Strony

czwartek, 1 marca 2012

Samiyam w Poznaniu!

Poznań to specyficzne miasto. Wie to każdy, kto tu żyje. Dlatego nieźle się uśmiałem kiedy przeczytałem tekst zapowiadający imprezę inauguracyjną Wizjonera Miejskiego zatytułowany „Szansa od Urban Visons”, autorstwa Szymona Igoronco na Don’t Panic. Śmiałem się specyficznie, bo ciosy celnie wymierzone w poszczególne rejony kultury, nie powinny bawić, a raczej smucić. Chodzi oczywiście o gatunki muzyczne, które najczęściej mutowały w złą stronę w naszym mieście i zawsze powodowały, że w którymś momencie przestawało się chcieć w niektórych akcjach uczestniczyć. Dziś już wiemy, że Wizjoner Miejski walczy o coś. Pierwsza bitwa o poznańskiego słuchacza została wygrana. Impreza z The Mole i Mathiasem Schaffhauserem odniosła sukces. Tak mówią na mieście. Apel Szymona został wysłuchany. Poznaniacy! Nie spieprzyliśmy tego! Idąc za ciosem, niebawem kolejna impreza. Tym razem do Poznania wpadnie Samiyam, jeden z „core-members” wytwórni Brainfeeder.


Jest to nie lada wydarzenie, nie tylko dla Poznania (który po kilkunastu już imprezach wydaje się być spragniony nowych bitów), ale też dla Polski, gdyż będzie to pierwszy i jak do tej pory jedyny koncert tego artysty w naszym kraju. Warto być, bo nie spodziewałbym się szybko następnego. Artyści z Brainfeeder, to w większości mieszkańcy Los Angeles, dlatego ich wycieczki do Europy są raczej rzadkie. Zwłaszcza dotyczy to Rasa G i Samiyama, którzy są rozchwytywani nie tylko w na starym kontynencie, ale też w Japonii. Flying Lotus już był, byli też Gaslamp Killer, Ras G, Lorn, Teebs, Jaremiah Jae, Toki i Taylor McFerrin. Mimo tego, jeśli nie wiecie czego się spodziewać, sprawdźcie poniższy mix przygotowany dla BBC:

A Brainfeeder Podcast by Ras G, Samiyam and Flying Lotus

Trasa Sama rozeszła się na pniu, mimo tego, że jeszcze nie tak dawno, gdy w Warszawie bawiliśmy się z Tokimonsta (co zapowiadałem tutaj), na Przeglądzie Form Muzycznych Kwadrat, to Samiyam rozgniatał głośniki w Budapeszcie. Cytując klasyka, mogę powiedzieć, że nigdy osobiście na Węgrzech nie byłem, ale znam kogoś kto był, i powiedział mi to i owo. Otóż na showcasie Sama w Budapeszcie była moja serdeczna koleżanka Magda i wspomina ten wieczór tak:


Dobra, nie umiem budować napięcia tak jak Seb♥, więc wyobraźmy sobie już ten moment, gdy Headshotboyz zrobili miejsce na scenie, a zza chmury dymu wyłania się drobna postać z nienaganną fryzurą i imponujących rozmiarów kamieniem na palcu. Mr Sam Baker został przywitany gromkimi oklaskami, dzikim wyciem, odpalanymi pochodniami i ogólną histerią godną gwiazdy. Sam sprawiał wrażenie skupionego i opanowanego, witając się zdawkowo (miał do dyspozycji mikrofon, z którego czasem robił użytek). Chwilę potem ten sam opanowany Samiyam wgniótł nas wszystkich w podłogę odpalając "Cushion", jeden z moich ulubionych bitów - dzieciaki wyleciały z rajtków, tymbardziej, że ten właśnie bit został użyty w zapowiedzi gigu. I co? I zaczęło się. Solidny gig trwający dobre 80 minut. Twoje ulubione bity Samiyama przeplatane rzeczami od FlyLo („this is some exclusive shit!”), FLYamSAM czy od Jonwayne'a („don't sleep on this one!”). Przez cały czas pod sceną działy się rzeczy niebywałe, ludzie wykrzykiwali coś do siebie z niedowierzaniem (np. przy "Moon Shoes" czy "Kitties"), wykonując co raz to bardziej skomplikowane kombinacje headnoddingu, tupania i machania rękoma. Sam Baker miał nas w garści od wspomnianych "Cushions" po sztosa z gatunku R&B, którym zamknął set (co to było, do dziś nie wiem), przez cały ten czas zarzucając nienaganną fryzurą z tyłu do przodu, z przodu do tyłu, w akompaniamencie teatralnych gestów (Lorn na Tauronie, anyone?). Jeśli miałabym porównać gig Samiyama do występu Teebsa czy Ras'a G, cóż, Sam ani nie zatańczy, ani nie straci kontroli nad Rolandem, odpływając gdzieś na orbitę... Z drugiej strony, wiele zależy od Was, więc kto wie?


Huh. Zapowiedź obiecująca. Tym bardziej że przy tej imprezie rodzi się jakaś chemia. Maceo się jara. Raqu i Topcut się jarają, Nativizm nie może się doczekać szlifując swój live-act do perfekcji i pewnie nie śpi po nocach. Nie muszę już chyba wspominać o nastrojach Czarnego i Tasa, którzy coraz mocniej pochłaniają nowe brzmienia i chcą przypomnieć się poznańskiej publiczności. Rozmawiałem też z Mikołajem z tercetu vidżejskiego .wju. Niektórzy z Was wiedzą już, że specjalizują się oni w instalacjach 3d, a przy tym strasznie jarają się Brainfeederem. Poza tym, obiecali sobie, że będzie to ich robota życia. Tym bardziej nie będę Wam zdradzał nad czym pracują – musicie przyjść i przekonać się sami! Mam nadzieję że będzie przynajmniej tak dobrze jak w Low End Theory. Zapisujcie się do wydarzenia, koszt jest nie wielki - jedyne 20 PLN. Nie zapominajcie też o infosesji która rozpocznie się o 19:00 i jest za free!




Ostatnie słowa: Ciekawe co powie Sam, gdy zobaczy na żywo mural Erosiego, który trafił na okładkę "Ghost People" jego kolegi z wytwórni Martyn'a. Tym bardziej, że ta kamienica stoi na wprost ul. Ewangelickiej 1, na której znajduje się Pawilon Nowej Gazowni, w którym odbędzie się impreza i infosesja.