Strony

poniedziałek, 18 lipca 2011

SebLoverowy przewodnik po Boogie Brain

Dawno, dawno temu... chyba przy okazji którejś z edycji Warsoul, dopadło mnie zdanie mające na zawsze zmienić moje podejście do pisania o różnych wydarzeniach. O imprezach klubowych najczęściej zaledwie wspominam w odpowiednim do tego miejscu na blogu, odsyłając do materiałów organizatora, które w dzisiejszych czasach znajdują się na facebooku. Pisać o tym szerzej nigdy nie było warto. Głównie dlatego, że jeśli ktoś się wybierał na wydarzenie, to z pewnością znał dokonania występującego artysty albo na imprezę zaciągnęli delikwenta jego znajomi. Znacznie trudniej jest dokonać wyboru podczas festiwalu. Często scen jest więcej niż jedna, przez co koncerty się nakładają. Uczestnicy festiwali jeszcze przed imprezami skrupulatnie notują w swoich "przewodnikach" na co zamierzają się wybrać. Jak wspomniałem wcześniej, problem pojawia się dopiero wtedy, gdy timetable ulubionych artystów zaczyna się pokrywać. W związku z tym, ułożyłem swój przewodnik festiwalowy, który być może rozwieje czyjeś wątpliwości... Chociaż regularni czytelnicy mojego bloga nie znajdą w nim szczególnych niespodzianek.




Do Szczecina wybieram się dopiero w piątek po pracy. Będę celował w pociąg jakoś po 16:00, chyba że zdarzy się jeszcze możliwość zabrania się z kimś samochodem. Podobnie do mnie, pracująca w tygodniu część słuchaczy - nie dotrze na czwartkowe "Kino Muzyczne". Szkoda, bo zobaczyć "Passione" z Johnem Torturro czy "High On Hope" o muzyce klubowej w UK, w towarzystwie kumatych widzów zawsze jest bezcenne. No cóż, nie można mieć wszystkiego. Pozostaje skupić się na tym co będzie działo się w piątek i w sobotę.

PIĄTEK:
Słowem wstępu. W przeciwieństwie do wielu ludzi, bardzo nie lubię w festiwalach tego że mają formę festiwali. Niby brzmi to jak masło maślane ale chodzi mi o to, że imprezy plenerowe strasznie utrudniają kontakt z artystą. Przez to, odbiór niektórych rzeczy może rozczarowywać na otwartej przestrzeni, pozostawiając pewien niesmak. Jeszcze gorzej to wygląda jak pod sceną stoi bardzo dużo ludzi napierających na barierki, chcących być bliżej i bliżej - a przed nimi tylko DJ i teoretycznie nic się nie dzieje. Sytuacja diametralnie zmienia się w momencie kiedy pojawia się klub. Jest intymniej, ciaśniej, nie tylko publiczność ale i występujący - dosłownie wszyscy czują zajebistą chemię. Gdybyśmy mówili o festiwalu innym niż Boogie Brain, być może o Heinekenowskim Open'er i mielibyśmy do czynienia z postaciami typu Prince - nie byłoby mowy o pomieszczeniach zamkniętych. Jednak będziemy świadkami muzyki klubowej, głównie Brytyjskiej... która jest wprost stworzona do tego typu miejsc. Kluby dodatkowo eliminują niepewną w lecie pogodę, co gwarantuje dobrą zabawę. Wiadomo jedno - Boogie Brain przyciąga sporo słuchaczy, co może budzić obawy o komfort w (jak słyszałem) nie dużych lokalach jak "Pierwsze Miejsce" czy "City Hall". Jednak ja nie pamiętam żebym słabo się bawił w wypchanych po brzegi klubach, jeśli lineup zawierał kogoś, kogo koniecznie chciałem posłuchać. W tym przypadku nie mamy do czynienia z "czarnym czwartkiem" w modnym miejskim klubie, do którego studenci przychodzą wyrywać dupeczki, a nie posłuchać wyjebanej muzyki. To wszystko pozwala mi przypuszczać, że nie będzie niezadowolenia. Także, co robię w Szczecinie w piątek?


