Strony

niedziela, 14 października 2012

Przyjdź i uwolnij swój umysł - Electro Acoustic Beat Sessions

Pod koniec lat trzydziestych XX wieku, gdy swing stał się gigantycznym interesem i kiedy wielkie amerykańskie miasta rozbrzmiewały muzyką orkiestr Duke’a Ellingtona oraz Colemana Hawkinsa gdzieś w Kansas City rodził się bebop. Za sprawą geniuszu Charliego Parkera a także innych wizjonerów nowy jazz dotarł do nowojorskiego Harlemu, gdzie w Minton’s Playhouse krystalizowały się idee Theloniousa Monka, Kenny’ego Clarke’a czy Dizzy’ego Gillespie. Ci kolesie przewrócili wszystko do góry nogami. Dokonali przewrotu kopernikańskiego w muzyce. Zrewolucjonizowali jazz. Nie tylko zastąpili orkiestry małymi zespołami… także pokazali, że szaleńcza improwizacja jest sercem tej muzyki.


W czasach, gdy bebop był na szczycie, muzycy z różnych zespołów mogli często się spotykać, wspólnie jammować lub wyzywać się na muzyczne pojedynki. Przez kolektywne granie dzielili wiedzą i różnymi trickami, jeden od drugiego. To właśnie to pozwoliło muzyce ciągle się rozwijać. Jeśli nowicjusz był na tyle pewny siebie, by wyjść na scenę, mógł grać nawet z gigantami jazzu. Tak, pierwsze kroki stawiał Miles.


Podobna idea towarzyszy wrocławskiemu cyklowi Electro-Acoustic Beat Sessions. Zmienił się jedynie język wypowiedzi i technologia poszła do przodu. Zaczęto rekonstruować wcześniej dokonanej w hip-hopie dekonstrukcji jazzu i funku.


Historycy zajmą się tym, czy stało się to za sprawą Madliba, Roberta Glaspera czy może jeszcze kogoś innego… Polskim Minton’s Playhouse stały się Puzzle, a na scenie spotykają się młodzi ze starszymi i groźni wyjadacze z dobrze zapowiadającymi się kotami. Powstające tam dźwięki tworzą tylko w formie „tu i teraz”, a na zarejestrowanych sesjach, często można spotkać opisy w stylu: uknkown trumpeter. Kto wie?! Może jednym z nich jesteś właśnie ty! Wystarczy wpaść i spróbować swoich sił. Częścią tworzonej historii są również słuchacze. Przyjdźcie – by za następne 50-lat powiedzieć: „Tak, przychodziłem na EABS, jesienią 2012 roku, działy się tam niesamowite rzeczy”.

EABS 2012 vol. 1 - Worst Comes To Worst
Powyższy odsłuch jest dowodem na to, że nawet w najmniejszym stopniu nie przesadzam. Po hołdach złożonych dla Jay Dee czy Gila Scotta Herona, a także po reinterpretacjach takich klasyków jak "Shit Is Real" - przyszła pora na odświeżenie kalifornijskiego przeboju z 2001 roku "Worst Comes to Worst" od Dilated Peoples. Warto tutaj zwrócić uwagę na szczególną robotę Marka Pędziwiatra, który nie tylko fajnie powykręcał temat utworu, rozbudował go, improwizował obok niego, ale jeszcze fantastycznie sprawdził się wokalnie. Utwór został zarejestrowany w klubie Puzzle na otwarciu nowego sezonu wtorkowych sesji. Było to pierwsze i jedyne podejście. To kolejny dowód na to, że warto bywać na EABS. Następne spotkanie wyjątkowo odbędzie się w niedzielę - 28.10.2012. Gościem specjalnym będzie Raashan Ahmad. Sam jestem ciekaw, jak MC z Oakland poradzi sobie w warunkach z bardzo żywo improwizującym zespołem.