Strony

środa, 4 kwietnia 2012

Epilog do rozmowy Druha Sławka z Metro

W połowie lutego Druh Sławek zaprosił do radia RAM człowieka, którego dziś już specjalnie polskim słuchaczom rapu przedstawiać nie trzeba. Mowa oczywiście o Metro. Mój plan przeprowadzenia rozmowy z nim powstał dłużo wcześniej, ale gdy usłyszałem że krótko po wydaniu 7” „New Maps” z Raaką i djem Babu, Sławek zaprosił Metrowskiego do studia, poczułem się trochę bezrobotny. No bo jak konkurować z Druhem? Oczywiście się nie da... Jest jeszcze druga kwestia: jak stworzyć pytania, które nie pokrywałby się z tak wyczerpującą dyskusją?! Ostatecznie okazało się że wywiad Sławka stał się dla mnie wyzwaniem. Dlatego przed wydaniem 7” z Percee P i przed premierą nowego Antidotum, stworzyłem coś, co może służyć jako „didaskalia” do wywiadu przeprowadzonego przez gościa dzięki któremu zachciało mi się w ogóle o muzyce szerzej mówić. Tyle słowem wstępu…


Seb♥: Dawno się nie kontaktowaliśmy… także miałbym Cię o co pytać, ale postaram się omijać wątki omawiane w radiu RAM - bo przebicie wywiadu Sławka graniczy z cudem. Z ciekawości sprawdziłem maile i znalazłem szczątki naszej konwersacji z marca 2009. Rozmawialiśmy wtedy o jazzie w kontekście Footprints, wysłałeś mi też próbkę "Starbird Damn!", która wtedy mocno mną wstrząsnęła. W wywiadzie dla Druha wspomniałeś że uciekłeś bardziej w stronę brudnego funku, jak to jest u ciebie z jazzem te kilka lat później?

Metro: Wiesz, jazz jest dla mnie nadal ważny. W mojej domowej płytotece nadal pojawiają się jazzowe krążki, to kupię jakiegoś Milesa, to wpadnie coś z europejskich sesji z lat 70-tych, także nie jest źle. Może nie wracam tak często do tego typu brzmień, ale ten gatunek wciąż jest dla mnie ważny. A propos tego loopa o którym wspomniałeś, to wciąż go trzymam i czekam na jakiś brudny projekt, może trafi dla Hadesa z HiFi. Tego jeszcze nie wiem. Ponadto jaram się ostatnio Miguelem Atwoodem Fergusonem.

Seb♥: O! A to niespodzianka. Wydawało mi się że skupiłeś się na przekopywaniu zasobów historii muzyki. Zresztą sam stwierdziłeś że nie śledzisz mocno współczesnej muzyki, ale pewnie chodziło Ci o rap. Miguel niedługo wyda coś w Brainfeederze i negocjuje z Blue Note. Co jeszcze ze współczesnej muzyki wbija się w twój gust?

Metro: Na pewno Charles Bradley. Kocham tego gościa. Chłonę jego syf na potęgę!

Seb♥: W takim razie musisz ruszyć się na Off Festiwal, w tym roku Charles ma się tam pojawić. Zmieńmy nieco temat… Nie da się ukryć, że twoja fascynacja LA jest słyszalna w twoich produkcjach i najczęściej zapraszasz do współpracy również chłopaków z Cali. Jedno mnie jednak zastanawia... od 2005 roku nieco się pozmieniało. Producenci tamtego rejonu zaczęli się pozbywać MC's na rzecz rozbudowania własnych form. Nie zainteresowała cię w ogóle droga Brainfeedera?

Metro: Tak naprawdę dopiero teraz odkrywam muzykę instrumentalną. Nigdy nie zastanawiałem się nad tym, a może trzeba. Niejednokrotnie Waco (współzałożyciel Queen Size Records) namawiał mnie na jakiś krążek instrumentalny, jakiś beattape. Dopiero kilka miesięcy temu zacząłem siekać mocno funkowe instrumentale, które rzeczywiście jak dla mnie urywają dupsko, także zastanowię się nad krążkiem instrumentalnym. Na „Antidotum 2” pojawią się dwa moje premierowe utwory instrumentalne razem z Metronome Orchestra, jak dla mnie mocno bujają dupskiem.

Seb♥: Mówiąc beattape, masz na myśli zbiór krótkich form - powiedzmy półtora minutowych? Takich jakie wypuszczał Madlib jako Beat Konducta albo Samiyam?

Metro: To zależy. Dziś mam pełną szafę loopów, które nie zostały nigdy ani wykorzystane, ani opublikowane. Może czas najwyższy się za nie wziąć. Ale w jaki sposób to jeszcze nie wiem, czy pójdę w stronę krótkich form muzycznych, czy walne cztero - pięciominutowe instrumentale.

Seb♥: Rozumiem. W takim razie opowiedz coś więcej o współpracy z Metronome Orchestra? To przypadek że nazwa zaczyna się od Metro?