In Fusion We Trust - 21:00-22:00
Jeśli zdążę dojechać do Szczecina na czas, a moi ludzie nie będą mieli wcześniej innych planów to z pewnością wybiorę się na wspólny projekt Enveego, Baltic Neopolis Orchestra oraz Preussisches Kammerorchester Prenzlau, którzy po połączeniu sił wystąpią jako In Fusion We Trust. Powiem szczerze, że czekam bardziej na wspólny występ Niewinnych Czarodziei z Quintetem Wojtka Mazolewskiego na Tauronie, ale obszerność tej kolaboracji powoduje że sam nie wiem czego się spodziewać... a to chyba dobrze. Dwie orkiestry i dość spory ładunek elektroniki musi robić wrażenie. Miejsce wydarzenia również niczego sobie... Koncert inauguracyjny na Zamku Książąt Pomorskich powinien doprowadzić do tego, że wszystkim zlecą gacie do kostek z wrażenia. Moje jedyne obawy są związane są z instrumentami smyczkowymi, po prostu nie jestem przekonany co do tego, czy środkowo-europejskie orkiestry są w stanie pogodzić się z nową muzyką, tak, jak dokonał tego Miguel Atwood Ferguson, który jest dla mnie w tym miejscu wyznacznikiem jakości.


Buraka Som Sistema - 22:30-00:00
Czy komuś trzeba ich przestawiać? Psss. Pytanie retoryczne. Nie widziałem ich występu live, ale z tego co raportowali znajomi, którzy byli w Gdyni w 2009 - chórem, zgodnie powtarzali: ROZ-JEB-KA! Jak się temu dziwić? Nie koniecznie znając muzykę, wystarczy prześledzić zapowiedzi w necie, takie jak ta:

Buraka Som Sistema - Kalemba (live)


Od razu widać że nie trzeba być zagorzałym fanem kuduro czy baile funku żeby ruszyć dupsko. Poza tym wieloletnia robota Mentalcuta z promocją klubowej world music zrobiła swoje. Ludzie tańczyli do tej muzyki niekoniecznie wiedząc czym ona jest. Czy ostatecznie było to ważne? Nie, bo to muzyka stworzona do zabawy. Spodziewajcie się ognia! Przed uczestnictwem w koncercie Buraka Som Sistema zatrzymają mnie tylko długie przy wódce polaków rozmowy.

Electric Wire Hustle 0:00-1:00
O północy rozpoczynają się imprezy klubowe. Mnie początkowo ścieżki prowadzą do "Pierwszego Miejsca", gdzie wystąpi trio z Nowej Zelandii. Głownie, to ze względu na chęć zobaczenia ich występu live wybieram się do Szczecina. Jakoś po koncercie na Sonarze, Taay Ninh i Mara TK napisali do mnie, czy widzimy się w Polsce. Pomyślałem, że była by to niezła okazja posłuchać ich 3 na 3 możliwe razy. Najpierw Warsoul w Powiększeniu, potem Maltańska Scena Muzyczna a teraz Boogie Brain. Występ emitowany przez Boiler Room pokazał że chłopaki ograli się do perfekcji przez ten czas. Brzmienie materiału z debiutanckiej płyty na żywo jest dużo bogatsze, pojawiają się też nowe numery, które są dopiero testowane na publiczności. Myele Manzanza rozwinął swoje szaleństwo za garami do maksimum. Myślę że porządny odbiór przez publikę, wyciągnie z Wellingtońskiego tria jedną z najpozytywniejszych energii na Europejskiej trasie. Oni kochają Polskę!

