Night Marks Electric Trio... Zdaje się, że są małe szanse że o nich jeszcze nie słyszeliście. Zwłaszcza po rewelacyjnym remiksie "Love Theories" dla Envee'go, który ukazał się jakieś dwa tygodnie temu i udostępnił go chyba każdy mój znajomy na fejsie. To było w istocie mocne... Chłopaki nie czekali długo i kilka dni później wrzucili zapis sesji z wrocławskich Puzzli, gdzie zagrali klasyk od Fat Joe "Shit Is Real" w wersji jazzowej, będącym w zasadzie hołdem w stronę żyjącego jeszcze geniusza Ahmada Jamala. Jest to idealny przykład koncepcji nad którą filozofuję i roboczo nazwałem ją "rekonstrukcją dekonstrukcji". Co to takiego, postaram się wyjaśnić niebawem, odnosząc się do pewnych francuskich koncepcji z połowy ubiegłego wieku. W każdym razie, w związku ze zbliżającymi się koncertami Nocnych Marków w Poznaniu i Warszawie, postanowiłem wyjaśnić Wam nieco czym właściwie są projekty NMET oraz Electro-Acoustic Beat Session. Zapraszam do sprawdzenia rozmowy z Piotrkiem Skorupskim, oraz wysłuchania ekskluzywnego nagrania, które zostało udostępnione na potrzeby tego wywiadu. Słychać w nim echa utworu Kelis, a być może to bardziej nawiązania do "CMYK" - Jamesa Blake'a? Oprócz tego, wpleciony jest też "Feel Like Making Love" - Boba Jamesa, albo bardziej "Serve With Love" Black Spade'a, który po wysłaniu tego numeru, napisał mi tylko, że to jest "Dope!".
Seb♥: No siema Piotrek. Trochę czasu minęło odkąd się widzieliśmy i w zasadzie
poznaliśmy... Jak dobrze pamiętam w dość nietypowy sposób, bo przy Gorzkiej Żołądkowej
na koncercie Roberta Glaspera w Kaliszu. Opowiadałeś mi wtedy o Night Marks Electric
Trio... Czy możesz powiedzieć szerzej o tym projekcie? Kto jest zaangażowany, od kiedy
gracie, skąd wpływy żeby grać właśnie tak a nie inaczej?
Piotr Skorupski (NMET): Tak, tamta sobota była pamiętna, nie mogłem zasnąć po tym
koncercie. Pierwsze spotkanie NMET w styczniu 2011 roku zdefiniowało nasz sound.
Zabrałem swoje szkice, luźne bity i pokazałem chłopakom. Żarło od samego początku i
dało nam poczucie, że robimy coś wyjątkowego. Adam Kabaciński jest utalentowanym
basistą oraz producentem. Dla potrzeb projektu kupił syntezator Mooga i wydaje mi
się, że gra na nim sprawia mu teraz więcej przyjemności niż na gitarze basowej. Marek
Pędziwiatr jest wszechstronnym pianistą studiującym obecnie na wydziale Jazzu w
Katowicach, udzielającym się również wokalnie. Od kiedy miał 16 lat, pod wpływem
amerykańskiego hiphopu z kaset sam pisał i nagrywał rapy po angielsku. Ja wnoszę do
zespołu całą bitową otoczkę. Wcześniej robiłem hiphopowe bity jako Screeptum, następnie
moja fascynacja jazzem przeobraziła się w projekt Spisek angażujący żywe instrumenty.
Obecnie zgromadziliśmy hardware, który pozwala nam na żywo tworzyć nu-beatowe, nu-
soulowe numery. I właśnie to nas odróżnia od reszty "laptopowych producentów". Grając
live bardzo często improwizujemy, a słuchacz ma okazję zobaczyć proces "tworzenia". Nie
ma puszczania loopów z komputera. Oprócz tego pojawił się także cykl Electro-Acoustic
Beat Sessions na którym mamy możliwość wyżyć się muzycznie. Remiksujemy na żywo
hiphopowe numery, które mają jazzowy potencjał.