Metro: To grupa ludzi, z którą od czasu do czasu się spotykam. Efekty będzie można zobaczyć (posłuchać) na „Antidotum 2”. Powiedzmy, że jestem jej nieformalnym szefem.

Seb♥: Z próbki którą mi pokazałeś, można wywnioskować że będzie to duża rzecz. Surowy funk, do tego cuty z hip-hopowych acapelli. Jest na co czekać. Kto jest zaangażowany w ten skład i czy kiedyś może to żyć, gdzieś poza studiem?

Metro: Skład na razie pozostanie tajemnicą. To rzeczywiście mocna i duża rzecz. Na „Antidotum 2” będzie kilka podobnych rzeczy. Czy spotkamy się kiedyś poza studiem? Myślę, że prędzej czy później damy radę.

Seb♥: Wróćmy jeszcze na chwilę do beatów. W Polsce w nowe-bity poszedł Teielte, Galus, Daniel Drumz, a Ty u Druha wspomniałeś że robisz „Antidotum 2” wypełnione gośćmi... Nie sądzisz że warto wykorzystać potencjał 7" QSR, które dobrze już sprzedają się na zachodzie i uderzyć z językowo uniwersalnym materiałem, gdzie mówiła by tylko Twoja muzyka?

Metro: No tak jak powiedziałem wcześniej. Myślę, że kiedyś przyjdzie taki czas, kiedy usiądę i wyprodukuję album instrumentalny. Jestem coraz bliżej tego, bo męczy mnie już trochę współpraca z wieloma krajowymi artystami. Na „Antidotum 2” wziąłem ich bodajże 30, co przy 14 ścieżkach, gdzie masz intro, outro, dwa instrumentale to sporo - sam przyznasz. Wszystkich lubię, szanuję, a nawet kocham jak braci, ale pracując na odległość to na dłuższą metę jest to męczące, bez kitu. Cieszę się, że nowa płyta jest już na ukończeniu.

Seb♥: Mam wrażenie, że właśnie to pchnęło wielu producentów do działania w pojedynkę. Kiedyś rap nagrywało się inaczej, wszystko działo się w obrębie podwórek, teraz Internet skraca dystans, niby ułatwia komunikacje, ale lepiej to działa w biznesie, jeśli chodzi o muzę to potrzeba czegoś więcej, jakiejś chemii w studio, nie sądzisz?

Metro: Wiesz, ja tej chemii nie miałem właśnie. Każdy nagrywał u siebie, w swoich studiach. Ja w domu nie mam warunków do nagrywania wokali, trzaskam tylko beaty. Pamiętam, jak w drugiej połowie lat 90-tych kradłem jakieś loopy i wspólnie z kilkoma ziomblami nagrywaliśmy rapsy, chemia była jak sam skurwysyn. Dobre czasy (śmiech), to nie wróci. Wiesz, mi taka współpraca wciąż odpowiada, choć zaczyna to być męczące. Odpowiada mi dlatego, że jak sam wiesz nie żyję z muzyki. Nie mam zbytnio czasu jeździć po całej Polsce i organizować nagrywek. Nie mam też czasu, aby zapraszać wszystkich do siebie i gdzieś Opole/Wrocław organizować sesje nagraniowe. Stąd przyzwyczaiłem się do takiego trybu pracy.

Seb♥: Tajemnicą nie jest że z Grohem się znacie. Nie starał się "podkupić" Ciebie do UKM? Rozumiem że dobrze Ci w QSR i wolisz pracować nad drugim labelem, niż pertraktować by wzmocnić imperium polskiego beat-makingu, koleją dobrą produkcją?

Metro: Oczywiście, że znam. Groh to jest bez kitu spoko gość. Szanuje go za to, co robił wcześniej, i za to, co robi teraz. Cieszę się, że jest taka osoba w Polsce, która sprawia, że krajowy winyl żyje, także wielkie pięć dla niego. A w QSR jest najlepiej. Wiesz, założyli go moi przyjaciele - Waco i Radek, których znam od bardzo dawna, pochodzimy z jednego miasta, razem graliśmy w basket, napieprzaliśmy tagi, srebra i takie tam szczeniackie zabawy. A że mają możliwości finansowe, od wielu lat mieszkają w Dublinie więc zaproponowali mi współpracę. Ja od razu się zgodziłem. Dziś mam ogromną swobodę pracy i to jest najważniejsze. Pracujemy razem trzy lata, nie ma kłótni o pieniądze, nie ma sporów o grafikę i nie boję się powiedzieć, że dziś jesteśmy prawie jak rodzina. Także nie zamierzam się stąd ruszać.

Seb♥: Waco? Ten sam Waco od "Świeżego Materiału"? Myślałem że on siedzi w Warszawie i odsunął się od muzyki, jak wielu moich ulubionych Polskich twórców. On pracuje tylko nad rozwojem QSR, czy też coś dłubie jeszcze? Powrót Waco, to byłoby wydarzenie!

