Strony

wtorek, 27 września 2011

Jesień z Taylorem McFerrinem w ramach Warsoul Sessions

Nie pamiętam dokładnie przedziałów czasowych w których po raz pierwszy natknąłem się na twórczość Taylora McFerrina. Pamiętam natomiast, że zaczarował mnie utworem “Awake To You”,  który promował nieustannie Benji B w swoich audycjach, jeszcze gdy pracował w BBC 1Xtra. Ten numer jest krótki, ma niecałe trzy minuty, ale wkręcił się Benkowi tak mocno, że potrafił go puszczać dwa razy z rzędu podczas jednego show. Później, Taylor wrzucił na swojego soundclouda “Early Riser Preview”. Kto śledził młodego McFerrina już wtedy, zapewne ma jeszcze w czeluściach dysku twardego nie tylko wspomniany wyżej numer, ale też kapitalny “Done For” oraz wzruszający “Place In My Heart” z gościnnym udziałem Ryat. Od tego czasu sporo w karierze Taylora się zmieniło, ale zacznijmy od początku.



poniedziałek, 26 września 2011

Nie zapraszajcie mnie do audycji bo Was zdejmą z anteny

Cieszę się że piszę "na swoim". Jestem sam sobie szefem w tym temacie i żaden lamus "z góry" mi się nie wpierdala ze swoimi koncepcjami w to co mam do powiedzenia. Liczę po cichu na to, że za 5-10 lat internet i autorskie podcasty wyprzedzą zainteresowaniem radiowe playlisty, a teksty specjalistów na odpowiednich stronach będą generować taki ruch, jaki możemy już dziś obserwować na blogach z przepisami na dobry obiad, czy z radami dziewcząt, które rzekomo wiedzą jak inne panny powinny się ubierać.



wtorek, 20 września 2011

Footprints #18 Joteff presents Wandering Constellations

W połowie lipca napisał do mnie Joteff, pytając czy nadal zajmuję się Footprints. Oczywiście było to pytanie retoryczne, seria nadal żyje i ma się całkiem dobrze. Miesiąc później, dostałem informację że wszystko będzie gotowe na wrzesień. Kilka dni temu odebrałem gotową paczkę z miksem i wszystkie niezbędne informacje. Byłem w szoku z jakim rozmachem Joteff zabrał się za #18 wolumin Footprints!



czwartek, 15 września 2011

What'cha wanna do? Do-over!

Kiedy latem w klubach nie bardzo się dzieję, imprezy przenoszą się na ogródki, skwery, plaże i coraz modniejsze kontenery. W Poznaniu jeszcze za dobrze w tym stylu się nie bawiłem. Wrocław wygrał imprezami na dachu Renomy, a przynajmniej tak słyszałem. W Warszawie jest całkiem zajebiście w CUDzie i wiele dobrego mówi się o Placu Zabaw, ale tam akurat nie byłem. Zazdrościłem też Krakowowi, bo dwa lata z rzędu zajebiste pikniki urządziły Natalia i Kasia z MISBHV. Imprezy na świeżym powietrzu, to w Polsce nowość. Przynajmniej te, które mogłyby interesować podobnych ludzi do mnie. Nie mówię przecież o pikniku country w Mrągowie, ani o dyskotece w Post Dali Plaża. Gdy rozmawiałem ze znajomymi promotorami czy dj'ami chcącymi zrobić coś na własną rękę, zawsze słyszałem zdanie w stylu: "chcemy zrobić coś na kształt Do-Over". Nie można się temu dziwić. Imprezy sygnowane nazwą Do-Over są legendarne - potwierdzi to każdy kto ma o nich w ogóle pojęcie. Zresztą potwierdza to choćby laurka od magazynu Fader, która zamyka istotę tego wydarzenia w jednym zdaniu: "Top 5 Summer Parties in the US". Moja świadomość ogródkowych balang z tego cyklu zrodziła się dzięki Stones Throw. Nie pamiętam kiedy, ale to nie jest ważne. Istotnym było kiedyś tam się zjawić.



czwartek, 8 września 2011

Galus - Futura, będziemy z tego dumni!

Krótko po wydaniu szesnastego woluminu Footprints, mój kontakt z Galusem się urwał. Po jakimś czasie, chyba podczas mojej majowej wizyty w Warszawie (drugie urodziny Warsoul Sessions), spotkałem się z Mateuszem - autorem okładki "Futury" i "Footprints #16". Pamiętam, że rozmawialiśmy o tym jaki świat jest mały... Otóż kiedy miks już leżał na moim dysku, ja szukałem kogoś, kto zrobi do niego okładkę. Mati już wcześniej oferował mi swoją pomoc, a ja zwróciłem się do niego dopiero z kompilacją "Diggin Europe: The Mission 60-80". Zupełnie przez przypadek okazało się że Galus i Mateusz znają się od lat. Efekt tej kolaboracji odtworzono na samym soundcloudzie blisko 3000 razy - co było do tej pory największym sukcesem całej serii. Tego majowego wieczora, o którym wspominałem wcześniej, Mateusz zadzwonił do Rafała aby ustawić się na jakiś weekend w jego stronach, w celu wspólnej inspiracji przy tworzeniu strony wizualnej krążka "Futura". Wtedy wydało się, że Galus zniknął z portali społecznościowych - bo zabierały mu zbyt dużo czasu. Już wtedy mówiło się dużo o tym, jak mocne ma to być wydawnictwo. Chwalił Groh, podniecał się Buszkers... Potem zapewniał mnie jeszcze raz Mateusz, gdy spotkaliśmy się w Szczecinie na Boogie Brain.



czwartek, 1 września 2011

Katowickie święto Nowej Muzyki w moim życiu po raz trzeci...

Łooooo... ostatnie dwa tygodnie mnie nie oszczędzały. Ledwo wróciłem z Czech, o czym czytaliście niżej, a już w piątek znowu wypisywałem wniosek urlopowy, by po raz drugi ruszyć na południe. Tym razem miało być krócej i intensywniej. Głównie dlatego, że nie opłacało się tracić wolnego od pracy dnia by potem spędzić pół doby w pociągu i finalnie posłuchać tylko Lamb na koncercie inauguracyjnym. Nie wiem czy to kwestia sztywnych dat bookingów, czy chęć wydłużenia festiwalu do czterech dni... ale wydaje mi się, że otwarcie festiwalu trzema zajebistymi koncertami, z genialnym sobotnim zakończeniem odbiło by się szerszym echem i pozytywniejszymi recenzjami. Gdy dziś przypomniałem sobie poniższy plakat na facebookowym fanpage'u festiwalu, to trochę się do siebie uśmiechnąłem tworząc wstęp do tej relacji. Dlaczego?