Strony

środa, 16 marca 2011

Z szuflady Sebola, Sound Directions - czyli w którą stronę idzie Madlib

Od czasu do czasu wrzucam teksty, które pojawiały się w formie fizycznej w Magazynie Hip-Hop, lub te ukazujące się na łamach nieistniejącej już od trzech lat strony wersalka.com. Tym razem udostępniam artykuł opisujący Sound Directions.

MHH # 37, kwiecień 2006

Pewnie jak wielu z Was zauważyło, ostatni kwartał zeszłego roku był bardzo ekscytujący. Owszem wielu uważa, że rok 2005 był nudny. Specjaliści dodawali też, że pojawiające się wydawnictwa są coraz mniej emocjonujące. Jednak dla mnie, takie marudzenie wydaje się być bezpodstawnym... otóż znalazłem co najmniej kilka płyt które cieszyły mnie niesamowicie. Była też taka, która zwyczajnie powaliła mnie na kolana. Tym albumem jest bez wątpienia – Sound DirectionsThe Funky Side of Life”. Niestety, mam wrażenie że to jedna z najbardziej niedocenionych płyt roku 2005, gdyż nie pojawiała się w żadnych podsumowaniach krytyków. Dlatego tym bardziej chciałbym przybliżyć Wam czymże są „Kierunki Dźwięku”.
Można nazwać ten zespół jednym z najnowszych pomysłów Madliba,  jest to pierwsze wydawnictwo wydane pod tym szyldem. Krążek ukazał się dopiero w październiku zeszłego roku. Jednak, jakby przyjrzeć się bliżej twórczości Otis’a Jackson’a Jr’a, można odnaleźć ślady „Sound Directions” już w czerwcu 2003 roku. To właśnie wtedy ujrzała światło dzienne, dziś już legendarna płyta „Shades of Blue”. Dla przypomnienia dodam, że Madlib interpretował wtedy jazzowe brzmienie z katalogów wytwórni Blue Note. Wraz z reinterpretacjami które powstawały na ten album, zaczyna raczkować idea związana z „Sound Directions”. Już wtedy Otis zaprosił do gry, kilku muzyków studyjnych m.in. James King (flet), Dan Ubick (gitara), Derek Holman (perkusja), Malcolm Catto (perkusja i bębny), ponadto kilka wcieleń samego autora czyli sławne „Yesterdays New Quintet” czyli: Ahmad Miller, Joe McDuphrey, Monk Hughes, Malik Flavors oraz Otis Jackson Jr. - we własnej osobie. A więc, trzy lata temu „Kierunki Dźwięku” były traktowane jako odłam YNQ. Od tamtego czasu pomysł ten ewoluował w samodzielny projekt.
The Funky Side of Life” to pierwsza płyta (nie licząc niewielkiej pomocy przy „Shades of Blue”), do której Madlib zaprosił żywych muzyków studyjnych. Wcześniej wolał kolaborować sam ze sobą, wymyślając liczne alter ego. To właściwie główna różnica między projektami „Sound Directions” i „Yesterdays New Quintet”. Artyści współpracujący z Otis’em wspomagają go grając na trąbkach, saxofonach, gitarach oraz na klawiszach. Sam Madlib przez większą część krążka występuje na bębnach (Joe Johnson), perkusji (Otis Jackson Jr.) organach (Morgan Adams III), i basie (Derek Brooks) – to trochę skomplikowane, ale Madlib zmieniając instrument zmienia też ksywkę. Dlatego tak wiele nazwisk przewija się przez ten album. Myślę że w tym wypadku, dla jasności warto przedstawić sylwetki innych (nie-abstrakcyjnych) muzyków z „Sound Directions”.
Po pierwsze, w projekt zostało zaangażowanych aż dziewięciu instrumentalistów. Z czego sześciu z nich jest ściśle związanych z zespołem „Connie Price & The Keystones” (grupa inspirująca się funkiem, jazzem i psychodelicznym rockiem – lat 60-tych i 70-tych. Wydali długo grający krążek pt. „Wildflowers” w label’u Now Again Records. – MHH #34). I tę szóstkę przedstawię najpierw. Najważniejszym człowiekiem, który przyczynił się do takiego a nie innego wydźwięku albumu „The Funky Side of Life”, jest trębacz Todd Simon. To właśnie on wraz z Madlibem stworzył kilka kompozycji które weszły na