Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Electric Wire Hustle. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Electric Wire Hustle. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 13 lipca 2010

EWH w piknikowej atmosferze


Niedzielny wieczór pod znakiem Maltańskej Sceny Muzycznej, upłynął leniwie... wręcz piknikowo, w scenerii zachodzącego słońca nad jeziorem. Ludziska przynosili browary, siadali na trawie albo przynosili koce. Słuchali soulu. A trzeba przyznać że w Poznaniu tego gatunku jak na lekarstwo, stanowczo za mało... Spodziewałem się więcej przypadkowych ludzi, ale zdaje się że Ci, którzy byli posłuchać Electric Wire Hustle wiedzieli po co przyszli, bo nie wygoniła ich nawet pierwsza połowa meczu o mistrzostwo świata. Świetny wieczór, fajna atmosfera, bardzo słaba druga połowa meczu i dogrywka. Ehhh... Niemcy z Urugwajem - to była gra!

czwartek, 8 lipca 2010

Electric Wire Hustle na Maltańskiej Scenie Muzycznej

Jeszcze niespełna rok temu, gdy żegnaliśmy się z Taay'em, Myele i Marą obiecaliśmy z Grześkiem i Maceo że zaprosimy Electric Wire Hustle ponownie latem, gdy wrócą do Europy na kolejną trasę koncertową. Tak też się stało... nie przypuszczałem tylko że ich występ będzie częścią Maltańskiej Sceny Muzycznej, a to wszystko za sprawą Novi Player'a, znanego bardzo dobrze poznańskim klubowiczom Krzysztofa Bendowskiego. Dzięki temu, Poznaniacy którzy przegapiliście pierwszy koncert w Warszawskim Powiększeniu, tym razem macie szanse całkiem za friko posłuchać Electric Wire Hustle na żywo już w najbliższą niedzielę 11.07.2010.


Co należy zrobić? W zasadzie to nic wielkiego... Zapewne w niedzielny wieczór będzie świetna pogoda, a Wy i tak będziecie zbierali się do oglądania finału mistrzostw świata i pewnie jak nie u siebie w domu, to u kogoś znajomego wylądujecie. Nie ma sensu brudzić nikomu mieszkania, zimnego Lecha kupicie na Malcie, a będzie tam też miejsce gdzie po koncercie wspólnie obejrzymy wyświetlany mecz. Czy może być coś lepszego od fenomenalnego koncertu w plenerze nad wodą a potem spektakl piłkarski w gronie swoich znajomych? Pytanie retoryczne... Jasne, że nie ma nic lepszego!



Jeśli wcześniej nie mieliście okazji zapoznać się z twórczością tria z Nowej Zelandii odpalcie sobie filmik powyżej, David i Mara TK opowiadają trochę o swojej twórczości a jeśli dotrwacie do końca, to sprawdźcie jakim szaleńcem na perkusji jest Manzarek (Myele Manzanza). Z chłopakami będzie zapewne producent/akustyk Benny Tones, który niedawno sam wydał bardzo przyjemny album, czy wystąpi z nimi jako czwarty członek zespołu? Tego nie wiem, ale jest wypisywany w line-upie, może to jakaś niespodzianka?! Ok. Koniec zanudzania, sprawdźcie reakcje Warszawskiej publiczności po ostatnim i jak dotąd jedynym koncercie EWH w Polsce... liczę że w niedziele będzie równie dobrze albo i lepiej!



*Propsy dla Bartka Szymkiewicza za przygotowanie oddzielnego plakatu promującego to wydarzenie!
PS: Swój udział możecie potwierdzić jak zwykle na Facebooku.

sobota, 10 października 2009

O tym co wydarzyło się w Powiększeniu na Warsoul Sessions


Powyższy plakat autorstwa Animisiewasz'a (Piękni Chłopcy) przed ostatnim Warsoul Sessions widzieliście pewnie wielokrotnie... Nie mając oczywiście na myśli nachalnej promocji, chcieliśmy Was zaprosić na tamto wydarzenie. Myślę że właśnie dzięki temu, frekwencja dopisała i klimat w powiększeniu był niepowtarzalny. A to tylko dzięki Wam! Stąd, na wstępie dziękuje wszystkim przybyłym na Nowy Świat, do Powiększenia w imieniu chłopaków z Electric Wire Hustle i Warsoul Sessions Crew.

