię Dj'a Gówno, chociaż wiem, że leciałeś w chuja z tą ksywą! Pozdrawiam małolatów ze Świdnicy, przerabiacie tony baki, ultra napędzacie wiry, oby tak dalej - mam nadzieję że jeszcze kiedyś się zobaczymy! Pozdrawiam, klikę z forum SSF, cieszę się że Was poznałem, pewnie będziemy się jeszcze widzieć na festiwalach i nie jedno spalimy! Pozdrawiam ekipę z Poznania, a w szczególności Agatę i Enrikle (prawie Was nie wdziałem!). Propsy dla Ajka, myślałem że łatwiej będzie się znaleźć, ale przynajmniej się przywitaliśmy. Pozdrawiam wszystkich przybyłych za wspólne krzyki, na polu i nad jeziorem, za wspólny melanż, odstąpione piwa, wina, wódkę, rum, whisky i wszystko inne! Kemp jest zajebisty!
Wschód w drodze do Czech
Wyjebista pogoda! Celebrujemy kemp!
Ekipa
Ghettoblaster nad jeziorem
Jezioro!
Włocławski biwak
Dj Gówno! Wanna buy my shit? I got mixtapes only dwieście koron!
Method Man
Warszafski Deszcz
Bezbolesny powrót.
wtorek, 28 lipca 2009
Rozpierdalające system B4Party w Krakowie!
Niby są wakacje, człowiek jest wolny od studiowania ale jak uwolnić się od pieniędzy? Pierdolnąć 6tke w totka by wypadało i wtedy bywałbym wszędzie i nic bym nie stracił. A tak? Odwiedziłem Dębki w pierwszy weekendowy cykl imprez w ramach Miller Fresh IDA Dj Tour i wypsztykałem się z hajsu. A co za tym poszło nie zabrałem się z Profem i Basią do Krakowa, gdzie miałem spotkać kolegów po fachu, których nie widziałem od dawna (Pozdrawiam Ajk!), Nie zamieniłem słowa z najważniejszymi postaciami polskiego undergroundu i przegapiłem imprezę roku... Żałuję! Everyday struggle nie pozwolił... Jeśli dobrze pójdzie spotkamy się w Czechach, nad tym jeziorem gdzie ludzie rozbijają namioty i przez 3 dni bawią się do utraty tchu, w rytm najlepszego rapu. Poniżej relacja z Krakowa autorstwa Prof'a. Zapraszam:

Foto: Ajk, funkyjaz
To co, widzimy się na Kempie?
Update: Jeśli nie jedziecie o własnych siłach, zawsze możecie skorzystać z oferty Kempobusów. Więcej informacji znajdziecie tutaj.
"Na Hip Hop Kempie byłem wcześniej dwa razy. W tym roku wakacyjne plany zaprowadzą mnie w zupełnie inne miejsce, ale nie o tym chciałem napisać. Hip Hop Kemp kojarzy mi się z wieloma nowymi znajomymi, tłustym brzmieniem soundsystemów i zawsze ciekawym wyborem artystów. Na Kempie właśnie poznałem Ajka (GoodTunes), który zadzwonił do mnie jakiś czas temu i zaproponował zagranie koncertu podczas Before Party w Krakowie. Kraków-Hip Hop Kemp-koncert... Nie było opcji, żeby odmówić. Kiedy Ajk dodał kto oprócz mnie chwyci mikrofon tego wieczoru, wiedziałem, że impreza wyjdzie naprawdę gruba. Nie pomyliłem się. W krakowskim Ministerstwie pojawiło się bardzo wiele osób. Pogoda w ciągu dnia nie dawała wytchnienia, w klubie bardzo szybko zrobiło się gorąco. Zaczął Polistyren z Envi i od razu zrobiło się dobrze. Przed koncertem ustaliliśmy, że będziemy często zmieniać się na mikrofonach, więc pod 4 numerach przejąłem soundsystem, by później oddać go pod kontrolę chłopakom z Gadabit/Grem. Za gramofonami wspierali nas Pat Patent i Kixnare. Reakcje publiczności, radość z muzyki, ludzie skaczący pod sufit - hip hopowy show na żywo w najlepszym wydaniu. W dużej mierze przyczynił się do tego Smarki, który sprawił, że publika wpadła w szał. Niesamowita atmosfera wypełniła każde pomieszczenie Ministerstwa, czułem, że dzieje się coś wyjątkowego. Po koncertach za gramofonami stanał Druh Sławek. Bardzo się cieszę, że mogłem wziąć udział w tej imprezie. Jestem pozytywnie zaskoczony, że nadal jest tak wiele osób, które chcą przyjść i wziąć udział w koncercie, dając z siebie bardzo wiele energii. Wielkie propsy dla Ajka za organizację, dla wszystkich, którzy razem ze mną stali na scenie tego wieczoru. Trzeba to powtarzać częściej."

Foto: Ajk, funkyjaz
To co, widzimy się na Kempie?
Update: Jeśli nie jedziecie o własnych siłach, zawsze możecie skorzystać z oferty Kempobusów. Więcej informacji znajdziecie tutaj.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