Seb♥: Zdajesz sobie sprawę że to chyba najbardziej nowatorski sposób grania jazzu na
świecie? Roboczo nazywam to "rekonstrukcją dekonstrukcji" - póki co reprezentuje to
np. wspomniany wcześniej Glasper, ale też kanadyjskie Badbadnotgood i kilka innych
zespołów które z zapałem śledzę. W Polsce chyba jesteście pierwsi…
P.S: Wcześniej byli też Visioneers czy projekt Dj Cam Quartet. Porówniania z Glasperem są
nieuniknione. Bardzo się nim inspirujemy. Tak samo Chrisem Dave’em i jego innowacyjnymi
teksturami rytmicznymi. Jednak nie zaczęliśmy tak grać pod ich wpływem. To zaczęło się
o wiele wcześniej. Dzięki Glasperowi i tym, że stoi nad nim Blue Note Records, ten sposób
grania został zauważony jako nurt. Na początku producenci cięli nagrania jazzowe tworząc
beaty pod numery hiphopowe. Następnie zespoły takie jak wyżej wymienieni Visioneers czy
Dj Cam grali te numery na żywo, odtwarzając numery stworzone za pomocą beat maszyn.
Glasper poszedł o krok dalej. Gra jazz mając za bazę numery hiphopowe, które samplują z
jazzu. Wariactwo? Jeśli to wariactwo, to brzmi przepięknie.
Seb♥: Początki sposobu grania o którym myślimy, ja dopatruję się od 2001 i od pierwszych
YNQ, chociaż wtedy Madlib radził sobie sam... Dopiero zdaje się w 2005, albo trochę
wcześniej narodziły się jazdy na bardziej kolektywne granie, takie jak projekt Sound
Directions... ale wtedy również symultanicznie zaczynał Glasper. Odpowiadając na moje
pytanie, zarysowałeś właśnie "rekonstrukcję dekonstrukcji" - no i podoba mi się Wasza
filozofia, mówisz o tworzeniu jazzu, jakbyś robił beaty. Wykorzystujesz tylko teorię i język
do wypowiadania się, dalej jest porzucenie kwestii wywodzących się z jakichś akademii –
jak myślisz co jeszcze można z tym zrobić?
P.S: Eksperymentowałem z samplowaniem na żywo i skreczowaniem dopiero co zagranymi
solówkami, wokalami, ale to już był odpał zupełny...
Seb♥: Hmm… Czyli wasz skład właśnie skończył rok. Gratulacje! Co macie zamiar z
tym zrobić? Zdaje się że wasze granie rozwija się organicznie, a to co trafia do szerszej
publiczności w internecie, to za każdym razem to, co zagracie live, gdzieś w określonym
miejscu i czasie. Kiedy zatem ukaże się coś co zbierze Waszą twórczość i czy w ogóle macie zamiar wydać jakiś wspólny materiał?
P.S: Zdecydowanie. Problem polega na tym, że chyba najbardziej nas cieszy sam proces
twórczy, granie koncertów. Najmniej chyba studyjna praca i ślęczenie nad szczegółami.
Najbliższym celem jest płyta, są już szczegóły i opcja wydania tego w znanej i lubianej
wytwórni. Całej trójce bardzo zależy na jakości i nie chcemy nic robić w pośpiechu. Na pewno
na albumie pojawią się zaskakujący goście z zagranicy.
Seb♥: Nie będę zatem pytał o zagranicznych gości, będzie lepiej się czekało… A propos
wydawnictw, studio studiem - ale dużo rzeczy dzieje się organicznie. Skoro tak dużo
waszej muzyki rejestrujecie live, to nie lepiej podobnie do wspomnianego wcześniej
Badbadnotgood, wydać mixtejp jazzowy, taki który uchwyci duszę klubu? Nieoficjalnie
mówiłeś o większej trasie z większą ilością muzyków, może to będzie ten moment?
