Strony

sobota, 29 października 2011

DDC Radio Purple Haze

Jakiś czas temu szalony Ajs motherfuckin Kej, znany bardziej jako Icek postanowił zmotywować nas do złożenia kolejnej kompilacji naszych pirackich audycji DDC. Ostatnie wydanie specjalne, promujące Odd Future pojawiło się już ponad 3 miesiące temu, więc tym bardziej należało wpierdolić w net coś nowego. dadopecorner.com.



czwartek, 27 października 2011

Rozmowa sprzed lat: Aloe Blacc, śpiewający poeta

Aż łezka w oku się kręci, kiedy pomyśli się ile czasu musiało minąć od mojego pierwszego kontaktu z twórczością Aloe Blacc'a aż do możliwości jej doświadczenia na żywo. Nie chcę tutaj się rozpisywać o 2002 roku i premierze EPki duetu Emanon pt. "Anon & On". Było to prawie dekadę temu i widzę ten okres jak przez mgłę. Dużo lepiej pamiętam rok 2005 i wspólny album długogrający Exile'a i Egberta Nathaniela Dawkinsa pt. "Waiting Room", który wyszedł w Shaman Work. Pracowaliśmy już wtedy nad portalem wersalka.com i promowaliśmy w Polsce hip-hopowy wajb wydobywający się z ciepłej Kalifornii. Wtedy nikt z nas nie wiedział nic o przyszłości web 2.0, ale wszyscy mieliśmy konta na myspace.com i nawiązywaliśmy kontakt z kim się dało. Aloe w 2005 roku był praktycznie nie znany na świecie, a ci co go kojarzyli znali go głównie z rapowania. W czasie, gdy Aloe dopiero zaczynał śpiewać, w Polsce znała go zaledwie garstka zapaleńców. Nie mieliśmy pojęcia, że jeszcze przed wydaniem drugiego solowego krążka, cały świat będzie podziwiał tego gościa za przebój "I Need A Dollar". Mieliśmy nosa, szczególnie Paweł Głogowski, który wtedy nawiązał kontakt z Nathanielem. Wymyśliliśmy pytania aktualne jak na przełom 2005 i 2006 roku i oto co nam wtedy Aloe powiedział.


poniedziałek, 24 października 2011

Warsoul weekend z Na Stare Million w tle

Seb♥: Jestem hardcorem i potem przegrywam z melanżem. To zdanie w pełni opisuje moją chęć celebrowania urodzin. Tak… Pojechałem na pierwszą, jesienną odsłonę Warsoul już w piątek, bo tak się złożyło, że ekipa Na Stare Milion obchodziła drugi rok swojej działalności. Niestety jestem pazerny na siano. Zawsze oszczędzam urlop i nigdy nie jeżdżę Intercity. To oczywiście ma swoje minusy. Działając w ten sposób przy piątku, zawsze można się liczyć z wycieczką przy kiblu, ale w tym przypadku akurat mi się udało. Dostawili trzy wagony, kiedy pozostałe były już totalnie wypełnione. Gdyby tego nie zrobili, pewnie jechałbym na dachu, jak na tym legendarnym zdjęciu z Indii. Na szczęście mój brak zaangażowania w walkę o miejsca siedzące w tym przypadku się opłacił, bo dzięki zachowanemu spokojowi jechałem jak panisko - na siedząco. To zazwyczaj się nie zdarza. Drugim minusem jest jak zawsze zbyt szybko upływający czas. Wyruszając po robocie, dotarłem do Warszawy po dziewiątej wieczorem. Mogłem zapomnieć o prysznicu na Kabatach. Spotkałem Buszkersa pod stacją metra w Centrum i wbiliśmy się od razu do Powiększenia. Na miejscu było już całkiem sporo ludzi, a najfajniejsze było to, że ten wieczór to takie małe, nieoficjalne “diggin party”, co sprowadziło całkiem liczną grupę znajomych z różnych zakątków Polski. Nawet mimo głośnego i popularnego Unsound w Krakowie. Takie spotkania sprzyjają rozmowom, a konwersacje najlepiej prowadzi się z drinem. Zresztą, znacie to z autopsji to co tu będę ględził o rzeczach oczywistych. Najpierw wypiłem piwo, a potem miałem szklankę. Za chwilę szklanka wypełniła się J-Sonowym whisky i wchodziłem na coraz wyższy szczebel melanżu. Zanim jednak nastąpiła apokalipsa w mojej głowie, to pogadałem o tym co w życiu innych pasjonatów muzyki. Najdłużej natomiast pogadałem z Kasią, z którą ustaliliśmy, że warto napisać wspólnie relację, skoro widzimy się w obydwa wieczory. Prawda?
plakat2


