Strony

środa, 28 maja 2014

Purpurowy Rejs / 26.05.2014

Witajcie marynarze! #65 odsłona Purpurowych Rejsów, to niejako kontynuacja bardziej uduchowionych numerów, które towarzyszyły nam tydzień temu. Jednak utwory zasłyszane w ostatnim odcinku ukazały się całkiem niedawno bądź swoją oficjalną premierę jeszcze chwilę zaczekają...



Podróż rozpoczęliśmy od brazylijskiego klasyka z 1972 roku. Stoi za nim Arthur Verocai, przeżywający renesans swojej twórczości w zasadzie od niedawna. Zapomniany przez ponad 30 lat, wrócił z dwoma wydawnictwami po 2000 roku, ale prawdziwe zainteresowanie wokół jego twórczości nastąpiło 4 lata temu, kiedy Mochilla podała jego twórczość na nowo w serii Timeless. Odniosłem wrażenie, że pewnego rodzaju hołd Arthurowi oddać chciał Floating Points w produkcji otwierającą jeszcze ciepłe wydawnictwo Fatimy "Yellow Memories". Czy mam rację? Sprawdźcie sami. Żeby na purpurowej łajbie nie zabrakło pięknego śpiewania do tripletu na wstępie dołączyła "spadkobierczyni" Alice Coltrane - Low Leaf. Jej fenomenalnego albumu "Akashaalay" do oporu posłuchacie na bandcampie, a chętni mogą nabyć kasetę, która w przyszłości może przynieść winyl.

Kolejną czwórkę artystów wrzucę brzydko w worek z muzyką "powiedzmy" klubową. Chciałoby się nazwać wszystko dość precyzyjnie, ale czuję się bezsilny, bo jest od sasa do lasa. Od spokojnych dźwięków w kluczu dub techno Matta Karmila ("Live The Dream"), przez nowe wcielenie Four Tet'a jako Precussions dostarczającego kolejną parkietową piękność ("KHLHI"), po coraz odważniejszy house (?) od Palms Trax ("Forever") i Protect U ("Top Hat"), kończąc na pełnych miłosnego uniesienia eksperymentach z jukiem Traxmana ("Make Love To Me").

W sekcji z niewydanym materiałem mieliśmy prawdziwe rarytasy. Mark de Clive-Lowe podzielił się z nami swoim najnowszym krążkiem "Church". Gdy piszę te słowa, album jest już w całości dostępny do odsłuchu i zachęcam do jak najszybszego zapoznania się z nim. Ilość pracy, pomysłów, ludzi i emocji włożona w to przedsięwzięcie sprawia, że jest to chyba życiowe osiągnięcie tego awangardowego jazzowego pianisty. Jeśli kogoś interesuje co dziś wyznacza nowe ścieżki gatunku, to bez wątpienia będzie "Church". Podobnie jest w przypadku jego kolegi, który przygotowuje się do wydania debiutanckiego LP pt. "Early Riser" w Brainfeeder. Płyta Taylora McFerrina będzie dostępna w sklepach 2.06. i również wyznacza nowe standardy. Znajdziecie tam numery pojawiające się w sieci od dłuższego czasu, jak i nówki np. przekozacki "Invisible / Visible". Skoro o odświeżaniu jazzu piszemy, to będąc totalnie opętanymi najnowszą 12" z Wildheart "Just Begin / It's Just Begun" wróciliśmy do strony B, gdzie swój rework dołożył właściciel tej wytwórni - Theo Parrish.

Zaczynając w odległych od Polski krainach, dobrze było w takich zakończyć. Niedawno pojawiła się ciekawa składanka z muzyką z Haiti pt. "Haiti Direct: Big Band, Mini Jazz & Twoubadou Sounds, 1960-1978". Marynarze dowodzący purpurowym jachtem, obok takich tytułów nie przechodzą obojętnie, dlatego łajbę ozdobiły dźwięki krainy voodoo w wykonaniu Les Loups Noir. Ponadto, 26 maja Miles Davis obchodziłby 88 urodziny. Z tej okazji zagraliśmy jego kompozycję "Bitches Brew" w reinterpretacji Madliba, jako Otis Jackson Jr. Trio, z klasycznej już w pewnych kręgach składanki z 2007 roku Yesterdays Universe. Do usłyszenia za tydzień!

1. Arthur Verocai - Na Boca Do Sol
2. Fatima - Do Better
3. Low Leaf - Set Me Free
4. Matt Karmil - Live The Dream
5. Precussions - KHLHI
6. Palms Trax - Forever
7. Protect U - Top Hat
8. Traxman - Make Love To Me
9. Mark de Clive-Lowe - Sketch for Miguel EXCLUSIVE
10. Taylor McFerrin - Invisible / Visible EXCLUSIVE
11. Theo Parrish - It's Just Begun (Just Begin Rework)
12. Les Loups Noir - Pile Ou Face
13. Otis Jackson Jr. Trio - Bitches Brew