P.S: To prawda, chcemy z Beat Sessions wyruszyć poza Wrocław. Jest masa świetnych
muzyków w innych miastach, z których chętnie zobaczylibyśmy na jednej scenie. Ten
beattape to jest dobry pomysł! Nie myślałem o tym wcześniej.
Seb♥: Zdaje się, że pierwszą osobą która pokazała Was szerzej był Druh Sławek... czy przed
występem w jego audycji, było Was można spotkać gdzieś wcześniej jako NMET?
P.S: Pierwszy koncert zagraliśmy pod Zieloną Górą zaproszeni przez znajomego, który jest
lokalnym promotorem, animatorem sceny muzycznej. Bardzo dużo zawdzięczamy En2akowi.
W czerwcu zaprosił nas na release party swojej pierwszej płyty wydanej w U Know Me
Records. Na imprezie grał też Bontone, Envee oraz Maceo. Od tej imprezy chyba wszystko
się zaczęło, zostaliśmy zauważeni. En2ak żartuje, że jak kogoś zaprosi na release party to
ten ktoś zaraz potem zaczyna być znany. Tak też było z MNSL podczas wydawania płyty
Przaśników. Ciekawy był też koncert w ramach wrocławskiego festiwalu filmowego w maju.
Graliśmy na nim elektroniczne przeróbki akustycznych wersji mojego poprzedniego projektu
Spisek, które oryginalnie były samplowane. Pasuje to do Twojej teorii.
Seb♥: Od niedawna zbieracie też same pochlebne recenzje, a grubsza fala pozytywnych
komentarzy zaczęła się od fenomenalnego remiksu dla Envee'go - jak doszło do tej
kolaboracji?
P.S: Spotkaliśmy się parę razy, kiedy Envee grał we Wrocławiu. Dłużej mieliśmy okazję
porozmawiać właśnie po imprezie promocyjnej en2aka. Przy tatarze, wódeczce i porannych
promieniach słońca. Kali zamówiłem na wosku w preorderze i „Love Theories„ od razu
wpadło mi w ucho. Wpadłem na pomysł, żeby zrobić remiks do tego. Przy innej okazji, innym
tatarze i innej wódeczce zapytałem Enveego, czy może nam udostępnić tylko wokale. Tak
to poszło. Sam numer robiliśmy dosyć długo, bo długo szukaliśmy właściwego wajbu. Mamy
nawet wersję koncertową inspirowaną Rustiem w 130bpm z podpitchowanymi wokalami
Natu.
Envee - Love Theories (NMET remix)
Seb♥: Natu ala Rustie? Hehe, chętnie bym to sprawdził… Jak jeszcze daleko odjeżdżacie, co
Was inspiruje jak omawiacie pracę w studio?
P.S: W studio zaczynamy zawsze od bębnów, sampli. Czasem nie mamy nic, czasem parę
dźwięków określających harmonię. Czyli to ja przynoszę punkt wyjścia stylistyczny. To co
dalej się dzieje, to jest dla mnie magia. Adam i Marek zaczynają jammować, kręcić gałami
szukając brzmienia i po chwili przechodzą mnie ciarki bo krystalizuje się numer. Tak też
powstał "Trust Bust" dla en2aka. Czy wiesz, że zarejestrowaliśmy ten numer grając go drugi
raz na próbie i w takiej postaci wchodzi też na wosk? Uznaliśmy, że lepiej go już nie zagramy.
Marek nagrał wokal na balkonie, śpiewając w kierunku podwórka o godzinie 23. W ten
sposób chcieliśmy uniknąć denerwującego pogłosu słabego studia.
Seb♥: Wow, niezła historia! A czym w takim razie jest Electro-Acoustic Beat Session?