środa, 19 października 2011

Footprints #19 Masters Voice - Original Jazz Compositions

Teoretycznie tego miksu miało nie być. Jestem zaskoczony tak jak i Wy. Otrzymując maila z gotową kompilacją nawet trochę kręciłem nosem. Nie spodziewałem się, że niecały miesiąc po publikacji woluminu osiemnastego, będziemy publikować następną część. Chciałem premierę odłożyć w czasie - tradycją było udostępniać Footprints raz na pół roku albo rzadziej. Jednak gdy odpaliłem „Original Jazz Compositions”, zupełnie zapomniałem o tym, żeby odkładać premierę drugiego Footprints autorstwa Marcina Lisowskiego, znanego bliżej jako Master’s Voice. Twórca wyselekcjonował utwory sugerując się tym, co widać za oknem:



czwartek, 13 października 2011

Tak sobie teraz myślę... o Brainfeeder

Tak sobie teraz myślę, że chyba już jesteśmy gotowi na Brainfeeder. Ostatnie dwa lata uświadczyły w tym nie tylko mnie, Was, ale pewnie nawet Flying Lotusa, który będąc w Katowicach na do tej pory jedynym showcasie, stwierdził, że scena w Polsce nie jest jeszcze wystarczająco przygotowana na przyjęcie innych przedstawicieli tej oficyny. Miał wtedy absolutną rację, a ja niepotrzebnie się zastanawiałem o co mu chodziło. W 2009 roku jeszcze nie mówiło się dużo o możliwości zaistnienia new-beats w klubach, a promotorzy nie mieli odwagi zaryzykować swoich pieniędzy inwestując w artystów z Los Angeles. Paradoksalnie, było już Polsce multum ludzi, którzy słuchali tego co wydobywało się z Kalifornii za pomocą szybkich transferów internetowych, w zaciszu swoich własnych lub wynajętych mieszkań. Dzięki twórcom festiwalu Tauron Nowa Muzyka, przez ostatnie trzy festiwale przewinęli się Flying Lotus, Gaslamp Killer, Ras G, Lorn, Teebs i Jaremiah Jae. Dwóch ostatnich zresztą, gościł też Tomek Hoax na imprezach z cyklu Coast2Coast. Wcześniej hostował też Daedelusa na festiwalu Transvisualia. Na Warsoul niebawem wystąpi Taylor McFerrin, a w ramach Przeglądu Form Muzycznych „Kwadrat” z live-actem przybędzie Tokimonsta. Po dwóch latach od występu założyciela Brainfeeder doświadczyliśmy w Polsce prawie wszystkich „core-members”. Teraz przyjdzie tylko czekać na jazzowe odjazdy Thundercata czy Austina Peralty, chociaż „Grzomotokot” odczuł już stan naszych dróg na trasie z Eryką Badu: „Jestem w Polsce. Tutaj jest tyle dziur w drogach! Czuje się jakbym jechał z Indianą Jonesem do Świątyni Zagłady. Moje nery zostały gwałtownie wytrzęsione.”. Także możemy sobie pogratulować. Jesteśmy społecznie i mentalnie gotowi na Brainfeeder, nie tylko w teorii ale i w praktyce. O Taylorze wiecie już sporo, dlatego skupmy się na listopadowym lineupie festiwalu "Kwadrat".




wtorek, 4 października 2011

Ment XXL presents She Needs Rap$

Niedawno odbywały się głośne urodziny wytwórni U Know Me. Szeroki lineup robił wrażenie już na samym plakacie. Dużo live-actów, premierowe koncerty, możliwość nabycia nowych wydawnictw. Śledziłem przygotowania do tej imprezy i z przyjemnością obserwowałem dodawanie kolejnych gości przez Groha. Jednym z nich był Ment XXL - producent z rozchwytywanego Rasmentalism i dj z bardzo ciekawego kolektywu Gram-O-Phonics. Wcześniej myślałem że Mentos jak zwykle będzie grał warm-up w stylu znanym mi z tego, kiedy spotkaliśmy się w Poznaniu, gdy puszczał boogie-funk i soul po koncercie z Rasem, a ja spontanicznie gadałem między kawałkami. Tymczasem wszystko się zmieniło. Ment zaprosił wszystkich na swój set, namawiając ludzi do zabawy przy muzyce przedstawicieli nowej fali raperów. To była chyba pierwsza impreza w Polsce o jakiej wiem, że miała miejsce, gdzie można było posłuchać Curren$y'ego, Kendricka Lamara czy Pac Div. Chujowo się czułem odpuszczając jedną z najfajniejszych imprez nadchodzącej jesieni. Podejrzewam, że nie tylko ja... Dlatego zagadałem z Mentem i po starej znajomości postanowiłem wydębić od niego zapis setu rozgrzewającego publiczność w Cafe Kulturalna. Tylko u SebLovera, prosto z otchłani dysku Menta XXL - ekskluzywny live miks, z fajną panną na okładce. Od nas dla Was. A wszystko dlatego, że mamy misję: Uwielbiamy rap i kochamy dziewczęta, chcemy żeby te dwa byty szły a raczej grały ze sobą w parze. Tracklista oczywiście niedostępna.