Strony

wtorek, 22 marca 2011

Przyszywany syn Eryki Badu?!

Nigdy szczególnie nie interesowałem się koszykówką, mimo to znałem kilka nazwisk. Kiedyś spaliłem dżointa i rozmyślałem nad tym jak chciałbym się nazywać... wtedy przypominały mi się nazwiska basket playerów, które brzmiały zabawnie, ale zdaje się były prawdziwe. Myślałem sobie - kurde dobrze byłoby nazywać się Tracy McGrady albo Hakeem Olajuwon. Niestety, na drugi dzień czar pryskał, kiedy zdawałem sobie sprawę, że moje nazwisko niczym nie różni się od Kowalskiego, a moje imię w niczym nie przypomina słowa Thelonious. Innymi razy, kiedy spaliłem jeszcze tęższego kenta, wymyślałem sobie kim chciałbym być gdybym miał konkretny talent. Wtedy zazwyczaj padała opcja typu, wokalista soulowy. Niestety, kreator poskąpił mi nie tylko zajebistego nazwiska ale też nie obdarzył mnie głosem powodującym miękkie kolana u dziewcząt. Jak wypaliłem wąsa niedawno, natknąłem się na gościa który ma to, o czym zawsze marzyłem po paleniu. Tym kimś jest urodzony w 1988 roku wokalista, znany mniej lub bardziej jako Durand Bernarr.



Oczywiście z takim nazwiskiem, nie musiał wiele zmieniać, także wystarczyło że imię i nazwisko przestawił miejscami. Bernarr (imię) pochodzi z Cleveland w Ohio, niczym Kid Cudi. Nigdy nie chodził do normalnej szkoły, uczył się w domu razem z matką do 17 roku życia. Jego inspiracje to między innymi Kelis, Joi Gilliam, Maxwell, YahZarah, India Arie, Jill Scott, K-Os, George Clinton i Parliament Funkadelic oraz Earth, Wind & Fire. Aktualnie śledzi też najnowsze trendy i jest pod wielkim wpływem tego co wyczyniają J*Davey. Jak sam twierdzi - Brooke D’Leau, to dla niego producent, z którym najbardziej chciałby pracować. Podobno Bernarr zaczął śpiewać gdy miał już trzy lata, pisać piosenki kiedy miał ich osiem, a w wieku dwunastu lat postanowił nauczyć się komponować i aranżować utwory. W zasadzie rok temu, w lutym 2010, Durand wydał 38-minutową płytkę pt. "8ight: The Stepson of Erykah Badu", ale ja dotarłem do niej dopiero teraz. Jest to zbiór coverów, głównie Eryki Badu (min. "On & On", "Rimshot", czy "Honey"), która jest dla niego największą inspiracją. Oprócz tego, wyłapałem tam teksty z "The Light" Common'a, "Prototype" Andre 3000, czy "Lord Don't Let It" Bilal'a. Bardzo fajnym pomysłem było pomieszanie tych piosenek, często w jednym utworze i nadanie im zupełnie innych tytułów. Dzięki temu można odnieść wrażenie że dostajemy coś nowego, mimo że znamy śpiewane teksty. Zresztą sprawdźcie sami:




Oczywiście możecie sobie ten krążek ściągnąć za friko z bandcampa. Możecie też śledzić go na twitterze, albo posłuchać więcej utworów na myspace. Ciężko powiedzieć gdzie Durand będzie za 5-10 lat, już w zasadzie dziś Erykah czyta jego twittera, więc może prędzej czy później pójdzie drogą, którą już teraz pewnie kroczy Jesse Boykins III. Póki co, mam wrażenie że jeszcze trochę do tego poziomu mu brakuje, ale jeśli znajdzie odpowiednich producentów i lepszych designerów okładek, to myślę że łatwo trafi do szerszego grona odbiorców - czego oczywiście mu życzę. Póki co Bernarr, cieszy się dość sporą popularnością na youtubie - co nie koniecznie mnie przekonuje. Jednak jak na wyprodukowaną chałupniczą metodą płytkę, Durand Bernarr na serio daje radę, poza tym jak na takiego małolata ma dość niezłą jazdę. Na przykład nieźle popłynął w opisie "8ight: The Stepson of Erykah Badu" gdzie pisze, że to płyta dedykowana Eryce i jemu samemu. Wspomina też, że zapis tych nagrań nie był by taki sam, gdyby nie czas i miejsce w którym je nagrywał, gdyż uchwycił tam kilka ważnych momentów, których mógłby nie wydobyć w studio nagraniowym.  Obadajcie i dajcie znać jak Wam się to słyszy.