Strony

wtorek, 30 października 2012

Pierwszy polski wywiad z Flying Lotusem

To już będzie więcej niż pięć lat temu. W maju 2007 roku, gdy jeszcze nikt w Polsce nie siedział na Facebooku... Pardon! Może konto miał tam Icek, kilku developerów i innych zapaleńców materii Internetowej. Wszyscy, dosłownie wszyscy chcący uczestniczyć w jakiejś wariacji idei Web 2.0 dbali o znajomych na MySpace. To właśnie wtedy i za pomocą tego portalu DDC Crew bombardowało różnych artystów w celu przeprowadzenia wywiadu, by później dostarczyć content na wersalkę czy do Magazynu Hip-Hop. Mieliśmy wtedy wielką swobodę docierania do wielu ciekawych artystów, którzy dopiero zaczynali kariery i bardzo chętnie promowali się w Internecie i w prasie w różnych miejscach na całej planecie. Jednym z takich artystów był Flying Lotus. 100na bez większych problemów namówił go na wywiad rok po wydaniu albumu "1983" w Plug Research. Płyta "Los Angeles" była wtedy w fazie produkcji i kilka miesięcy później miała zmienić oblicze muzyki elektronicznej nakładem brytyjskiego Warpa. Postanowiliśmy udostępnić ten materiał, ze względu na niedawną premierę krążka "Until The Quiet Comes" i premierową trasę po Europie z wydarzeniem w Berlinie, na które wybiera się całkiem pokaźna grupa słuchaczy z Polski. Sprawdźcie pierwszy polski wywiad z Fly Lo!



Niewielu umieszcza zdjęcia cioci i wujka na swoim profilu na MySpace. Takie rodzinne wycieczki są jednak zrozumiałe w przypadku Flying Lotusa. John i Alice Coltrane to ten rodzaj wujostwa, którego nie można się wstydzić. Pytanie: “Czy Coltrane to na prawdę Twoja rodzina?” nie należy do ulubionego zestawu młodego producenta z Winnetka w Kalifornii, ale poruszenie jakie wywołują jego produkcje wyraźnie wskazuje, że związek z pierwszą harfistką jazzu i największym saksofonistą w historii nie ogranicza się do więzów krwi. Plug Research Carlosa Nino, Jazzy Sport i Warp to wytwórnie, które w ostatnich latach dały muzycznemu światu najwięcej do myślenia. Wszystkie trzy, a wraz nimi zastępy szukających następnej wielkiej rzeczy po J Dilla stawiają na dwudziestoczterolatka* z muzycznymi wizjami.


Tracki pojawiają się jak krótkie filmy w mojej głowie” przyznaje producent z tytułem magistra szkoły filmowej. Wydana w 2006 roku płyta „1983” rzeczywiście nadawałaby się na ścieżkę dźwiękową do dzieła nowego Davida Lyncha ery Internetu. Niby słychać w niej odniesienia do klasycznego funku czy soulu i pewnie tak brzmiałby Coltrane gdyby zamiast instrumentu dętego realizował się na padach i laptopie. Nie da się też uniknąć skojarzeń z mentorami FlyLo: Madlibem i J Dilla, bo niekonwencjonalne i tłuste beaty pojawiały się już na jego wcześniejszych mixtape'ach. Jednak jest w tym wszystkim coś jeszcze, coś co powoduje, że Flying Lotus stał się gorącą rzeczą również poza światem undergroundowego hip-hopu. Gilles Peterson, Benji B, Red Bull Music Academy dostrzegli w nim człowieka o „świadomości muzycznej z wyższego poziomu”, a słynny angielski label Warp po raz pierwszy w swojej historii zdecydował się wydać producenta z West Coast. Nieważne, czy ktoś słyszy w jego muzyce bas rodem z Miami Bass, puls reggae, atmosferę acid house, plamy jazzowych dźwięków, bossa nove czy hip hop, do którego nie da się rymować (chyba, że jest się MF Doomem). Flying Lotus ma szansę wywrzeć silny wpływ na to co będzie wydobywać się z głośników bardziej progresywnych słuchaczy w nadchodzących latach. Razem z innymi przedstawicielami nowego brzmienia z Zachodniego Wybrzeża, takimi jak Sa-Ra, Samiyam, Ras G, Georgia Anne Muldrow i całym Stones Throw, już teraz umieszcza Kalifornię na mapie najważniejszych muzycznie miejsc świata. Co ważne dla nas, Flying Lotus dzieli się równie chętnie informacjami co swoją twórczością. Filmy, Kalifornia, Diana Ross, Dr. Dre i poświata J Dilla, to tylko niektóre tematy jakie poruszył w czasie naszej rozmowy.


