Late Bloomers - "Never Don't Grow"
Late Bloomers - Communicating without conversation
POLISH: Late Bloomers są na takim etapie swojej kariery, że nadal szczerze jarają się tym, że mogą dzięki muzyce łączyć się ze swoimi słuchaczami. To, że lubią myśleć o swoich fanach jako o sekretnie zafascynowanych Tyrese i starymi taśmami J Dilli Filipinkach, w przedziale wiekowym 18-24, na pewno w niczym nie umniejsza tej “extra kul” postawie. Sądząc po ich “no bullshit” podejściu do życia i twórczości, na zawsze zostaną inspirująco “na czasie”. I to właśnie sprawia, że tak łatwo traktować ich jak swoich dobrych ziomków. Ale nie takich, którzy spalą wąsa i męczą bzdurami, tylko takich, którzy spalą wąsa i wysmażą mega bity, rymy, a nawet refreny! Mniej lub bardziej świadomie inspirowani wszystkim od Sa Ra po Shania Twain (taaa, nas chyba raczej zainteresowali odniesieniami do Sa Ra, niż do Shania...), ale także kalifornijskim mixem pogody, pięknych kobiet, mody, Marii Janiny i jedzenia. Late Bloomers zdają sobie sprawę, że często przykleja się im łatę “hybrydy Sa Ra i Tribe Called Quest”, co w zasadzie wielu uznałoby za komplement, a nie stygmat. Mimo że orbitują bardzo blisko epicentrum brzmienia LA, sami twierdzą, że reprezentują scenę “na której tworzymy coś co odmieni ludziom życie i będzie trwać na zawsze”. No cóż, jeśli czytacie to teraz, to znaczy, że bardzo dobrze znacie już brzmienie tej “sceny”. A jeśli jeszcze do tego wiecie, czym są Sour Diesel, Triple X Afghani, Bull Rider, Headband, & LA Confidential to możecie zacząć mówić o sobie “szczęśliwe skurwysyny” i sprawdzić wywiad z pozaziemsko utalentowanymi i kolesiami o mega otwartych głowach: NON-STOP, F.OLK & REALLY NATHAN.
Late Bloomers - "Money Maker"
Design/Creation: RSO196
Revision: Magda Marcinkowska
6 komentarze:
wow, propsy dla pana grafika!
czy choć jeden wpis może się odbyć na blogu Sebola bez wspomnienia o SA-RA?
rozumiem,że autor pisał pracę magisterską na jego temat czym się wszem i wobec zawsze szczyci ale staje się to już powoli lekko "żenujące".
chodziło o Sun-Ra o którym akurat w tym tekście nic nie ma.. z rozpędu się dojebałem. posty do skasowania
Czy się szczycę? Nie wiem, jest o nim czasem więcej, czasem mniej - bo lubię. W tym wypadku akurat przykro mi się zrobiło że z takim zarzutem się spotkałem, mimo braku odniesienia. Tym bardziej, że intro tym razem nie jest mojego autorstwa. O Sun Ra i różnych do niego odniesieniach pewnie jeszcze nie raz się pojawią.
approaching bilingual blogging? or is it for the purpose of the interview only? Either way, keep your horses dry. I am here to support the effort of hitting those keys on the board, no matter which dialect it will end up in. As for the ambigous statement of Mr.X concerning Ra, let me just address him shortly - man, Go to Jazz. Go and just remain silent.
Thanks, it’s very interesting. I wish you all the best.
Prześlij komentarz