Strony

czwartek, 21 kwietnia 2011

Tyler, The Fucking Creator?

Od dłuższego czasu zabieram się do napisania kilku słów na temat Tyler'a, o którym zaledwie wspomniałem w poście poniżej. Ostatnimi czasy narzekam na brak czasu na pisanie, więc zrobię to dopiero teraz. Album "Bastard" starałem się promować gdzie się da, co tu dużo gadać, jestem pod jego ogromnym wrażeniem, dawno mnie coś aż tak nie rozpieprzyło. Między innymi dlatego utwór "VCR" wrzuciliśmy na DDC#6, czy uzupełniłem nim playlistę dla Diggin, która ukazała się dzisiaj. Przeglądałem trochę polski internet i nie znalazłem nic ciekawego na jego temat, doszukałem się zaledwie kilku newsów o nadchodzącej płycie "Goblin", a że wkurwia mnie maksymalnie bezrefleksyjna konsumpcja muzyki w dzisiejszych czasach, to opowiem Wam dlaczego moim zdaniem "Bastard" to kolejny kamień milowy w historii rapu, który prawdopodobnie przepadnie w świadomości odbiorców jak wzory z fizyki w głowach gimbojów.


Pierwszym powodem dla którego powinniście po niego sięgnąć jest to, że jest dostępny zupełnie za darmo. Link na stronie oddfuture.com niestety nie jest dostępny, ale zrobiło się tyle mirrorów, że bez problemu znajdziecie go na google nawet wtedy, gdy podany wyżej link wygaśnie.



Tyler The Creator - Yonkers


Jeśli klikniecie "play" powyżej, uruchomicie klip, który niebawem osiągnie 7 milionów wyświetleń. Pewnie jest duża szansa że przed wydaniem "Goblina" w XL Records 10 maja, te siedem baniek pizgnie. Nie zawsze było tak kolorowo, powiedziałbym nawet że gdzieś w 2009 roku było bardzo chujowo, kiedy Tyler Okonma, mający wtedy zaledwie 17 lat odbijał się bezskutecznie ze swoimi nagraniami od blogów takich jak 2dopeboyz czy Nahright. Już kiedyś chyba pisałem o tym, w jaki sposób działa trampolina wybijająca debiutantów w obszary świadomości szerszej rzeszy słuchaczy. Właśnie takie strony jak te, o których wspomniałem wcześniej powodują że mix'y, promocyjne utwory czy darmowe albumy trafiają na inne blogi które na zasadzie pączkowania dostają się dalej i dalej. W każdym razie tak wyglądał początek kariery Tyler'a i grupy OFWGKTA... Mniej więcej w tym miejscu zaczynają się najciekawsze motywy związane z albumem "Bastards". Dlaczego powiedziałem że najciekawsze? Bo nieco śmiać mi się chciało jak czytałem recenzje i komentarze niektórych ludzi, którzy pisali że nie ma w tym nic ciekawego, to kolejne podejście do tematu horrorcore'u w stylu Necro, który jest już przebrzmiały, niesmaczny i w ogóle chujowy. Pewnie ci sami ludzie mieli by rację, gdybyśmy obserwowali kilkuletnią karierę gościa, nagrywającego ósmy album o ruchaniu zwłok. Od razu mogę Wam powiedzieć że tak nie jest, nie mamy do czynienia z albumem Shellera i Słonia (śmiech). Kawałki o agresji, gwałtach i o tym żeby wszyscy się pierdolili oczywiście się przewijają, ale wierzyć w to że Tyler, brał udział w zbiorowym gwałcie, czy w morderstwie kobiety jest tak samo abstrakcyjne jak to, że oglądając wrestling, zobaczymy kiedyś napierdalankę na poważnie i krew na ringu. Dziś 20-stoletni raper i producent, wyraźnie podkreśla to w wywiadach, że jest już zupełnie innym miejscu i nie zamierza nagrywać drugiego albumu o tym samym, dlatego tym bardziej jestem ciekawy nadchodzącego krążka w XL Records. Zabija mnie ciekawość o czym tym razem będzie nawijał Wolf Haley, zostawiając już temat inspiracji chorymi umysłami seryjnych morderców. Zresztą podobała mi się jedna z wypowiedzi Tyler'a w której pyta dziennikarza o to, czy Quentinowi Tarantino też zarzucano że jest pojebany robiąc film o lasce wyrzynającej armię ludzi, chlupiąc się w hektolitrach krwi. Jeżeli temat zła przenosimy na album rapowy, to od razu mamy do czynienia z przenoszeniem tekstów na realia życia codziennego, idąc tropem etapu "gangsta rapu", gdzie każdy nawijający o gangach, spluwach i dragach, był jego członkiem, nosił klamkę i stał z crackiem na rogu ulicy. Czy mamy 12 lat?! Dlaczego dyskutując o "Bastard", tak mało osób zwraca uwagę na wyjebane bity których autorem jest Tyler? Brzmienie które sobie wypracował jest tak charakterystyczne, że uważny słuchacz jest w stanie poznać produkcje Odd Future na kilometr. Dlaczego nikt nie zwraca uwagi na to w jaki sposób Tyler wypowiada się o relacjach z ojcem? Przecież ten temat przewija się tak samo często jak zabieranie panienek do piwnicy... W tekstach też dostaje się po dupie blogom, które nie pomogły na początku Tyler'owi (pewnie autorzy tamtych serwisów plują sobie teraz w brodę <śmiech>). Samo agresywne podejście do tematu kobiet, może być spowodowane tym, że wielokrotnie laski nie chciały się ustawiać z Tyler'em, zresztą sam sobie zarzuca bycie bękartem (przez fakt że porzucił go ojciec zanim się urodził), wyeksponował swoje "wady", które jego zdaniem odstraszały od niego najfajniejsze panienki, stąd rymy w stylu: "I'm tall, dark, skinny, my ears are big as fuck/ Drunk white girls the only way I'll get my dick sucked". Także, nie oceniajcie całej czyjejś twórczości po tym co przeczytaliście w necie i nie ulegajcie nigdy temu o czym się mówi i w jaki sposób. Jestem przekonany że koleszka w zielonej czapece "Supreme" narobi jeszcze dużo zamieszania, w końcu "sprzedał duszę diabłu z 30-sto procentową zniżką"... Słowo na dziś: Nie dajcie się zwieść nowożytnym czasom, kupujcie płyty a nawet jak zajebiecie je z netu czy ściągniecie bo są udostępniane za free, to dajcie im trochę więcej czasu, nie kolekcjonujcie plików. Słuchajcie muzyki, bo mam wrażenie że w Polsce ludzie dopiero słyszeli o Tylerze. Aaa! I sprawdźcie ten zajebisty remiks N.E.R.D'ów.

N.E.R.D - Inside Of Clouds (Tyler, The Creator)