Strony

poniedziałek, 6 czerwca 2011

DDC Radio 2137

Tego postu miało nie być, tak jak miało nie być jego treści. Natomiast siły nadprzyrodzone spowodowały że jednak jest. Jak to było? W piątkowe popołudnie miałem ustawić się na picie cytrynówki, która jest idealnym napojem na lato. Oczywiście nie wypada pić byle jakiej, najlepiej posiadać taką własnej receptury pozbawioną cukru, ale w najgorszym przypadku ostanie się Krakus, albo (co gorsza) Lubuska. Jeśli odpowiednio taką rozwodnisz (najlepiej gazowaną mineralką) i schłodzisz, dodając kostki lodu - to masz genialną lemoniadę, która po 3/4 litra na trzy osoby już nieźle telepie... Powstające w ciągu dnia ustalenia skończyły się na tym, że opierdolimy z Kondziem zapas omawianej cytryny na DDC piętrze, dzięki uprzejmości Icka. Był też raper Prof, później zjawił się zaprawiony wirownik Kucuś.




Adam, wchodząc na piętro zapytał "Co wy tu kurwa robicie? Jakieś DDC, czy coś?",
Icek mówi: "Nie, tak se siedzimy i muzy słuchamy..."
Prof wtrąca: "Ajs-Kej, zobacz jest 21:37" (Oczywiście przez wzgląd na to, że sprawy kościoła nie mają dla nas znaczenia, zapamiętaliśmy kiedyś datę śmierci Papieża i bardzo często spoglądając na zegarek, ktoś krzyczał: "Patrzcie! 21:37!" - taka prywatna, insajderska wiksa).
Icek jako największy katolik w towarzystwie, w dodatku prywatnie zapalony matematyk dodał: "A wiecie że 3*7*37=21*37=777?",
My na to: "no i co?!"
Icek odpowiada: "No jak co kurwa, ostatnio było DDC6, teraz nie ma Stony, więc nie może być 7, ale można zrobić coś pomiędzy"
W temat wbija się Kondziu: "Właśnie, zróbcie mi DDC do karetki".
Byliśmy najarani, teza Icka o liczbach się wkręciła, a pomysł Kondzia momentalnie sprawił że mieliśmy gotową tracklistę. Kondziu wyszedł, Prof też wybył zostawiając gotową okładkę i skończyliśmy. Idea wypełnienia przejść w tym 40-sto minutowym miksie miała przypominać pracę dyspozytora narratora. Historię wymyśliłem na poczekaniu podczas odsłuchu ułożonej playlisty, nawiązując do tytułów kawałków, bądź rymów w utworach. Jako że jesteśmy pokoleniem wychowanym na rapie, chcieliśmy złożyć miks, który byłby w 100% zgodny z duszą 25-cio letniego ratownika medycznego. Jednym z moich ulubionych nieoczywistych utworów - jest kawałek z soundtracku do legendarnego filmu Jim'a Jarmusch'a z Forestem Whitaker'em w roli głównej. Autorem piosenki jest członek Wu-Family Suga Bang Bang, który zaśpiewał na fenomenalnym bicie RZA. W 1999 roku ukazał się singiel na którym "Don't Test/Wu Stallion" był B-Sidem. Strona A zawierała numer "Cake", który również wyprodukował RZA, a rymował z nim Kool G Rap. Mam nadzieję że jeszcze kiedyś uda mi się go kupić, bo nie jest drogi na Discogs'ie.



DDC Radio 2137