Metro: Nie, to nie ten sam Waco. Waco to Wacław Nowicki, mój ziom z Brzegu (dziś Dublin), znany tam jako Dj Laura P (śmiech).

Seb♥: Wow, już myślałem... ale skoro przy tym jesteśmy, to jest/był w Polsce ktoś z kim strasznie chciałeś coś zrobić, ale nigdy to się nie udało i przez odsunięcie się od rapu - pewnie nigdy się nie wydarzy?

Metro: Hmmm tak na szybko, to nic mi do łba nie przychodzi. Na świeżo raczej pamiętam to, jak kilku moich znajomych i przyjaciół zawiodło mnie i nie zdołali lub nie zdążyli nagrać zwrotek na „Antidotum 2”. Szkoda, bo rzeczywiście byłoby jeszcze bardziej tłusto niż jest. Ale spokojnie, i tak jestem mega zadowolony z finalnego efektu. Płytę właśnie wysyłam do masteringu i niebawem przekonasz się, co tam wysmażyłem.

Seb♥: Jeśli dobrze pamiętam, kiedy przychodziło na świat Twoje pierwsze dziecko, to odkładałeś melanż bo pojawiła się rodzina. Za chwile pojawi się druga pociecha... twój dorobek świadczy o tym, że tworzenie rodziny nie przeszkadza w robieniu muzyki?

Metro: Mój dorobek? Ha, dobre. W ciągu tych ostatnich czterech lat, odkąd w moim życiu pojawiła się Hania zrobiłem cztery siódemki i jakieś pojedyncze gościnne występy, także szału nie ma. No, chyba, że o czymś zapomniałem (śmiech). Oczywiście, znajduję czas na moje hobby, czy tam pasję, ale tego czasu za wiele nie mam. Moje życie zmieniło się o 180 stopni, mam rodzinę, w miarę normalną pracę, wybudowałem sobie dom, zajebałem się kredytem na 28 lat, także łatwo nie jest .Teraz za trzy tygodnie zostanę tatą po raz drugi. Ale spokojnie, kilka płyt jeszcze zrobię. Potem wezmę się za jakieś mixy z funkiem, czy jazzem. Myślę, że muzyka zostanie ze mną do końca... albo mojego, albo świata (śmiech).

Seb♥: Cztery siódemki to już dorobek. Poza tym zapomniałeś jeszcze o LP z Declaime'm, zresztą jeśli dobrze pamiętam chyba po wywiadzie na "wersalkę", dałem Ci do niego maila i się udało. Mam wrażenie, że bardzo mało mówisz o tej płycie i dopięcie jej do końca było z tego co pamiętam trudne - jak wspominasz tę płytę z perspektywy czasu?

Metro: Wiesz, nawet nie chce mi się już gadać o tym. Declaime ma tak zryty beret, na serio. Chyba od jarania, bo nikt mnie tak do tej pory nie irytował jak on. Lubię go, jest zajebistym raperem według mnie, ma charakter i charyzmę na majku, ale ma coś z głową. Pamiętam, jak najpierw powiedział mi, że Dj Haem jest beznadziejnym dj'em, a za 12 miesięcy stwierdził, że to jest jeden lepszych ludzi na deckach. Potem coś mu nie pasowało z całą płytą, Tytus ciągle z nim rozmawiał, ja z nim rozmawiałem. Szkoda, że gotowa płyta przeleżała półtora roku.

Seb♥: Niezła historia. To rzeczywiście przy takich akcjach można się wkurwić. Tajemnicą nie jest, że on już jest gotowy na koniec świata. Ciekawe czy on zwariował czy to takie "artystyczne roztargnienie" - nie wydaje mi się że to przez jaranie. Ciekawe jak Georgia z nim żyje, Dudley od dawna nic ciekawego nie wniósł, natomiast ona daje radę - zwłaszcza jeśli chodzi o beaty. Koło się zamyka, mamy kolejny dowód na to że praca na odległość jest trudna i często, gęsto irytująca. Chyba czas na te beattape'y, nie sądzisz?

Metro: Oj, widzę, że masz straszne ciśnienie na insrumentalne płyty. Dobrze, niech Ci będzie. Tak, zrobię kiedyś taki album! Zadowolony? (Śmiech).

Seb♥: Zadowolony! Coraz trudniej mnie zainteresować polską nawijką, albo to już nie te czasy co kiedyś, albo ja jestem za stary. Dzięki za wywiad! 

Oprócz tego, mam też dla Was jedną 7" z Raaką i Babu. Pytanie będzie proste. "W którym roku i w jakiej wytwórni ukazała się pierwsza 7" Metro?" - Odpowiedź: Pierwsza siódemka Metro (Metro 45's) ukazała się w 2007 z pomocą wytwórni STEP. Nagroda leci do Marcina Piechowiaka. Gratuluję!