Strony

wtorek, 8 marca 2011

Z szuflady Sebola, o królu Nowego Jorku


MF Grimm
Scars & Memories
Day By Day Ent.
2005

Grimm już nie raz udowadniał że jest świetnym raperem. Już na początku lat 90-tych wydał swoją pierwszą dwunastkę pt. ”So Whatcha Want Nigga?”. Koncertując po całych stanach wraz z Dj’em Roc Raida i Fat Man Scoop’em, spodobał się kilku wytwórniom, co wróżyło szybki rozwój jego kariery. W styczniu ’94 roku popołudniu była śnieżyca w Nowym Jorku, Grimm Reper wybierał się do Atlantic Records podpisać kontrakt.
Niestety ten dzień nie skończył się dobrze dla MF Grimma i jego brata. Gdy już siedzieli w samochodzie gotowi do drogi, ktoś ostrzelał ich auto. Percy Carey (tak brzmi prawdziwe imię i nazwisko Grimm’a) został postrzelony w płuco, w kark, jedna z kul rykoszetem przeszła przez twarz rapera. Reszta naboi powędrowała w bok, w plecy i w ręke. Przeżył – jego brat nie miał tyle szczęścia, umarł na miejscu. W magazynie XXL powiedział „fizycznie moje ciało było jak marionetka”. Początkowo nie widział na prawe oko, nie słyszał na prawe ucho, nie mógł mówić. Był sparaliżowany od szyi w dół. Na szczęście MF Grimm odzyskał większość sprawności które początkowo utracił, jednak nadal jeździ na wózku inwalidzkim. Pod koniec lat 90-tych założył wytwórnie Day By Day, która jak widać przez te kilka lat nieźle się rozwinęła i skupia w sobie bardzo dobrych muzyków. W roku 2000 MF Grimm zadebiutował swoim krążkiem pt. „The Downfall of Ibliys: A Ghetto Opera”. Słuchacze na całym świecie bardzo dobrze przyjęli ten album. Ciekawostką jest fakt że Grimm nagrał ten album w 24h w czasie przepustki za kaucją która wynosiła 100.000$. Percy został skazany na dożywocie za handel narkotykami. W więzieniu studiował prawo, dzięki temu po kilku rozprawach wywalczył sobie zmniejszenie wyroku do 3 lat. W maju 2003 roku ukazuje się drugi album długogrający pt. „Digital Tears: E-mail from Purgatory” pod pseudonimem Jet Jaguar. Zmienił również swój pseudonim z MF (Mad Flow) na GM (Grand Master).

Wybaczcie przydługi wstęp, lecz bez przypomnienia sobie dość ważnych faktów z życia MF Grimm’a nie da się zrozumieć płyty „Scars & Memories”. Jest to kolekcja kawałków które powstały przed jego pierwszym krążkiem. Jest to właściwie podróż przez twórczość Grimm Reper’a w latach 1990-2000. Niektóre z kawałków zostały zremiksowane, inne zgrane prosto z płyt winylowych lub jakichś taśm które przechowywali jego znajomi. Jeszcze inne zaginęły gdzieś bezpowrotnie i niestety nie znalazły się na „Scars & Memories”. Dlaczego napisałem że nie da się zrozumieć płyty bez znania historii jej bohatera? Przyczyna jest bardzo prosta. Niektóre kawałki pochodzą sprzed zamachu na jego życie. Są też takie które powstały po tych wydarzeniach z stycznia 1994 roku. Np. kawałek „Scars & memories” Grimm napisał podczas hospitalizacji w szpitalu. Dzięki temu zestawieniu uwidoczniona jest zmiana charakteru jaka zaszła w MF Grimm’ie. Kiedyś wcale nie bał się śmierci, los który go spotkał uświadomił mu jaki człowiek jest słaby. Te wydarzenia obudziły go i zmieniły na zawsze. Na płycie jest 21 pozycji. Utwory są przeplatane fragmentami wywiadów w których P. Carey opowiada o swojej dzielnicy i mieście, o hip hopie, znajomych, oraz o biznesie muzycznym związanym z faktem bycia postrzelonym. Ten album to smakowity kąsek dla tych którzy już dawno zakochali się w brzmieniu lat 90-tych. Tym bardziej że ten album ukazał się dopiero teraz. Na pewno warto zwrócić uwagę na numer „King of New York”, spotkałem się już z opiniami że jest to tak dobry kawałek jak „One Love” z albumu Illmatic –Nas’a. Bez wątpienia coś w tym jest. Z wyjątkiem MF Doom’a i Rob’a Swift’a producenci na tej płycie są bardzo mało znani. Wielka szkoda bo pod względem muzycznym album stoi na bardzo wysokim poziomie, chętnie dowiedział bym się czegoś np. o Ninja B. (autor podkładu do „King of New York”). Nie będę zdradzał więcej szczegółów, gorąco zachęcam do sprawdzenia tego materiału.

Podsumowując, dodam że na pewno będzie to jedna z ważniejszych płyt które ukazały się lub jeszcze się ukażą w tym roku. Jest to wielka niespodzianka, nikt chyba nie przypuszczał że w 2005 roku będziemy mogli posłuchać tak atrakcyjnego staro-brzmiącego materiału. Bez wątpienia mamy tutaj hit „King of New York” o którym pisałem wyżej. Nie mogę się już doczekać płyty „American Hunger” która ma się ukazać jeszcze w tym roku. Warto poczekać, a na razie delektujmy się bezkompromisowym „Scars & Memories”. Polecam!

MF Grimm - King Of New York