Strony

sobota, 17 grudnia 2011

Wolne myśli o bitach i beatmakerach na Beat Battle 4

Przez nawał obowiązków grudniowych, jakoś mniej regularnie idzie mi pisanie, ale to pewnie dlatego, że to okres podsumowań i kilka innych tekstów rozlało się po zaprzyjaźnionych portalach. W każdym razie pomyślałem, że warto wrzucić relacjo-rozmowę, którą przeprowadził z nami Filip Andrys, host Beat Battle 4 i współorganizator eventu (Proporcja.com), potrafiący nawinąć wiele zwrotek Grubego - czego doświadczyliśmy po konkursie. Tyle słowem wstępu, zapraszam na kolejne odsłony tej coraz ciekawszej kompetycji.


Przy okazji czwartej edycji Mistrzostw Polski Beatmakerów, które odbyły się 2 grudnia w poznańskim klubie „Pod Minogą” poprosiliśmy jurorów o kilka zdań komentarza zarówno do przebiegu samego turnieju jak i do ogólnej kondycji sceny producenckiej w Polsce. Na pytania odpowiadali Noon, Daniel Drumz oraz Sebol:

Proporcja: Na wstępie chciałbym zapytać o ocenę poziomu wszystkich zgłoszeń, które mieliście okazję przesłuchać. Zaskoczył Was w jakiś sposób poziom nadesłanych próbek oraz ich różnorodność?

Daniel Drumz: Kilka zgłoszeń bardzo mnie zaskoczyło - poza tym były tam dwa lub trzy bity na takim poziomie, że w zasadzie mógłbym je od razu wrzucić do Serato i grać na niektórych imprezach - a tego chyba się nawet nie spodziewałem. Dużo jednak było bitów bardzo podobnych do siebie i spóźnionych o kilka lat.

Seb: Jeśli rozchodzi się o ocenę wszystkich zgłoszeń, to często była to droga przez mękę. Przynajmniej dla mnie. Trochę mnie martwi, że każdy stara się brzmieć jak ktoś inny, nie szukając swojego stylu. Słuchając nadesłanych bitów, odnosiłem wrażenie, że jestem w stanie z nich odczytać to, czego prywatnie z pasją słuchają twórcy. Zdecydowana większość z nich, to fani polskiego hip-hopu, stąd dużo drugich Kixnare'ów z czasów, gdy był bardziej kojarzony z polskim rapem. Oprócz tego, trochę Noonów z początkowej fazy jego twórczości. Jednak prawdziwy renesans przeżywa Ment XXL, który zdaje się miał najwięcej followerów w tym konkursie. Oczywiście próby podrabiania innych polskich producentów były oceniane przeze mnie bardzo nisko... Oczekiwałem od twórców poszukiwania swojego brzmienia i progresywnego podejścia do tematu. Różnorodność dało się wyczuć tylko u finalistów, stąd zapewne właśnie taki ostatecznie był kształt bitwy. Były i bardziej klasyczne beaty hip-hopowe, były też bardziej nowoczesne tematy nowo-bitowe, jakieś wycieczki w dubstep, a nawet jakieś elementy house'u czy drum'n'bassu.

NOON: Zaskoczyło mnie przede wszystkim to, że z ośmiu wytypowanych przeze mnie finalistów tylko dwóch przeszło wspólną selekcję. Co prawda moje typy to dwie osoby, które znalazły się w finale ale z tego co pamiętam przynajmniej kilka osób, które odpadły mogły spokojnie powalczyć o tytuł. Niestety zgodzę się, że w nadesłanych próbkach słychać mało świeżości i oryginalności. Do tego stopnia mało, że wyraźnie odstający od hip-hopowego szablonu Wasiu M.Brion wydawał mi się klasycznym rodzynkiem w cieście. Na plus mogę powiedzieć, że średni poziom produkcji jest znacznie wyższy niż kilka lat temu i jakichś źle poklejonych, rażących amatorką produkcji było bardzo mało.


Proporcja: Nadesłano ponad pięćdziesiąt zgłoszeń - może to świadczyć o dobrej kondycji sceny producenckiej w kraju czy wręcz odwrotnie?

NOON: Nie mam doświadczenia w tej kwestii. Na imprezę rangi mistrzostwa kraju to wynik słaby, na bitwę regionalną bardzo dobry.

DD: Ilość zgłoszeń świadczy o zainteresowaniu ale jakość wielu bitów była na pewno dyskusyjna.

Seb: Chyba nie koniecznie może to świadczyć o dobrej kondycji sceny producenckiej, co o dobrych chęciach. Ewidentnie widać, że ludzie kombinują w domach i chcą się pokazać. O dobrej kondycji sceny w ogóle, mogą świadczyć coraz lepsze wydawnictwa w katalogu U Know Me i nie tylko. Warto, gdyby najlepsi twórcy wyłonieni w takich konkursach, trafiali pod skrzydła różnych labeli, żeby zyskali większy rozgłos w kontekście całego kraju. Tacy ludzie jak Nowok, czy BeJotKa na pewno na to zasługują.


