Strony

czwartek, 6 września 2012

Przedpremierowo o kompilacji beatbattle.poznan

Kiedy zasiadałem do oceny beatów nadesłanych na IV edycję Beat Battle nie sądziłem, że wyjdzie z tego krążek promujący kolejną edycję. Pamiętam, że podszedłem do tego zadania bardzo poważnie. Zależało mi, żeby poziom tego konkursu był wysoki. Cieszyłem się również ze składu personalnego reszty jury, bo wiedziałem, że Daniel i Mikołaj podejdą do tematu z podobną metodologią i zaangażowaniem.


Każdy z nas szukał czegoś nowego, świeżego, nie będącego kopią tego, co już było na polskiej scenie. W paczce podesłanej przez Tasa znajdowała się muzyka od ponad pięćdziesięciu uczestników. W folderach organizatora wpadliśmy na dużo osób, które brzmiały jak ktoś inny. Producenci nie szukali swojego stylu. Kopie wczesnego Kixnare’a, Noona i popularnego ostatnio Menta XXL starałem się wyeliminować na wejściu. Wysokie oceny otrzymywali producenci, którzy odbiegali od utartych schematów, poszukiwali swojego brzmienia czy wychodzili poza ramy hip-hopu rozumianego w klasycznym sensie, a nawet romansowali z innymi gatunkami. Znając już skład tegorocznego jury, niech ten akapit będzie drobną podpowiedzią dla tych, którzy mają ambicje wystąpić na piątej edycji Beat Battle w Poznaniu. Zachęcam również producentów zasłużonych, do wzięcia udziału w zawodach. W końcu konkurs ten przeradza się w Mistrzostwa Polski.