W Warszawie z Adą pojawiliśmy się po 14 w sobotę. Maceo odebrał nas z dworca, pojechaliśmy po ostatni sprzęt w jedno miejsce w stolicy, po czym wróciliśmy na kawę z miodem i cynamonem na kwadrat do Maćka. Umówiliśmy się z Taay'em, Marą TK i Myele na starym mieście. Już zamiana pierwszych kilku zdań z muzykami świadczyła o świetnej zabawie przez resztę weekendu. Bardzo wyluzowani, uśmiechnięci i pełni optymizmu po koncercie w Londynie. Jak się okazało, pierwszy raz są w tej części świata, byli zachwyceni architekturą stolicy i ogólnym klimatem panującym w mieście. Po chwili dobili do nas Grzesiek, Rafał i Marcin i pojechaliśmy do Powiększenia na soundcheck. Wtedy pierwszy raz poczułem jaki ogień czeka na wszystkich tego sobotniego wieczoru... Electric Wire Hustle dostrajając dźwięk instrumentów, jammowali przez chwilę dając właściwie prequel do tego, co za kilka godzin miało rozpieprzyć system.

Poszliśmy coś zjeść. Po powrocie w okolicach 23 godziny klub był już pełny. Maceo stał już za konsoletą i raczył przybyłych np. utworem "Anything Worse" z My Troubled Mind EP, Gaslamp Killer'a! How nice is that?! Fajnie, fajnie... przychodzisz na koncert future-soulowy, ale zanim jeszcze wszystko się zacznie, możesz natknąć się na najlepszy w świecie "new-beat-generation" sound! Właśnie takie rzeczy dzieją się na Warsoul. Eklektyzm totalny przede wszystkim. Krótko po tym, gdy dolna kondygnacja, a w zasadzie piwnica Powiększenia była już zapełniona, Maceo zapowiedział zespół i wszystko się zaczęło.

Mara TK, wcześniej cały dzień pobierał lekcje Polskiego, dzięki czemu mógł przywitać wszystkich za pomocą słowa "Cześć". Nie pamiętam już w jakiej kolejności chłopaki zagrali materiał ze swojej debiutanckiej płyty... ale brzmiało to świetnie, a wręcz rewelacyjnie, dość małe powiększenie jest świetnie nagłośnione. Kompozycje Electric Wire Hustle wbijały się świetnie, robiąc duszną, soulową atmosferę. Utwory takie jak "Waters", "Perception" czy fenomenalny "Again" zabierały słuchaczy na następny level. Publika nie koniecznie znając całość materiału, żywo reagowała... powiem szczerze że było to dla mnie nie lada zaskoczeniem, kiedy zobaczyłem jak bardzo dobrze może zostać przyjęty przez publiczność zespół, który jest praktycznie nie znany w tej części świata, a ich płyta nawet nie ukazała się do tej pory w Europie.

