Strony

środa, 9 października 2013

Purpurowy Rejs / 07.10.2013

#38 wyprawa w Purpurowe Rejsy rozpoczęła się bez większych niespodzianek. Porządnie dobrana pompka w postaci utworów house i okolic techno otwiera nasze audycje już od kilku dobrych tygodni. Tak było i tym razem, chociaż w bardzo okrojonej wersji, ponieważ jesiennych premier z innych muzycznych rejonów było całkiem sporo. Jak już powszechnie wiadomo, my - dzielni marynarze, staramy się odwiedzać wszystkie ciekawe rejony ludzkiej kreatywności przekuwanej w dźwięki. Na pierwszy ogień poleciał młodziak z Belgii - Innershades. Chłopaczyna zdążył już wydawać materiał na Ukrainie, jednak najnowszy materiał w postaci EPki "No Stopping" ukazał się w holenderskim Creme Organization. Oprócz tytułowego numeru, na krążku znajdziecie również mały tribute dla djki, która brała udział w "aferze" związanej z wanną - "Nina At The Boiler Room". Żeby było jeszcze bardziej kontrowersyjnie, to przenosimy się do 1997 roku, gdzie nakładem International House Records ukazała się fantastyczna 12" Ricka Garcii pt. "Fuckin' Raw". Na tym winylu chicagowski producent dość radykalnie potraktował Donnę Summer, robiąc z jej wokalu disco-house'owego dancefloor killera. Ba! Nawet dwa. Znajdziecie je na stronie A.




Dość mocno pocięta Donna, nieco zapowiedziała część śpiewaną w Purpurowych Rejsach.  Tym samym wróciliśmy do albumu "Feel Good" od (teraz już nie duetu, ale można śmiało powiedzieć kolektywu)  The Internet, który prawdopodobnie nie schodzi z rotacji wielu fanów soulu i r&b. Do nas wokal Syd wraca bardzo często. Zwłaszcza w takich okolicznościach przyrody. Podobnie jest zresztą z inną śpiewającą panną, rzucającą swoje zwrotki na zupełnie inne instrumentale. Oczywiście mowa o Keleli, związanej bardzo mocno z brzmieniem brytyjskiego Night Slugs. Urodziła się w Waszyngtonie, wychowywała na przedmieściach Maryland, ale rzuciła wszystko żeby spróbować swoich sił w Los Angeles. Tym bardziej ciekawie zestawić ją obok jedynej kobiety z Odd Future, którą również napędza kalifornijskie słońce. "Cut 4 Me" dostaniecie za friko. Wystarczy wejść na stronę Fade To Mind. Kiedyś zresztą już mówiłem, że już praktycznie wszystko otrzymacie teraz za darmo. Nie inaczej jest z najnowszym albumem Bonesa, szalonego białasa, na którego wpadliśmy już jakiś czas temu za pośrednictwem nie mniej popieprzonego Raider Klanu. Piszę o nim jeszcze w tym akapicie, bo mimo tego, iż "Autumn Leaves" jest w większości rapowany, to przy końcu zdradza śpiewane zapędy Th@ Kida. Na darmowym "Crackerze" spotkacie go w roli wokalisty dużo częściej, co nie ukrywam jest bardzo dobre i jeszcze bardziej mroczne i intrygujące.

Kolejne trzy utwory, to już bezpośrednie wejście na rapowe rejony. Isaiah Rashad i Vic Mensa, to młodociani debiutanci. O pierwszym już mogliście przeczytać i usłyszeć go przy okazji jednego z czerwcowych odcinków Rejsów. Od tamtego czasu niewiele się zmieniło. EPki "Fake Trill" nadal nie ma, ale za to pojawił się singiel ją zwiastujący. "Shot You Down" możecie zobaczyć tutaj, a na krążek, czy chociaż pliki z Top Dawg Ent. musimy jeszcze chwilkę zaczekać. Wszystkie rzeczy, których dotknął się ten małolat wskazują na to, że warto. Vica natomiast możecie kojarzyć ze współpracy z autorem jednej z najciekawszych rapowych płyt tego roku - Chance The Rappera. Collabo raczej nie przypadkowe, bo chłopaki pochodzą z Chicago, łączy ich również całkiem podobne brzmienie. "Innanetape", podobnie jak powyżej wspominane rzeczy ściągniecie za friko za sprawą datpiff.com. Nie chciałem zdradzać szczegółów, zachęcając samym "Hollywood LA" z gościnnym udziałem Lili K, ale sprawdźcie listę ludzi zaangażowanych w ten krążek. Trójcę zamyka nie debiutant, ale weteran. Po kilku singlach, które zwiastowały nadejście "My Name Is My Name" od króla Pushy, w końcu doczekaliśmy się całości. 45 minut - tyle zawsze miały moje ulubione płyty. Właśnie taki czas musimy poświęcić na odsłuchanie całości najnowszego krążka Pusha T. W przypadku "MNIMN" nie ma mowy o żadnym poświęceniu. Najlepiej od razu pomnóżcie ten czas przez kilkadziesiąt kolejnych odsłuchów, bo przy końcu płyty znowu wciśniecie "repeat". Bez dyskusji 10/10.