Co wyszło z naszej selekcji słychać doskonale na tej płycie. W zasadzie rok po wydarzeniu odbieram to jako bardzo fajne podsumowanie tego, co działo się w klubie Pod Minogą w 2011 roku. Tym bardziej, że nie każdy miał okazję tam być. Te trzydzieści minut idealnie pokazuje klucz, jakim posługiwaliśmy się z Noonem i Danielem Drumzem przy wyborze finalistów. Każdy z utworów jest inny. Większość oscyluje gdzieś w rejonach new-beats, ale mamy tu też udane powroty do przeszłości czy brytyjskie inspiracje. Otwierające BB V „Ouverture” od BeJotKi brzmi jak wykręcone intro do serialu „Zmiennicy”. Szatt w „Woob” bawi się syntezatorami i 8-bitowymi dźwiękami, układając wypasione melodie. Pod Kluczem – człowiek, którego wcześniej przedstawił mi Król Disco Osses, eksplorował w świetny sposób ścieżki już znane i przetarte. Znalazł kozacką pętlę, podklepał tłuste bębny i skupił się na wyeksponowaniu sampli wokalu. „Freedom” już od dłuższego czasu latało po sieci i bardzo dobrze, że dzięki tej kompilacji nie zagubi się w czeluści Internetu. Patryk Kompa zrobił coś niesamowitego. Jego „Imadełko” ma tylko lekko ponad minutę i ciężko mi powiedzieć czy delikatny dźwięk, który przewodzi w tym utworze jest efektem świetnej intuicji w samplingu, czy przejawem talentu do zagrania takiej melodii samodzielnie. Widzę tylko jeden minus. Szkoda, że ten numer jest taki krótki. Jeśli chodzi o Nowoka, to w przypadku jego „041” sprawdza się teoria Daniela: Ważniejsze jest to co robisz z samplem, niż to za jaki sampel się zabierasz. Melancholijne piano, które plumka sobie gdzieś pod spodem tego numeru, otoczone jest „dużym postaraniem” w detalach, jakby to powiedział Klocuch o nadsyłanych do niego pracach. Dzięki temu numer żyje i dużo się w nim dzieje. Random Trip (Wasiu M.Brion) to chyba największy wygrany poprzedniej edycji mimo tego, że nie stanął na podium. Jego koncepcje zrobiły na Noonie takie wrażenie, że niedługo sam zadebiutuje w Nowych Nagraniach. Podoba mi się jego podejście do dubstepu, mimo najszczerszej nienawiści do tego co ludzie dziś wyprawiają z tym gatunkiem. Zwłaszcza w mainstreamie. „Dancing With The Dolphins” przypomina mi mroczne Digital Mystikz. Wooble w tym tracku są delikatne i nieinwazyjne, pozostawiają dużo miejsca na szczegóły. Jest to tak dalekie od najnowszej płyty Pezeta, że aż piękne. Wasiu najwidoczniej rozumie, że nie chodzi o to żeby było głośno. Bardzo mocno czekam na Random Trip. Po cichu liczę też na winyl. Ciężko mi się wypowiadać na temat twórczości NPota. Znamy się blisko osiem lat i nigdy nie osiągnął spektakularnego sukcesu, chociaż w kontekście innych producentów z Poznania na pewno na to zasługiwał. Na składankę przygotował bardzo ciepły numer, wykorzystując znienawidzony przez polskich prawilniaków vocoder. Znając jego zamiłowanie do zabawy różnymi instrumentami, jestem przekonany, że całość zagrał sam – za co należy mu się wielki szacunek. To dziwne co teraz powiem o Robaku… ale utwór „Save My Soul” pewnymi elementami przypomina mi dokonania Clamsa Casino. Ciekawe, czy też tak to odbierzecie. Zastanawiam się jakby brzmiał ten beat z rapem A$AP Rocky’ego. Nativizm niestety nie zaskoczył mnie niczym nowym. To dobra produkcja, ale kawałek „Act ONE” jest dostępny od dłuższego czasu w necie. Michał pewnie nie chce odkrywać kart przed wydaniem nowego materiału, nad którym bardzo solidnie ostatnimi czasy pracował. Zabity dostarczył minimalistyczne „Web Spinners”, utrzymane w dość mrocznym klimacie. Bliżej mu do klasycznego brzmienia. Trochę niewiele się dzieje w tym utworze. Pętle zostały raczej przygotowane z myślą o kimś, kto na tym nawinie jakieś zwrotki. Biorąc pod uwagę, że mimo wszystko to płyta instrumentalna - Zabity mógł dokonać lepszego wyboru. Jedyny problem jaki mam z „BB Vto ostatni numer. „Sky Apache” od Odme/Slavko ma fajny bassline. Sekcja rytmiczna też jest całkiem spoko, ale nie mogę zdzierżyć skrzypiec. To raczej nie wina chłopaków, ale problem ze mną. Nie mogę znieść tego brzmienia. Nie tylko tutaj. Nie cierpię Zakopower, nie mogę słuchać wiertarkowego Goorala ani żadnej innej rzeczy, która przypomina mi nasz rodzimy biesiadny folklor. Nic na to nie poradzę. Nie mam nic przeciwko skrzypcom, broń boże – ale niech grają jak te w rękach Miguela Atwooda Fergusona. Byłem na „nie” w konkursie live-actowym. Jestem na „nie” również teraz. Chociaż nie oznacza to, że Wam się nie spodoba.



Nie można też przejść obojętnie obok pracy Noona. Mastering Audio-Games dał utworom bardzo dużo. Za przykład może służyć udostępniony utwór Random Tripa. Ostatni szlif nad produkcjami wygenerowanymi na różnych soundsystemach był tutaj bardzo potrzebny. 



Biorąc pod uwagę rozmach z jakim Tas stara się przygotować nadchodzącą edycję Beat Battle, aż nie mogę się doczekać najbliższego konkursu. Z roku na rok poziom jest coraz wyższy, a i pamiątki po tych wydarzeń są całkiem fajne. Kontent płytki już omówiliśmy. Jeśli dodamy do tego ładny digipack zaprojektowany przez rso196 i weźmiemy pod uwagę śrubki jakie za to wszystko musimy zapłacić, to nic tylko przybić piątkę labelowi proporcja.com za doprowadzenie tego do końca.