Strony

czwartek, 16 czerwca 2011

Sonar x RBMA x Boiler Room

Gdybym uprawiał zawód syn, najdalej wczoraj leciałbym do Hiszpanii na wir życia. Gdybym nie zarabiał śrubek, nie wybierałbym jednego z lokalnych festiwali, tylko już wczoraj poleciałbym do Barcelony. Gdybym w zeszłym miesiącu jebnął w totka albo chociaż w "kaskadę" i zdążyliby wypłacić mi hajs, nie szukałbym połączeń lotniczych, ale przemęczyłbym się nawet autokarem żeby tylko być w północno-wschodniej części półwyspu Iberyjskiego. Gdybym nie bał się ciężkiej pracy w słońcu, nie miałbym zobowiązań wobec narodu, który mnie przygwoździł przynajmniej do przyszłego roku w Poznaniu, to zapierdalałbym na polu truskawek i właśnie dziś zaczynałby się mój urlop. Zaczął się najlepszy festiwal muzyki elektronicznej na świecie. Sonar.



Jeśli chodzi o lineup, to raczej nie trzeba wcześniej tego sprawdzać. Zaczynają sprzedawać bilety to kupujesz i czekasz aż się to wydarzenie rozpocznie. Dziś rano w audycji Benji'ego B, której nigdy nie odpuszczam - przypominano sety z zeszłorocznej edycji festiwalu. Dzięki uprzejmości Mary Anne Hobbs, Benek zapuścił sety Roski, Flying Lotus'a i Joy Orbison'a. Ci, którzy nie słyszeli fragmentów w audycjach ubiegłorocznych, mają szansę przeżyć to znowu. Warto poczuć, czym różni się nadmorska Barca od postindustrialnych Katowic.
W tym roku jest też wersja demo dla biedaków, zapracowanych albo dla tych, którzy na końcu tęczy nie wpadli na garnuszek ze złotem. Otóż na Sonar zgadała się załoga z Red Bull Music Academy oraz coraz bardziej popularne crew z Brytyjskiego Boiler Room. Wiadomo, żeby odsłuchać to, co dziać się będzie na głównych scenach festiwalu przyjdzie nam poczekać... a potem śledzić audycje w BBC Radio, ale dzięki wyżej wymienionym ekipom, możemy na żywo oglądać (w średniej jakości) i co ważniejsze odsłuchiwać (w bardzo dobrym streamie) to, co dzieje się w namiocie Red Bulla. Żeby słuchać, wystarczy że klikniecie w player poniżej:


RBMA Radio Player


Co należy zrobić żeby doświadczyć wersji audio/video? Wystarczy wejść na stronę Boiler Room (i najlepiej dodać ją na zawsze do ulubionych, bo w zasadzie co tydzień transmitują coś wyjebistego). Moja przygoda z Boiler Room, zaczęła się zimą ubiegłego roku, kiedy to na żywo, jeszcze przed występem na Warsoul Sessions, napierdzielał Andrew Meza. Od tego czasu regularnie zaglądam na ten sajt. Gdy piszę ten tekst, swój występ prezentuje The Brandt Brauer Frick Ensemble, niezły jazz dość bogato obsadzonego zespołu. W zasadzie to dla mnie niespodzianka, bo nigdy wcześniej nie miałem okazji ich połuchać. Gdy byłem jeszcze w pracy, swój set prezentował Poirier i Boogat, z tego co napisał mi na ścianie fejsbuka Mentalcut, to chyba wstyd było ich nie znać (do czego bez bicia się przyznaje).  Pomyślałem sobie: "Ja jebie ile bym dał żeby tam być, nie siedząc tu gdzie siedzę i robiąc co robię"... Myślało tak samo wiele innych osób, z którymi użalałem się nad swoim marnym życiem na czacie Boiler Room'u siedząc w pracy. Poirier nagrzewał publiczność tonami zajebistych sztosów z gatunku Baile Funk/Cumbia. Wracając z pracy, przegapiłem set Kidkanevil'a, ale domyślam się że był świetny, bo udało mi się tego doświadczyć w ubiegłoroczne wakacje w Katowicach, a Daniel Drumz entuzjastycznie wypowiadał się też na fejsie, więc musiało być super groźnie. Pod tym linkiem znajdziecie rozpiskę na piątek i sobotę. Nie martwcie się, nie będziecie nołlajfami słuchając tego, zdążycie na weekendowe balety, a czas do wódki umilą Wam: Teebs, B. Bravo, Electric Wire Hustle, Illum Sphere, Cosmin TRG i dwóch innych których nie znam. Soooooonar, palę się z zazdrości!