Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gil Scott Heron. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gil Scott Heron. Pokaż wszystkie posty

sobota, 28 maja 2011

Massive respects for Gil Scott-Heron. Peace go with you, brother...

Wczoraj... a w zasadzie już dziś, blisko 4-tej nad ranem wracałem z całkiem sympatycznej domówki, gdzie było dużo śmiechu i całkiem sporo mniej lub bardziej celnych ripost. Jechałem sam autobusem nocnym w stronę Dębca, czasami odruchowo odpalam internet żeby zobaczyć czy ktoś pijany pisze coś głupiego. Niestety po tym co przeczytałem nie było mi do śmiechu wcale. Johari Palacio napisał "Rest In Power to the ancestor Gil Scott-Heron. Man, Poet, M.C., Thought Catalyst. If you don't know, do the knowledge." Zdębiałem. Wytrzeźwiałem i od razu zadzwoniłem do Icka. Też nie mógł uwierzyć. Wysłałem też kilka sms'ów, chociaż nigdy wcześniej w podobnych sytuacjach tego nie robiłem. Gdy wróciłem do domu, wrzuciłem tylko na ścianę mój ulubiony numer z "Winter In America" i poszedłem spać zdając sobie sprawę z tego, że ten dzień jest datą zamknięcia jednego z najważniejszych muzycznych rozdziałów w całym moim życiu. Kto czyta moją stronę od początku, albo zna mnie już kilka lat, doskonale wie że w tym momencie nie przesadzam. Jest mi teraz ciężko. Ostatni raz tak źle czułem się kiedy odszedł Jay. Czas, który włożyłem w kontemplacje jego muzyki, ilość godzin które poświęciłem na pisanie o nim, czasami przewyższa niektóre relacje z ludźmi, których spotykałem w swoim życiu. Żałuję że nie pojechałem do Berlina, kiedy był na trasie promującej album wydany w XL Records. Chyba nawet wtedy się komuś żaliłem, że to źle że nie jadę, bo to może być ostatnia szansa żeby zobaczyć i usłyszeć Gil'a na żywo. Miałem rację. To koniec.



Ten tekst, w skrócie opisujący życie i twórczość Gil'a Scott'a Heron'a, ukazał się już kilka lat temu w 2006 roku, w #41 numerze Magazynu Hip Hop. Wydaje mi się, że dotarł do zbyt małej ilości osób, więc wrzuciłem go na Wersalke. Internet daje większe szanse na to, że ludzie na niego trafią. Potem zdjęliśmy stronę "wygodną dla uszu", więc tekst znowu poszedł do "szuflady". Jakiś czas temu, po krótkiej rozmowie z Jędrzejem (którego wcześniej też czytaliście na wersalce, a dziś ma własny kąt do pisania -Soul-Jazz i to jego podcast jest soundtrackiem do tematu), postanowiłem kolejny raz wrzucić go online. A nóż, komuś się przyda...


piątek, 18 września 2009

I'm New Here to powrót Gil'a Scott'a Heron'a



Nie do końca wierzyłem i nie jestem w stanie powiedzieć jak długo na to czekałem... ale w końcu jakieś wieści! Dwa dni temu odpaliłem gg, a tam info od Pawła G. (cratemag.pl), o tym że Gil wraca z albumem w styczniu 2010... Zwariowałem! Informacji jak dotąd mało. Wiadomo że album będzie nazywał się "I'm New Here" i że ukaże się w XL Recordings. Pod adresem imnewhere.net znajdziecie promomix, na który składają się cztery tracki: "A.M.", "I’m New Here", "Me And The Devil" oraz "I’ll Take Care Of You". I z tego co słychać, można wysnuć wnioski że będzie powrót do spoken word'u, a to bardzo ciekawe... bo po dwóch pierwszych numerach, czuć że nie tyle Gil chce powiedzieć o Ameryce, ale może bardziej o sobie. Później wchodzi "Me And The Devil" - masakryczny track, nowoczesny bit który przypomina mi trochę Flying Lotus'a w stylu, ale niestety nie jestem w stanie powiedzieć nic na temat listy osób współpracujących z Gil'em nad krążkiem. Na koniec apetyt rozbudza fenomenalny "I’ll Take Care Of You"... Album niby składa się z tracków nagranych w ciągu ostatnich 18 miesięcy, ale na ostateczny efekt trochę jeszcze poczekamy, no i ciekawe jaka będzie okładka. Scott Heron, nękany przez choroby i uzależnienia powróci 11 stycznia 2010, właśnie spełniają się moje muzyczne zachcianki i jestem podekscytowany próbkami! Nie mogę się doczekać!