płytę. Ponadto jest znany z licznych aranżacji klasycznych numerów, tak aby brzmiały nowocześnie. Pracował już z takimi ludźmi jak Macy Gray , Dj Spinna czy Dj Babu. Oprócz niego, dość ważną pozycję zajmował puzonista David Ralicke, pochodzi on z Los Angeles i wspierał takie nazwiska jak Ziggy Marley czy Ben Harper. Wielu z was może kojarzyć nazwisko Malcolm Catto – jest to perkusista i crate digger, podobno ma największą kolekcje rzadkich 7” płyt funkowych na całym świecie (chodzą słuchy że nawet Dj Shadow mu nie dorównuje). Kiedyś był związany wytwórnią Mo’Wax oraz grał koncerty z Dj’em Shadow’em. Teraz bierze aktywny udział w rozwoju Now-Again Records. W skład wchodzi też jedna kobieta, jest nią flecistka i saksofonistka – Tracy Wannomae, działała z takimi artystami jak Quantic Soul Orchestra oraz Macy Gray. Na gitarze swój wkład miał Dan Ubick (wspominałem wcześniej że współtworzył album „Shades of Blue”). Ostatnim członkiem „The Keystones” udzielającym się na Sound Directions jest D’Wayne Kelly – wirtuoz organów hammonda i moog’a. Trzej ostatni muzycy nie są już związani z „The Keystones” czy z Now Again Records to: Kevin Lightning (saksofon tenorowy, barytonowy oraz flet), Hoagie Haven (trąbka) i Babatunde (perkusja). Właściwie taka armia ludzi na płycie człowieka który zazwyczaj potrafił poradzić sobie sam, jest zaskakująca. Nie zmienia to faktu, że efekt końcowy jest genialny.
Świetny zespół, to tylko jeden z czynników wpływających na jakość słuchania. W zasadzie jest on kluczowy, ale oprócz tego zawsze jest potrzebny jakiś świeży pomysł, który zaskoczy słuchacza. Dlatego do osiągnięcia ciężkiego, funkowo-jazzowego a zarazem nowoczesnego brzmienia potrzebne mu były nuty soulowych, funkowych i jazzowych bohaterów lat 60-tych i 70-tych, które Madlib postanowił zmodyfikować. Tym sposobem mamy nowe aranżacje takich numerów jak: „Wanda Vidal” Brazylijczyka Marcos’a Valle’a z albumu „Garra” (1971); „Fourty Days” trębacza Billy’ego Brooks’a z płyty „Windows of the Mind” (1974) – sampel z tego utworu wykorzystał zespół A Tribe Called Quest – na pewno od razu go rozpoznacie („Luck of Lucien” z płyty „People's Instinctive Travels and the Paths of Rhythm”); „Play Car” - kompozytora filmowego Lesiman’a; „A Divine Image” z krążka pt. „Songs of Experience” (1969), legendarnego muzyka z Los Angeles David’a Axelrod’a, który słynął z psychodelicznych jazz-funkowych kompozycji; „The Horse” z wydawnictwa, które wyszło pod tym samym tytułem w 1968 roku, spod rąk soul’owego artysty Cliff’a Nobles’a; „Harlem Clavinette” (to zapis oryginalny gdyż w wersji Sound Directions znajduje się pod nazwą „One for J.J./ Harlem Clavinet”) z soundtrack’u do filmu z serii Blaxploitation pt. „Across 110th Street” (1972) oczywiście jest to zapożyczenie od kompozytora J.J Johnson’a; Nuty na ostatni kawałek „On The Hill” pochodzą od piosenkarza soulowego i zarazem saksofonisty Oliver’a Sain’a.
Wykonując proste matematyczne obliczenia, łatwo możemy wysnuć wniosek, że większość, bo aż siedem utworów to szereg szerokich inspiracji Madliba. Oprócz tego, jak wspomniałem wcześniej Otis Jackson Jr. i Todd Simon próbują swoich sił jako kompozytorzy (co daje nam 4 numery). Fuzja tych czynników daje nam album heavy funkowy z jazzowymi elementami. Daje to nam też album niełatwy (choć lżejszy od improwizacji Madliba w projekcie „Yesterday New Quintet”), jest raczej przeznaczony dla urobionego słuchacza. Zresztą nie pamiętam miejsca w twórczości Otis’a w którym poszedł by na jakiś kompromis. Dlatego jeżeli szukasz czegoś więcej niż hip hopu – ten album jest dla Ciebie!