Nie da się ukryć, że chłopaki władają świetnymi talentami, udowodnili to na żywo, brzmiąc jeszcze ciekawiej niż na ich debiutanckim krążku. O głosie Mary TK można by opowiadać godzinami, do tego świetnie podgrywa na gitarze basowej. Taay, to genialny klawiszowiec, który bardzo ciekawie przemyca do swojego future-soulu elementy ciężkiego, elektronicznego bassu, czyniąc styl Electric Wire Hustle dość specyficznym. No i nie można zapominać Myele, bo to genialny perkusista, poruszył wiele głów tej soboty w powiększeniu. Spolszczyliśmy trochę jego imię, ponieważ powodowało dużo kłopotów w wymówieniu, odtąd perkusista Electric Wire Hustle to "Manzarek" (od nazwiska Manzanza). Fajnie, gdy na koncertach zdarzają się takie akcje, gdy artyści schodzą już ze sceny, ale przywołani przez publiczność na bis, zaraz na nią wracają. W przypadku Electric Wire Hustle, była chwila jammowego grania, np. reinterpretacja utworku Curtisa Mayfield'a, "Move On Up". Po tym usłyszeliśmy jeszcze "Chaser" (o którym zapomniało mi się podczas koncertu), a w ostatnich tygodniach to jeden z najbardziej promowanego utworu w audycjach Benjiego B w BBC. Poniżej załączam filmik który nakręcił Grzesiek Dworakowski, jest to zapis z utworu "Burn". Po koncercie zajebisty set zagrał Maceo, a klub opustoszał dopiero o 5:30 nad ranem. Świetny wieczór!
Kilka dni temu dostałem mejla od Taay'a, napisał między innymi: "The whole trip to Warsaw was completely mind blowing and a dream to be there.". Z tego co wiem, Electric Wire Hustle zamierzając jeszcze wrócić do Polski i może uda im się to zrobić w lato 2010. Było by super. Początek października się udał, jak będzie w listopadzie to jeszcze nie wiemy. Jeśli wpadniecie pewnie będzie jeszcze ciekawiej! Do zobaczenia.
Electric Wire Hustle @Warsoul Sessions Live, Powiększenie 03.10.2009

piątek, 18 września 2009

Electric Wire Hustle na Warsoul Sessions!



To, co było zapowiadane kilka postów niżej, czyli występ nowozelandzkiego trio Electric Wire Hustle rzeczywiście będzie miał miejsce. Bez sensu opowiadać background organizacyjny tego wydarzenia, ale należy za to podziękować przede wszystkim Maceo Wyro i Grześkowi Dworakowskiemu, których znacie z Warszawskich sesji imprezowych bliżej znanych jako "Warsoul Sessions"... Tak, tak! Już 3 października w jednym z Warszawskich klubów (bo to ostatecznie nie jest jeszcze ogłoszone) zagrają David "Taay" Wright, Mary TK oraz Myeale Mazanzy. Tutaj przydało by się wkleić notkę prasową przygotowaną przez Maceo... ale w sumie chciałem też sam coś napisać, a na materiał dla mediów będzie jeszcze pewnie miejsce gdzie indziej, dlatego na blogu Sebola, będzie o tym co Sebol sądzi. A sądzę że będzie to jedno z najważniejszych tegorocznych wydarzeń muzycznych. Dlaczego? To bardzo proste jest. Już przy okazji Flying Lotus'a pisałem o uczuciu które towarzyszy słuchaczowi w momencie, gdy wybiera się na koncert artysty który nie ma za sobą już całej swojej kariery. Widziałem Fly Lo, w momencie szczytu i nie mam dosyć! W przypadku Electric Wire Hustle jest podobnie. Nie mieliście okazji jeszcze słyszeć ich debiutu, a już możecie zobaczyć ich na żywo! Tak, tak... Organizatorzy w Polsce zmieniają tok myślenia, albo do słowa dochodzą ludzie który mają głowę na karku, dlatego "big up!" dla crew z WWA, bo trzymają rękę na pulsie i chcą dostarczyć słuchaczom świeżości! A nie jak bywało w przypadku innych agencji bookingowych, które sprowadzają kogoś, kto odcina utworu od swojej twórczości. Zasługujemy na świeżość, żyjemy w Polsce, w kraju Unii i chcemy mieć dostęp do pierwszorzędnego koncertowego lineupu. Dlatego w tym miejscu również pochwalę Krakowiaków z POW! Odpierdalacie dobrą robotę! Wracając do nowzelandczyków, 9.09.2009 premiera ich debiutanckiego albumu. To co sądzę o tym co do tej pory mogliśmy wszyscy słyszeć jest w poprzednim wpisie o zespole, a jeśli chodzi o pełnowymiarowy album to posłużę się krótką recenzją od Maceo:

ELECTRIC WIRE HUSTLE - ELECTRIC WIRE HUSTLE
(Every Waking Hour/Rhythmethod)
gatunek: future soul, ocena: 5