P.S: Trzy lata temu po raz pierwszy przyniosłem gramofony do nieistniejącego już,
legendarnego jazzowego klubu Rura. Samo słuchanie jazzu nie wystarczyło, chciałem też
improwizować. Zresztą w tym czasie byłem pod dużym wpływem dja Krime’a, który takie
rzeczy robił w Krakowie. Po przeniesieniu się jamów do klubu Lulu Belle (niestety również
już nieistniejącego) grałem prawie co tydzień. Poznałem masę utalentowanych muzyków,
rozwinąłem wyobraźnię muzyczną. Tam poznałem Adama i Marka. Ze względu na to, że
grało się tam głównie piosenki, to momentów kiedy graliśmy hiphopowe, improwizowane
od zera rzeczy, z charakterystyczną J Dillową perkusją było jak na lekarstwo. Stąd pomysł
na własny cykl. Wybór muzyków ze składu podstawowego był prosty, czyli Adam na gitarze
basowej, Marek na klawiszach oraz świetny drummer Marcin Rak. Ja za gramofonami. Marek
stworzył zeszyt, który ja nazywam "śpiewnikiem", gdzie spisał podstawowe akordy wielu
hiphopowych klasyków. Tego się trzymamy. Formuła zawsze jest otwarta. Na Beat Session
przychodzą nasi znajomi muzycy, soliści, raperzy. Największą radość sprawia mi to, kiedy na
scenie dzieją się muzyczne cuda, powstają blendy, takie jak w numerze który Ci podesłałem
na potrzeby wywiadu. Grał z nami Piotr Szwec, laureat Jazzu nad Odrą oraz Jazz Juniors,
perkusista Manolo, Adam Bałdych a nawet sam Dave Liebman, który przyszedł po swoim
koncercie w ramach Jazztopadu.
Electro-Acoustic Beat Session vol. 8 - Medley
Seb♥: Kto zatem grał na saksie i trąbce w numerze który mi podesłałeś? To
właśnie Dave Liebman?!
P.S: Na trąbce gra mój człowiek Janek Michalec, na saksofonie Piotr Szwec oraz saksofonista,
którego imienia nie znam. Wiesz, bywały sytuacje, kiedy za mikrofonem stawali fenomenalni
raperzy/wokaliści, których imienia nawet nikt nie znał. Potem się okazywało np. że gość
przyjechał z Bydgoszczy i jest na delegacji z pracy. Przychodził 3 sesje z rzędu. Big up to Kres
Man!
Seb♥: W tym samym numerze nawiązujecie do Black Spade'a - "To Serve With Love..."
chyba będę musiał mu podesłać ten numer… Zrobiliście też "Shit is Real", co jeszcze
gracie?
P.S: Gramy “Carmel City” Pete Rocka, oczywiście „Stake is High”, dużo z ATCQ. Gramy też
jazzowe standardy i wplatamy w to hiphopowe acapelle, w środku tego robi się zupełnie inny
numer. Graliśmy nawet “Keep Their Heads Ringin” Dr. Dre z dęciakami.
Electro-Acoustic Beat Session vol. 8 (Shit Is Real)
Seb♥: Jaka jest różnica między tym projektem EABS a Night Marks Electric Trio?
P.S: To wzięło się z naszych potrzeb. Night Marks to autorski projekt, nasze dziecko. Electro-
Acoustic Beat Session to bardziej ruch. Idea. Emocje grania na żywo oraz improwizowania.
To również hołd dla Ahmada Jamala, J Dilli, Pete Rocka oraz wielu innych. Z tego urodził się
też projekt Originals, który powstał spontanicznie na potrzeby plenerowego cyklu Rap Szalet,
o którym pewnie słyszałeś.
Seb♥: No jasne że słyszałem, żałuję tylko że nigdy nie dojechałem… Ok, to może na koniec
ostatnie słowa zachęcające do sprawdzenia Was na żywo?
P.S: Jeśli nie słyszałeś NMET na żywo to nie słyszałeś nas w ogóle (śmiech).
Seb♥: Dzięki wielkie za wywiad!





0 komentarze:
Prześlij komentarz