Strony

poniedziałek, 26 września 2011

Nie zapraszajcie mnie do audycji bo Was zdejmą z anteny

Cieszę się że piszę "na swoim". Jestem sam sobie szefem w tym temacie i żaden lamus "z góry" mi się nie wpierdala ze swoimi koncepcjami w to co mam do powiedzenia. Liczę po cichu na to, że za 5-10 lat internet i autorskie podcasty wyprzedzą zainteresowaniem radiowe playlisty, a teksty specjalistów na odpowiednich stronach będą generować taki ruch, jaki możemy już dziś obserwować na blogach z przepisami na dobry obiad, czy z radami dziewcząt, które rzekomo wiedzą jak inne panny powinny się ubierać.


Staram się być przygotowany na nadejście nowych czasów, kiedy to dostęp do sieci będzie dostępny wszędzie i zupełnie za darmo. Wtedy jadąc w tramwaju, autobusie czy w samochodzie przypomnicie sobie że jeszcze nie słyszeliście nowego odcinka DDC, a polecała go Wam Wasza koleżanka. Zanim jednak ta wielka sława i kolosalne wpływy na konto wejdą w życie, trzeba kręcić się po mieście i wpadać do audycji znajomych. Na początku września, przytrafiła się całkiem sympatyczna, bardzo słoneczna sobota. Aż żal było nie wsiąść na rower i nie podjechać w południe do HQ radia "Afera" znajdującego się w grzeczniejszej czeluści Rataj, tym bardziej że dzień wcześniej Łukasz Kowalka zaproponował mi spontaniczne pogranie rapu. Była to końcówka wakacji, więc studenckim radiem nie bardzo szefostwo się interesowało, a "Betonowy Lans" w ramówce utrzymuje się od dłuższego czasu, więc tutaj była spokojna głowa. Łukasz nie musiał się przejmować, że go zaraz wypierdolą z radiostacji. Graliśmy fajne tracki, zresztą możecie to sprawdzić poniżej. Nie chcę być nie skromny, bo do zajebistego hosta mi jeszcze daleko, ale i tak była to pewnie najlepsza audycja jaką to radio widziało od dawna. Jakieś cieniasy, co prowadzili audycję reggae przed nami, nie tylko nie dotarli do studia, to jeszcze ktoś puścił płytę Damiena Marley'a od deski do deski. Pojebało? Dostajesz czas antenowy, możesz umilić komuś stanie w korku, a Ty dajesz odsłuch całej płyty jednego artysty? Człowieku - jeśli to przypadkiem czytasz... weź rozpęd i pierdolnij się głową ścianę.

Betonowy Lans - DDC Takeover with SebLove


W ubiegłym tygodniu w Poznańskiej "Aferze" pojawiłem się ponownie. Tym razem w całkiem sympatycznej, w zasadzie nowej audycji "Czekając Na Sobotę", której prowadzącym był Szymon A'free. No właśnie był. Ciężko mi powiedzieć jak bardzo ograniczonym trzeba być, żeby zdjąć z anteny akurat tę audycję. Dlaczego? "Afera" powinna służyć środowisku studenckiemu, szlifować swój (być może) przyszły fach. Ćwiczy się dykcję, poprawną polszczyznę na antenie, prezentuje się muzykę, która powinna być pasją prowadzącego. Moja dykcja pozostawia wiele do życzenia, a prof. Miodek skopałby mi poślady za publiczne kaleczenie języka, ale to nie o mnie tutaj chodziło. Chętnych do prowadzenia własnej, autorskiej audycji z pewnością nie brakuje, ale chyba kurewsko ciężko jest znaleźć kogoś, kto zrobi to w miarę dobrze. Przynajmniej na tyle dobrze, że nie przyjdzie z jedną płytą Damiana Marley'a (z całym szacunkiem dla tego artysty). Szymon, żeby było śmieszniej, nie tylko jest jeszcze studentem, ale oprócz przygotowania merytorycznego, jeszcze poświęcał czas, żeby audycje wcześniej zmiksować. Tak, żeby nie było przerw, wejść na bitach, czy "sauté" bez żadnego podkładu. Audycję w miksie, to radio chyba ostatni raz widziało za króla Ćwieczka. Jaka muzyka była prezentowana w audycji, dowiecie się poniżej lub pod tym adresem, gdzie jest ich archiwum.

Czekając Na Sobotę - DDC Takeover with SebLove


Dwa dni po emisji powyższej audycji, A'free poinformował, że "CNS" schodzi z anteny, co spotkało się z małą dyskusją na fejsiku.


Jeśli fragment maila, który zacytował Szymon jest prawdziwy, to na serio nie wiem co napisać. Jak radio studenckie, może być tylko o rockowym profilu? Czy to czasami nie ogranicza wolności studentów do słuchania różnej muzyki? No i co to kurwa znaczy: "tworzyć byt ponad miarę"? Ukończyłem filozofię, ale za nic w świecie nie jestem na tyle elokwentny żeby skumać tę treść. Pod statusem A'free'go znalazły się takie komentarze: "Jak komuś się nie podoba, słuchać nie musi. Gorzej, że teraz nie będą mogli posłuchać także Ci, którym się podoba. Afera unlike." Mentalcut celnie zauważył: "Uczelniana stacja powinna być otwarta na różną muzykę, w końcu Politechnika nie jest rockową uczelnią. No dobra, jest." Dość zabawnie skomentował to Invent: "Jest otwarta na różną muzykę: progressive rock, indie rock, classic rock, polski rock.". Pozdrawiam także słuchaczy z innych miast, którzy udostępniali link do audycji ze swoimi komentarzami. Oto wpis Szymona Marcinkowskiego z Wrocławia, który nawet nie ma dostępu do rozgłośni w klasyczny sposób: "Duży znicz dla STUDENCKIEGO "Radio Afera" i dla wszystkich którzy się przyczynili do zdjęcia audycji "Czekając na Sobotę" z ramówki. Ludzie nie wiedzą co jest dobre, ludzie nie wiedzą co jest złe.". Jeśli ta cała "afera" wyszła przez mój gościnny udział, to sorry Szymon. Czas zacząć walkę ze skostniałymi, konserwatywnymi rozgłośniami, które będą umierać powoli w ogromnych mękach generując coraz to niższe wyniki słuchalności, bo i Pidżamy Porno studenci Politechniki będą słuchali ze swoich laptopów w akademikach. Fuck you, pocałujcie nas w dupę!