Jesteś bardzo aktywny w Internecie. Na Twoim profilu MySpace cały czas coś się dzieje i często wrzucasz tam swoje nowe produkcje. Czy cieszy Cię sytuacja gdy niemal na bieżąco możesz pokazywać swoją muzykę fanom?

Flying Lotus: Intrenet to moje podstawowe narzędzie. Staram się być w kontakcie z ludźmi. Sieć bardzo pomaga mi w czerpaniu inspiracji, a z drugiej strony to wspaniała sprawa, że mam możliwość dzielić się moją pracą z setkami ludzi tego samego dnia gdy stworzę nową muzykę.

Jak zaczęła się Twoja współpraca z Plug Research Records (wydawca debiutanckiej płyty „1983”)? Czy masz nadal plany związane z tym labelem i co z projektem FLYamSAM, w ramach którego miałeś nagrywać z Samiyamem dla tej wytwórni?

FL: Zacząłem pracować z Plug Research kiedy nagrałem jointa na składankę "The Sound of LA (vol.2)". Zawsze lubiłem ich vibe i ich zajawkę na odkrywanie nowych brzmień. Oni na prawdę są bardzo do przodu w porównaniu z resztą, inni ludzie śpią. Plug to świetne miejsce dla mnie bo zawsze pozwolą wydać mi to co chcę i pracować nad projektami z ludźmi, których wybiorę. Jeśli chodzi o FLYamSAM, Samiyam jest tu i pracujemy właśnie (wywiad przeprowadzony w maju)* nad wykończeniem bitów na nasz album.

Powiedz coś więcej na temat kolektywu z zachodniego wybrzeża obejmującego takich ludzi jak Madlib, Dabrye i J Dilla (R.I.P.)? O co chodziło w związanym z nim projekcie The Sketch Book?

FL: Ten koloketyw to coś niesamowitego i jestem pewien, że będzie się działo wokół niego jeszcze wiele szalonych rzeczy. Tworzy go wielu utalentowanych ludzi, a teraz gdy mamy Internet i MySpace jest nam dużo łatwiej pracować razem i być w kontakcie, także w sprawach pozamuzycznych. Silny kolektyw sprawi, że ta mała scena stanie się znaczącym ruchem. Bycie jego częścią to prawdziwy honor. Jeśli chodzi o Sketch Book, to był to niewiarygodny cykl imprez w LA, organizowany przez Kutmaha, który jest jednym z moich ulubionych dj'ów. Koty przynosiły swoje surowe bity i był tam też szkicownik na barze. Każdy zostawiał w nim swoje bazgroły... To była mocna rzecz.


Czy nadal zdarza wam się pracować razem i czy są jakieś plany jeśli chodzi o wspólne wydawnictwa?

FL: Wiele szalonych kolaboracji jest w drodze! Niektóre bardzo zaskakujące. Przygotujcie się i sprawdzajcie cały czas.

Na swoim MySpace stworzyłeś temat "Dilla tales" (opowieści o Dilla). Jakie wydarzenie dotyczące J Dilla Tobie zapadało najbardziej w pamięć?

FL: To dobre pytanie. Właściwie bardzo się cieszę, że je zadałeś. Myślę, że nadszedł czas żeby się tym podzielić. Widziałem Dilla mniej więcej tydzień przed jego odejściem. Przyniosłem mu jakieś płyty z biura Stones Throw. Siedział na wózku i łatwo było zauważyć, że jest bardzo zmęczony. Miał ogroooooomną pakę jarania i razem z panią Yancey (matka J Dilla) oglądali talk show w TV. Poszedłem do toalety, a kiedy wróciłem zobaczyłem, że wokół niego roztacza się jakaś dziwna poświata, aura. To było bardzo onieśmielające ponieważ jedyną osobą, której obecność zaznaczała się w ten sposób była Alice Coltrane (zmarła niedawno ciocia-babcia Flying Lotusa, żona Johna Coltranea).

Alice Coltrane nie była jedyną osobą w Twojej rodzinie związaną ze światem muzyki. Słyszałem też coś o Twojej krewnej, która pisała hity disco dla Motown.

FL: Tak moja babcia (siostra Alice Coltrane) napisała hit Diany Ross "Love hangover" i szereg innych rzeczy w tym stylu. Do dziś pozostała osobą, która wspiera mnie najmocniej. I jest szalona jeśli chodzi o bity, uważajcie na nią.

