Strony

piątek, 12 września 2014

Maceo Wyro przedstawia Warsoul Sessions: Hiatus Kaiyote

Pisząc ten tekst, który i tak odkładałem bardzo długo, symultanicznie oglądam listę wydarzeń zorganizowanych przez Maćka i mam w głowie jeszcze dłuższą tych, które mieliśmy razem zrobić. Dziś myśląc o niedzielnym koncercie Hiatus Kaiyote, emocje z goszczeniem tych cudownych artystów są jakby mniejsze... Sprawa, powodująca, że patrzę na najbliższy Warsoul Sessions z podniesioną adrenaliną, nie jest związana z bookingiem. Jest ściśle połączona ze spełnieniem niedokończonego marzenia Maceo i traktujemy ją jako hołd dla niego. Sygnując to wydarzenie "Maceo Wyro przedstawia..." chcemy jednoznacznie wykazać, że jest to jego robota. Mamy wielką nadzieję, iż niedzielny wieczór poświęcony naszemu przyjacielowi sprawi, że poczujemy aurę jego osobowości i upamiętnimy jego postać, dziękując jednocześnie za wielki wpływ, który na nas wszystkich wywarł.



Nie miałem udziału przy Warsoul Sessions od samego początku. Gdy Maciek zapraszał Toma Wielanda czy Marka De Clive-Lowe'a z Vanessą Freeman, to jeszcze się nie znaliśmy. Poznaliśmy się przez internet. W zasadzie w bardzo dziwnych okolicznościach. Było to chyba w latem 2009 roku. Napisałem wtedy recenzję szóstego odcinka serii Junoucastów, którą przygotował jako Chocolate Moose. Byłem pod takim wrażeniem spójności tracklisty z moim gustem muzycznym, że pomyślałem, że to mój "brother from another mother". Maceo prawdopodobnie przez Groha albo Buszkersa dowiedział się o tym wpisie i zaprosił mnie do internetowej znajomości.



Nasze drogi fizycznie przecięły się dopiero jesienią i zupełnie przez przypadek. Słuchałem (jak co tydzień) audycji Gillesa Petersona i od pierwszego usłyszenia zmiótł mnie  numer "Perception", nikomu jeszcze nie znanej grupy z Nowej Zelandii, która w tamtym czasie nie miała nawet klipu do tego numeru (dziś wydali nowy album i zjeździli już cały świat). Były to czasy, gdy jeszcze było po co wchodzić na MySpace, więc zakolegowałem się wtedy z Taay'em Ninhem. Oczywiście w tamtym czasie w żaden sposób nie byłem zaangażowany w promotorkę, ale na pytanie czy "nie chciałbym pomóc im zorganizować występu w Polsce" - nie odpowiedziałem, że nie. Nie wiem dlaczego, ale pomyślałem wtedy o Maceo (chociaż nie wiedziałem, że on zajmuje się bookingami i że wystartował trzy miesiące wcześniej z Warsoul Sessions). Gdy zapytałem go czy słyszał o Electric Wire Hustle i czy nie zna kogoś, kto chciałby ich zaprosić do Polski, poprosił mnie tylko, żebym nie mówił tego publicznie, bo zaraz ktoś nam ich sprzątnie (jak zwykle ze śmiechem). Oczywiście był zainteresowany i chciał poznać wszystkie szczegóły. Mieliśmy do dyspozycji jeden numer i czekaliśmy na klip. Powiększenie było wypełnione po brzegi. Od tego momentu znałem już Dworaka, Calaka i całą ekipę, która w tamtym okresie wspierała Maceo.


Potem już poszło z górki... Sa-Ra, Little Dragon, Fatima i Funkineven, Black Milk, Andrew Meza i Eric Lau, Hawthorne Headhunters, Exile i House Shoes, kolejny raz Mark De Clive-Lowe (tym razem z Bembe Segue, Amalią i Opolopo), Taylor McFerrin, Stalley, Samiyam, Taprikk Sweezee, Austin Peralta (który odszedł z tego świata kilkanaście dni po koncertach w Polsce), kilka pomniejszych bibek z bardzo ciekawymi artystami ze sceny klubowej i wreszcie Bilal, a także Coultrain z Benem Lamarem z genialnym zespołem z Wrocławia Electro-Acoustic Beat Sessions. To wszystko dało nam 5 lat cudownych wspomnień, które starałem się swego czasu opisywać w cyklu "Inside Warsoul". Inne historie nie zawsze były możliwe do przytoczenia. Były tak zabawne, że aż nie do publicznej wiadomości.


Hiatus Kaiyote zamykają te 5 pięknych i inspirujących lat w wielką klamrę i zdaje się... zamykają też projekt Warsoul. Nie oznacza to, że nasza ekipa nie będzie działać dalej. Maceo nie byłby zadowolony z tej decyzji. My nie chcąc go zawieść, dalej będziemy szerzyć misję edukacji społeczeństwa i walczyć o każdego z Was. Będziemy zarażać Was fajnym brzmieniem za pomocą audycji Purpurowe Rejsy, Digital Meditation (Dworak) czy Studia 51.15 (Herman). Być może w przyszłości dalej będziemy robić coś wspólnie. Będzie wymagało to połączenia Warszawy, Wrocławia i Krakowa... ale jakoś damy radę.


W tym miejscu chciałbym podziękować wszystkim, którzy zaangażowali się w pomoc w organizacji wydarzenia upamiętniającego osobę i dokonania Maceo. Nie będę rzucał tutaj nazwiskami, dobrze wiecie o kim myślę i mówię. Spotkajmy się wszyscy w niedzielę, posłuchać Hiatus Kaiyote, projektu Minimal (Marka Pędziwiatra i Pauliny Przybysz) oraz zobaczyć film Łukasza Zabłockiego. Myślę, że Maceo będzie wtedy razem z nami.

 
BILAL (teaser) from LAMP on Vimeo.