Julio Bashmore, Oneman, Scuba 1:00-5:00
Po EWH przeniosę się do "City Hall" gdzie lineup jest miażdżący. Set Julio Bashmore'a chciałem zobaczyć od dawna. Gość produkuje hitowe 12" z częstotliwością klubowego pewniaka, jakim jest Jamie XX. House wiksa jaką dostarcza po prostu mnie powala. "Footsteppin'", "Battle For Middle You", "Jack Got Macked" czy "Batty Knee Dance" nie pozwalają ustać w miejscu. Dziś stawiam Julio w produkcji pompy najwyżej jak się da. W tej chwili z młodych producentów najchętniej posłuchałbym Floating Pointsa, Joy Orbisona i jego. Będzie to występ tym bardziej wyjątkowy, gdyż impreza w warszawskim 1500m2 została odwołana, co dodaje nieco ekskluzywności całemu wydarzeniu, bo z tego co wiem, to będzie jego pierwszy występ w Polsce. Jeśli chodzi o Onemana i Scubę, to nie mam wątpliwości że nie zawiodą. Pierwszego poznałem w Krakowie, na urodzinach "POW!", które organizowali Tomki z Supra1. Bardzo miły koleś i wielki fan MF Dooma. Jeśli widzieliście jego sety w Boiler Room, albo słyszeliście na antenie Rinse.fm - to wiecie czego można się spodziewać. Scuba natomiast, to dość cichy i skromny koleś, zamieniłem z nim kilka zdań w Poznaniu, kiedy wpadł na zaproszenie Miza wraz z Bengą, Skreamem i Shackletonem. Niedawno był gościem u Benjiego B i ma w swoim katalogu naprawdę wiele perełek których jeszcze nie słyszeliśmy. Czeka nas bez wątpienia cztery godziny jazdy na żywo, a do tej pory mogliśmy o tym tylko pomarzyć siedząc przed radiem.

Julio Bashmore / Opening for Claude VonStroke's Large Bottom Tour


Trochę żal odpuścić Envee'go, Simbada i Vadima. Ale co zrobić... Maćka setów słucham dość często, a Vadim to chyba już dostał w Polsce dowód osobisty. Simbad - złapiemy się kiedy indziej.

SOBOTA:

Daniel Drumz, Teielte, Dimlite, Ghostpoet, SBTRKT feat Sampha 21:00-4:00
Widzicie to? 7-mio godzinny lineup i nie trzeba nigdzie się ruszać! Wszystko dzieje się w "Pierwszym Miejscu". Sety i live-acty Daniela i Teielte znacie doskonale, przy czym możecie być pewni, że przed Boogie Brainową publiczność przygotują coś specjalnego. Muszą się pokazać! W końcu zaraz po nich zagra Dimlite, który zebrał dość dobre recenzję za wydaną w Stones Throw "My Human Wears Acedia Shreds EP". Bardzo spokojna, stonowana, bogata i psychodeliczna produkcja. Zresztą, co ja tu będę produkował zbędne opisy, oto odsłuch:



Ciekawe czy będzie to DJ set czy live-act - znowu niespodzianka, znowu nie wiem czego się spodziewać. Jaranko. A potem? Będzie już tylko lepiej. Najpierw nominowany do nagrody "Mercury" Ghostpoet. Jego debiut w Brownswood u Gillesa Petersona to strzał w dziesiątkę. "Peanut Butter Blues & Melancholy Jam" podobał się chyba wszystkim moim znajomym, którzy mieli okazję natknąć się na ten album. 10 numerów, 40 minut muzyki. Tyle trwają moje ulubione płyty. Uwielbiam klip do "Survive It" i jestem ciekawy jak występ będzie prezentował się na żywo.

Ghostpoet - Survive It


Po tym koncercie pewnie już będę wdzięczny twórcom festiwalu za tak fantastyczny lineup, ale to nie wszystko! Największa petarda ostatniego roku, duet SBTRKT i Sampha. Zresztą... co ja gadam?! Album długogrający pojawił się niespełna miesiąc temu, kawałek z Yukimi Nagano zdobywa listy przebojów w UK, a na koncertach w Kanadzie na scenie rapował do niego Drake, gościnnie na koncercie tej dwójki. Ten krążek to petarda, wybuchowa do tego stopnia, że nawet Side One nie jest w stanie zaspokoić zapotrzebowania słuchaczy. Winylowa wersja wyszła w limitowanej edycji 500 sztuk. Wojtek dostał 10 i wszystkie sprzedały się od razu. Można powiedzieć że ludzie się na ten krążek zapisywali. Piękna to płyta. Szkoda że nie zawiera "Living Like I Do" ale nie będę narzekał. Ważne że mam LP, ma go też kilka znajomych osób z Polski i 490 osób ze świata. Aż strach zabierać tę płytę do Szczecina... Potem to już tylko można się dobić w towarzystwie. Ten festiwal, to i tak zbyt dużo. Szkoda tylko, że Breakage i Stamina MC nakładają się z Ghostpoetem, no trudno.

SBTRKT - I Look At Stars ft Sampha


Do zobaczenia na festiwalu. Będzie grubo.