Proporcja: Noon, przy podaniu ostatecznego werdyktu w kategorii "beat show" wspomniałeś o tym, że ważne jest by odpowiednio dobierać kolejność bitów w takim turnieju. Czy mielibyście jakieś inne wskazówki dla młodych producentów, które będą mogli w przyszłości wykorzystać czyniąc takie zawody jeszcze bardziej emocjonującymi?

NOON: Według mnie wygrał producent, który na pewno zasłużył na miejsce w finale ale gdyby BeJotKa lepiej rozplanował swój występ to trudno powiedzieć co by się wydarzyło. Ta edycja pokazała, że jest to bardzo ważny element. Najlepiej było by robić same genialne bity i się tym nie przejmować. Natomiast w przypadku kategorii Live warto zauważyć, że jury opowiedziało się po stronie Nativizma, który nie przygotował szalonych bangerów, ale jego występ był np. klimatyczny co się nam spodobało. Poziom emocji i tak był bardzo fajny choć z dwie bitwy wspominam jako mecz do jednej bramki.

Seb: To na pewno ma znaczenie. Nie warto od razu odkrywać wszystkich kart, chociaż oczywiście dobrze by było żeby wszystkie beaty tak miażdżyły, że pokonywałyby za każdym razem przeciwnika. Wychodzi na to, że BeJotKa, zbyt wcześnie wystrzelał naboje doom-doom.

DD: Kolejność prezentowania bitów jest rzeczywiście bardzo istotna. Warto jest się również zastanowić nad tym jak wejść w większą interakcję z publiką - i nie mam tu na myśli swojej pozy scenicznej <śmiech> - ale odpowiednim aranżem i samplami można osiągnąć ciekawe efekty.

Proporcja: Wielu producentów szuka i eksperymentuje z nowymi gatunkami wplatając je w hip-hopowe brzmienie i zdaje się, że jest to coraz popularniejszy kierunek. Tu przypomina mi się wypowiedź Druha Sławka w wywiadzie udzielonym przy okazji poprzedniej edycji naszej imprezy, który powiedział wtedy, że "w Hip-Hopie samplowano już wszystko co można było samplować". Czy zatem jedyną drogą do uniknięcia wtórności jest pójście w kierunku nowych brzmień?

Seb: Druh ma sporo racji. Zresztą dlaczego z takim zdaniem mielibyśmy polemizować. W każdym razie sampling cały czas daje dużo radości słuchaczom. Madlib wydał teraz kilka nowych rzeczy i ten gość chyba nigdy nie przestanie mnie zadziwiać. Z drugiej strony poszukiwanie nowych brzmień, nie jest tak ważne jak odnalezienie swojego brzmienia. Kiedy Miles gra na trąbce - ja wiem że to Miles. Kiedy Moodymann zrobi numer, ja nawet nie muszę nazywać tego housem, bo wiem że jego muzyka to Moodymann - jest nie do podrobienia. Kiedy do robienia beatów podchodzi np. młody Tyler - też wyczuje jego styl na sto kilometrów. Trzeba grać tak, żeby słuchając od razu stwierdzić kto jest autorem. Przede wszystkim nie należy kopiować, czyjegoś stylu.

NOON: Przykład finalistów pokazuje, że tak. Etap świeżości w samplowaniu mamy już dawno za sobą.

DD: Czasem ważniejsze jest to co robisz z samplem niż to za jaki sampel się zabierasz. Sporo „nowych brzmień” jest cały czas opartych na samplach. samplery mają dziś spore możliwości.


Proporcja: Dziękuję za rozmowę Panowie. Chcielibyście coś dodać, jakieś dodatkowe komentarze odnośnie Beat Battle 4?

DD: Dzięki.

NOON: Dzięki za fajny wieczór, tylko to palenie papierosów mnie wykończyło.

Seb: Tak, ja chcę dodać, że było zajebiście i bardzo dobrze się bawiłem. Wpadłem w #wodoworok (wir) i zaspałem na pociąg do Warszawy. Ale dzięki temu dowiedziałem się o sobie, że nie umiem opowiadać kawałów i pierwszy raz podróżowałem pierwszą klasą. Fajnie to wszystko zrobiliście.

Z naszej strony chcielibyśmy raz jeszcze pogratulować zwycięzcom, podziękować wszystkim uczestnikom oraz dbającym o atmosferę pod sceną kibicom. Dziękujemy też jurorom za przybycie i konstruktywne komentarze. Z pewnością powyższe wskazówki mogą wpłynąć na poziom kolejnych edycji naszej imprezy, na które już teraz serdecznie Was wszystkich zapraszamy!

Rozmawiał: Filip Andrys