Strony

środa, 26 marca 2014

Purpurowy Rejs / 24.03.2014

Ahoj, ahoj, ahoj - czołem marynarze! Wracamy na purpurową łajbę po dwóch tygodniach nieobecności na falach radiowych. #57 odcinek został odłożony w czasie za sprawą niezdatności do żeglowania kapitana Klimczaka, który tak długo rejsował po trójmieście z Bok Bokiem, że mu mowę odebrało. W zasadzie było warto, bo dzięki temu do naszej audycji "przedpremierowo" trafił kozacki "Melba's Call" z genialną Kelelą, czy bardzo przyjemny numer od Mr. Wąsa (więcej o tym tajemniczym flisaku przeczytacie niżej). Już na wstępie zapowiadaliśmy że będzie dziwnie. Rozpoczynający triplet sprawił klimat nieco uduchowiony (Addison Groove, Flume & Chet Faker oraz Teebs z Jonti). Nie zabrakło rapu. O tym jak pchać towar pięknie opowiedział Future i jego ziomki. Oprócz tego, przypomnieliśmy najnowsze dokonania z dyskografii M.E.D.a. Oczywiście nie tylko dlatego, że "The Buzz" na beacie Madliba z Mayerem Hawthorne'm i Blu jest cudowny. Już 10 kwietnia Medaphoar pojawi się we Wrocławiu w towarzystwie muzyków z Electro-Acoustic Beat Sessions i bezsprzecznie trzeba tam być. Nie zapomnieliśmy też o czymś dla fanów R&B i muzyki klubowej (Jhene Aiko w remiksie Miko). Pojawiły się numery grime'owe (Bok Bok, Visionist w edicie Sinesa), czy bassowe ze szczyptą inspiracji Azją (Fatima Al Qadiri). Łajba pływała też po Bałtyku, stąd nowości od producentów z pobliża basenu tego morza (Napo, Sander Molder). Z bliskim naszych sercom wód przenieśliśmy jacht do Afryki (Dumi & The Minanzi Marimba Ensemble w reinterpretacji Akimbo). Muzycznie zwiedziliśmy cały glob.




środa, 19 marca 2014

"Madlib i nasza ekipa staramy się być oryginalni" - archiwalny wywiad z M.E.D.em

Po fascynujących koncertach z udziałem Coultraina i Bena Lamara, Jeru The Damaja, a także po niezapomnianym jeszcze występie, na którym pojawił się W.E.N.A przyszedł czas na kolejną sesję. Już 10 kwietnia na Electro-Acoustic Beat Sessions pojawi się kalifornijski raper M.E.D. (Stones Throw). Debiutował w 1999 roku na legendarnym albumie Lootpack, swoimi zwrotkami uświetniał także krążki Quasimoto. Udzielał się również na wydanym w Blue Note „Shades of Blue” Madliba oraz na Madvillain. Na jego pierwszy solowy album „Push Comes To Shove” (2005) produkcje dostarczali wspomniany wcześniej Madlib, Oh No, Jay Dee oraz Just Blaze. Do drugiego „Classic” swoje cegiełki dołożyli: The Alchemist, Georgia Anne Muldrow i Karriem Riggins. Jest to jego pierwszy jedyny występ w Polsce, a co najważniejsze – jego twórczość zostanie zreinterpretowana przez EABS. Po występie w Los Angeles z bandem BTS, który był emitowany przez Boiler Room, można przypuszczać, że będzie to kolejny pełen emocji wieczór. Bilety na to wydarzenie już są dostępne w przedsprzedaży. Radzę się spieszyć z zakupami, bo ich liczba jest mocno ograniczona. Przy takich okazjach jak ta, zawsze staram się wyciągać archiwalne wywiady przeprowadzone przed laty. Poniższy ma prawie dekadę. Dziś zadałbym dużo innych pytań, niektórych nie postawił bym wcale. Poniższa rozmowa została zarejestrowana na początku kwietnia 2005 roku, niecałe dwa miesiące przed wydaniem debiutanckiego krążka M.E.D.a dla Stones Throw:



czwartek, 13 marca 2014

Purpurowy Rejs / 10.03.2014

Wyruszamy w #56 Purpurowy Rejs. Mimo tego, że zaczęliśmy idealnym wajbem na łajbę od Traxmana,  to był odcinek spłacania długu wobec rapu. Tak. Ostatnio graliśmy go mniej. Przyznam, że tym ruchem nie popisaliśmy się jako kapitanowie fioletowego jachtu. Tyle pięknych nowych płyt się ukazało: Schoolboy Q ("Oxymoron"), Raz Simone ("Cognitive Dissonance"), Curren$y ("The Drive In Theatre") czy Rick Ross ("Mastermind"). A to tylko luty. Cofnąłem się też do roku ubiegłego, bowiem przemilczeliśmy kapitalną EPkę "Rejovich" Irlandczyka Rejjie Snow, która moim zdaniem była jednym z największych zaskoczeń w tym gatunku. W audycji wspominałem, że Alex wrócił ze Stanów do Dublina, żeby na poważnie zająć się muzyką, porzucając stypendium sportowe na Florydzie, gdzie grał w piłkę nożną. Pawła to rozśmieszyło. Gdzie lepiej robić karierę, jak nie w stanach? Otóż, mało kto stawiałby na Irlandię. Rejjie znalazł na to sposób. Podpisał kontrakt z wytwórnią Rocket Music Entertainment, która należy do Eltona Johna. Dopiero to jest zabawne. Sam produkuje beaty, z powodzeniem rapuje. Już śrubuje dobrze wyniki na YT i niebawem wyda krążek "Dear Annie". W internetach od dłuższego czasu lata klip promujący. Wróżę dużo fejmu wkrótce. Naturalnie, że mieliśmy dla Was dużo niewydanego materiału, a na koniec jazz z Niemiec w postaci Bohren & Der Club of Gore:

 


niedziela, 9 marca 2014

Purpurowy Rejs / 03.03.2014

Ahoj marynarze. Wybaczcie tę opóźnioną erratę, ale takiego tygodnia, to w życiu nie miałem. Całe zamieszanie za sprawą manewrów z Electro-Acoustic Beat Sessions i sukcesów związanych z tym projektem. Tak. Udało się wygrać dość prestiżową na dolnym śląsku nagrodę "Warto", przyznawaną przez Gazetę Wyborczą. Dzień później przyjechał W.E.N.A., więc trzeba było pokazać wrocławską gościnność. Czwartek - właściwy koncert. Bez wątpienia był to "wieczór muzyki", jak ktoś to dobrze określił. Michał świetnie zrozumiał ideę spotkań na EABS.  Dzięki temu mieliśmy do czynienia jednym z najlepszych koncertów z udziałem gościa z Polski. Dlaczego? Po pierwsze nie było lidera. Wudoe nie miał zamiaru grać pierwszych skrzypiec. Określił się jako część większego organizmu idealnie wplatając swoje wersy między liczne improwizacje całego zespołu. Że było to coś wyjątkowego, nie poczułem tylko ja. Myślę, że ten efekt doskonale przyjęła wrocławska publiczność, co jest tylko dowodem na to, że warto w takiej konfiguracji pojawić się w innych miastach. Są duże szanse, że do tego dojdzie. Dzień później wpadł do nas Invent i przenieśliśmy Purpurowe Rejsy na deski klubu Puzzle. A czego mogliście posłuchać w poniedziałkowym kursie naszego fioletowego frachtowca? Z pewnością był to odcinek przepełniony z editami z Polski i ze świata (Karol Aleksander, LadyMonix, Corky StrongJazxing), chociaż na wstępie zaprezentowali się weterani broken beatu - Kaidi Tatham i Dego, a po nich utalentowany producent klubowych bangerów Falcons. Na zakończenie zagraliśmy trochę jazzu. Kamasi Washington - przyszłość saksofonu tenorowego. To właśnie on ma nieść pochodnie i przecierać nowe ścieżki w gatunku. Pochodzi z Compton i chce tchnąć w jazz trochę ognia. Wszystko w duchu Johna Coltrane'a, czy Alberta Aylera. Oprócz niego - bardzo fajna interpretacja klasyka od Roya Ayersa w wykonaniu trębacza Takuya Kurody oraz Jose Jamesa, z najnowszej płyty dla Blue Note tego pierwszego. Polecamy "Rising Son". Oprócz tego cztery niewydane jeszcze utwory. Prawdziwe sztosy.