W przystani ze skarbami, których nikt nie ma i nikt nigdy nie słyszał nie rozbiliśmy banku pod względem ilości. Jeśli chodzi o jakość było natomiast bardzo zacnie. Oczywiście nie obyło się bez fałszywych informacji i przekłamań. W audycji Paweł zapewniał, że 2 Pokolenie ponad 10 lat temu współpracowało (duet k2 oraz Makez) z Afrontem. Z Afrontem pomyślałem?! Nie... to niemożliwe, tam był O.S.T.R i potem Metro. Zrobiłem swój research i okazało się, że chłopaki byli autorami jednego z moich ulubionych tracków na "Tabasko", czyli "Szukam Stylu". 2 Pokolenie wraca z nowym materiałem i kosmiczny numer "3" zapowiada duże rzeczy. Mamy obiecany preview większej ilości materiału, więc zachęcamy do śledzenia Rejsów, jeśli interesuje Was co tam słychać na łódzkiej scenie.

Łódzki duet wprowadził nas w beatowy klimat, więc tego się trzymaliśmy już (prawie) do końca. Liverpoolczyk Mele, wydał niedawno mocno inspirowany grami video mixtape "Mele Vanele Vol. 2". Jego próbkę mogliście usłyszeć w postaci niezłego bangera opartego o kozackie brzmienie "steel drumów" i krzyki D.M.X'a... stąd mało mylący tytuł utworu. Wiecie ile musicie za to zapłacić? Znowu - zupełnie nic. Zaraz po nim pojawił się kolejny twór z gatunku skweee, tym razem w wykonaniu Fade Runnera. Po moim kategorycznym sprzeciwie dla tego typu muzyki, ona znowu pojawia się w naszej wodnej eskapadzie. Tym samym cofam embargo, ponieważ "Starwatcher" to kawałek, do którego nie można się przyczepić. Porządne kosmiczno-gamingowe granie. Następnie skupiliśmy się na najnowszym wydawnictwie kasetowym od Sama Bakera. "Stuff" pochodzi z "Wish You Were Here", wydanego dosłownie wciągu ostatniego tygodnia w Stones Throw. Samiyam w Stones Throw? Przyznam, że było to dla mnie nie małe zaskoczenie. Wcześniej Brainfeeder, All City czy nawet Hyperdub... ale nigdy wcześniej label PB Wolfa. Mimo wszystko to bardzo dobry ruch. Jeśli "straight forward hip-hop", to tylko tam. Ostatnim trackiem prezentującym szerokie możliwości sceny nowo-beatowej (?), zapodał Bataille Solaire. Ten kanadyjski multiinstrumentalista niebawem pojawi się we Wrocławiu, więc tym bardziej zapraszamy tam z ramienia purpurowej załogi.

"Kwiaty Ojczyste" nagrane w 1969 roku przez projekt Niemen Enigmatic, to mój prywatny tribute dla naszego pięknego kraju, którego akurat nie miałem okazji oglądać w jesiennych okolicznościach przyrody od wielu, wielu lat. Dlaczego pojawił się na końcu tego odcinka? Dowiecie się pod osłuchu całości, bo jest tam mała anegdota. Do usłyszenia za tydzień. Ahoj.

1. Innershades - No Stopping
2. Rick Garcia - Somebody Knew Underground
3. The Internet - Runnin' ft. Tay Walker
4. Kelela - Cherry Coffe
5. Bones - Autumn Leaves
6. Isaiah Rashad - Shot You Down
7. Vic Mensa - Hollywood LA ft. Lili K
8. Pusha T - Suicide ft. Ab-Liva
9. 2 Pokolenie - 3 EXCLUSIVE
10. Mele - D.M.X.
11. Fade Runner - Starwatcher
12. Samiyam - Stuff
13. Bataille Solaire - Mangrove
14. Niemen Enigmatic - Kwiaty Ojczyste