Jak już pisałem wcześniej na łamach Laifa, nowozelandzka scena future soul'owa atakuje z pełnym impetem! Po świetnych albumach Eru Dangerspiela i Juliena Dyne'a otrzymujemy kolejną perełkę w postaci debiutu tria z Wellington. Electric Wire Hustle to młodzi i utalentowani muzycy, a także absolwenci Red Bull Music Academy. Do współpracy przy swoim albumie zaprosili takie znakomitości jak Dudley Perkins, Georgia Ann Muldrow i Stacy Epps. Ten zestaw robi z pewnością wrażenie, ale i bez gości elektryczni panowie robią piorunujące wrażenie. Znakomite proporcje pomiędzy organicznym, a elektronicznym brzmieniem, ujmujące kompozycje, a przede wszystkim głęboki i ciepły wokal Mary TK, który przywodzi na myśl... zgadliście, oczywiście Joe Dukie'go z Fat Freddy's Drop. Na tym jednak kończą się porównania do FFD, bowiem muzyka EWH jest o wiele głębiej osadzona w hip hopie (rytmicznie) i elektronice (aranżacyjnie), niż reggae, którego raczej tu nie uświadczymy. Mimo to jest coś wspólnego w muzyce nowozelanczyków, co pozwala mówić o pewnym specyficznym zjawisku. Świeżość, melodyjność i swojego rodzaju leniwość, która sprawia, że przy takich dźwiękach doskonale można się relaksować, nie poadając przy tym w znużenie. Takie kawałki jak "Gimme That Kind", "Perception", "Again", "Chaser", czy "They Don't Want" to potencjalne hity, dzięki którym o Electric Wire Hustle już niebawem usłyszy cały świat. Trzymamy kciuki!


Czy są jeszcze jakieś wątpliwości? Odsyłam na ichsze myspace w linku powyżej, odsłuchajcie, włączcie BBC, odpalcie ostatnią audycję Benjiego B, odszukajcie track'a "Chaser" - potem się zajaracie w opór i wlatujcie do WWA na jedyny i eksluzywny koncert. Zapamiętajcie go dobrze i śledźcie dalszą karierę tej trójki bo będzie poważna! Wkrótce więcej informacji, flyer, ceny biletów! Widzimy się za dwa tygodnie w WWA na WAAAAAAAAAAAAARSOUL SESSIONS!

środa, 26 sierpnia 2009

Od Bilala po EWH


Zanim wyjdę z domu wrzucić na przedramię postać Sun Ra w stylu Banksy'ego chciałbym zostawić jeszcze kilka słów. Chciałbym napisać przede wszystkim o Bilal'u, który niedawno opublikował swój najnowszy mixtape pt. "The Return of Mr. Wonderful". Całość została zmiksowana przez Dj'a Statik'a. Selekcja jest świetna, bo w jednym miejscu mamy wszystkie utwory w których Mr. Wonderful (bo takie jest Bilala Oliver'a nowe alter-ego) występował przez ostatnie lata. Mamy Jay-Z, Beyonce, Commona, Jay Dee, Mos Def'a, i można by tak wymieniać i wymieniać. Jaram się, czekam cały czas na nowy album, który produkują prze-muzycy z kosmicznego SA-RA Creative Partners. Ciekawe czy kiedyś zobaczymy Bilala w Polsce na jakimś koncercie... może tak. Fajnie by było.

I fajnie pewnie będzie w Październiku otóż istnieje duża szansa na zorganizowanie koncertu Electric Wire Hustle w Warszawie. Jeśli ich jeszcze nie znacie, sprawdźcie myspace oraz ostatnią audycję Benjiego B gdzie pojawił się utwór "Chaser". EWH to trio: Myele Manzanza, Taay Ninh, MaraTK - tworzą razem projekt soulowo-elektroniczny, jak pewnie słyszycie to coś pomiędzy Steve'm Spacekiem a Fat Freddys Drop, no ale ekipa jest w końcu z Nowej Zelandii więc w sumie nic dziwnego. Czekam na LP'ka który już niebawem 09.09.09.