Kto robi na Tobie największe wrażenie jeśli chodzi o współczesnych artystów?

FL: Thavius Beck... Jest po prostu niesamowity.

Jeśli miałbyś wymienić najważniejsze inspiracje muzyczne w sowim życiu kto by to był?

FL: Największy wpływ ze wszystkich miał na mnie najprawdopodobniej Dr. Dre z okresu 1993-2001. Kiedy usłyszałem bity na "Doggystyle" Snoop Doggy Dogga wiedziałem, że zostanę producentem.

W jednym z wywiadów powiedziałeś, że Twoja matka zachęcała Cię do tworzenia muzyki. Czy to oznacza, że dorastałeś w domu gdzie generalnie sztuka była wysoko ceniona?

FL: Zdecydowanie. Oni wiedzieli, że zamierzam być muzykiem. Kiedy zacząłem angażować się w filmowe klimaty moja mama zaczęła dziwnie na mnie patrzeć. Brak moich bitów w domu przez jakiś czas na prawdę ją zasmucił.

Wygląda na to, że jesteś prawdziwym człowiekiem renesansu. Nie tylko produkujesz muzykę, ale również kręcisz filmy i nawet skończyłeś studia o tym profilu. Gdzie można znaleźć twoje produkcje filmowe i jakie są Twoje plany związane z tym tematem?

FL: Zrobiłem parę rzeczy tu i tam, a różne teledyski są nadal w planach na ten rok. Mam nadzieję, że będę miał okazję wyreżyserować również moje video do albumu, który nagram dla Warp. Zobaczymy.


No właśnie, jak to się stało, że będziesz nagrywał dla tej, można już powiedzieć, legendarnej wytwórni z UK?

FL: Tak człowieku. Zacząłem wysyłać w kosmos energię z przesłaniem, że chciałbym wydać jakąś muzykę dla Warp. W końcu ktoś z tego labela skontaktował się ze mną. Wysłałem im parę tracków i oszaleli! No i proszę bardzo, moja pierwsza płyta dla Warp powinna ukazać się latem.

Twoja muzyczna rodzina może być wytłumaczeniem dla twoich muzycznych działań, ale co z kręceniem filmów? Czy są jacyś konkretni twórcy, którzy sprawili, że zacząłeś myśleć o kręceniu swoich własnych filmów?

FL: Wow... Ummmm... Interesowałem się filmami od baaaardzo dawna. Ale jeśli miałabym wybrać jeden moment.... Poszedłem do szkoły filmowej po tym jak zobaczyłem "Fight Club". .. Podobnie jak paru innych kolesi, których znam. Potem mocno popłynąłem w rzeczy Davida Lyncha i Takashi Miike'a. Ale lepiej nie zaczynajmy. To temat na osobny wywiad.

Ludzie zgromadzeni w cyklu "The Sound of LA" (tacy jak Sa Ra, Daedalus, Georgia Anne Muldrow itp.) wydają się reprezentować nową falę undergroundowego brzmienia z West Cost. Powiedz coś o innych, na których jeszcze warto zwrócić uwagę.

FL: To świetna sprawa. Zachodnie Wybrzeże zdecydowanie daje rade. Czy to nie wspaniale? Wszyscy przenoszą się do LA żeby tego zasmakować. Najwyższa pora! Ludzie się budzą. Zdecydowanie jest tu podatny grunt. LA LA LA LA! Sprawdźcie rzeczy z Pooh Bah. To sklep płytowy i label, który wydaje ostatnio najświeższe bity: Ras G, Sacred, Take, Kutmah, Ta'Raach itd.

Nad jakim projektem pracujesz dla słynnej japońskiej wytwórni Jazzy Sport Records?

FL: Nie mogę jeszcze o tym mówić. Zbyt wcześnie przyjacielu.

Czy Twoja muzyka na prawdę została użyta przez kanał Adult Swim Channel (wieczorne pasmo z kreskówkami dla dorosłych na amerykańskim Cartoon Network). Czy tworzysz również muzykę do filmów i dokumentów swojego autorstwa lub kręconych przez innych reżyserów?

FL: Na Adult Swim pojawiło się 11-12 moich tracków i to na prawdę pomogło mojej karierze. Dla mnie to nadal jedna z najbardziej spoko rzeczy jakie mi się kiedykolwiek przydarzyły. Nigdy jeszcze nie tworzyłem muzyki pod obrazy, ale mam takie plany. Marzenia się spełniają!

100na

*Wywiad został przeprowadzony w maju 2007 roku. Zostawiliśmy formę tekstu bez zmian.