Strony

poniedziałek, 28 marca 2011

Beat raport zza lini bassu

Takich czasów, jak te w których obecnie żyjemy, za mojego życia jeszcze nie było... Od tych co żyją ode mnie dłużej, też nie słyszałem opowieści o tylu wyjebistych imprezach/koncertach, które w Polsce odbywały by się na raz. Jest po prostu pięknie! W zasadzie do tego stopnia, że nie ogarniam już żeby oblecieć wszystko. Od początku tego roku odbyło się tyle ciekawego, że można by co weekend pakować walizy i podróżować po kraju w poszukiwaniu kozackiego brzmienia. Niestety, nie wszędzie daję radę być, ale tam gdzie mnie nie ma, są moi ludzie! Jednym z nich jest Raqu, który wraz z Jankiem balowali razem ze mną w Poznaniu, by na drugi dzień być już w Gdańsku na Coast 2 Coast. Po takich wydarzeniach musi pozostać ślad w internecie, dlatego notkę Dawida postanowiłem udostępnić Wam wszystkim, żeby te wspomnienia nie zgubiły się w czeluściach Facebooka.




WOW, co to był za weekend! Pierwsze danie to Red Bull Music Academy Infosesja w poznańskiej Opcji, na której to uczestnicy poprzednich edycji RBMA mogli podzielić się swoimi wrażeniami. W zasadzie było podobnie jak niedawno w Warszawie, chociaż nie tak profesjonalnie. Można też było zadawać pytania, np. poruszony przez Sebola został też temat że Red Bull jako jedna z niewielu (jedyna?) korporacja inwestuje w dobre zajawki ("Jest Red Bull, później długo długo nic, długo długo nic, a na końcu nie ma nic" by Seblove). Okazało się że właściciel Red Bull'a zanim stał się twórcą marki był DJ'em i nie zapominając o tamtych szczęśliwych czasach postanowił promować muzyczną zajawę w bardzo niekomercyjny sposób. W zamian za trochę nudnawe wywiady, gościem specjalnym infosesji był Seiji, producent z Londynu, członek nieistniejącej już formacji Bugz in The Attic. Były to zajęcia na zasadzie warsztatów, Seiji podzielił się lekko tajnikami produkcji w Logicu, pokazywał kolejne stadia rozwoju swoich starych i nowych produkcji. Z najciekawszych wypowiedzi gościa w głowie zapadło mi jego stwierdzenie że chciałby odejść od typowego dla komputerowych producentów, jak sam powiedział "nudnego" układania klocków w programach, na rzecz midi kontrolera i Abletona, tak aby nawiązać kontakt z publicznością i przejść do bardziej organicznej formy występów live. Póki co jedynymi występami live Seiji'ego są gigi jako DJ o czym można było się przekonać wieczorem w 8 bitach na oficjalnym After Party po infosesji. A przed tym bardzo miły before ogarnięty przez Isię w Eskulapie, który przygotowywał się na następny dzień, gdzie miała odbyć się kolejna odsłona Kill Da Chill organizowana przez Foxhole443 z rekordową frekwencją około 1000 osób! Ale wróćmy jeszcze do 8 bitów czyli drugie danie weekendu:


Co tu dużo komentować, line up tłusty w zasadzie nie wchodziłem na górę więc nie wiem jak tam się grało ale na dużej dolnej scenie bass targał niewiastom włosy. Niestety ok 4 nad ranem zrobiło się już dla mnie zbyt ciężko, chyba jeszcze nie przekonałem się do techno na tyle żeby dotrwać do końca, ale innym to nie przeszkadzało szaleć nawet do 6 więc zgodnie trzeba przyznać że wir nie zawiódł! Mimo obaw o małą frekwencję, wszyscy zeszli się w okolicach północy. To bardzo dobrze rokuje na następne tego rodzaju imprezy w Poznaniu, oby tak dalej kolaboracje JuNouMi & RBMA!
Więcej zdjęć z tej zacnej biby można znaleźć tutaj.


EDIT: Wow, nie sądziłem że będę cytowany, ale to wszystko prawda. Dzięki! Z mojej perspektywy impreza w 8 Bitach wyglądała podobnie, w zasadzie przyszliśmy późno, ale i tak zbyt wcześnie. Klub na Garbarach ma to do siebie, że ludziska tam wbijają bardzo późno. Wiele osób straciło set Groha, który przypierdalał wszystkie znane hity z BBC, od Floating Points'a po dubstepowe remiksy MJ Cole'a. Straciłem występ duetu Sentel, ale pewnie dlatego, że towarzysko impreza wyszła idealnie, tyle znajomych twarzy co nigdy! Po secie szefa You Know Me rec. zagrała szefowa Concrete Cut - Artfruit, zapewne jej set miał na myśli Raqu mówiąc że "bass wytargał niewiastom włosy". Super set, o tyle bardziej dla mnie zaskakujący, że nie znałem chyba nic z tego co poleciało, nie jestem w stanie przytoczyć żadnego tytułu. Około 2giej w nocy zaczął Seiji, który wcześniej jeszcze zagadał do mnie i okazało się że jest prywatnie bardzo miłym typem, przy czym wykazał się dość sporym profesjonalizmem, nie chcąc zajarać przed graniem. Taki gest rzadko się zdarza przyjezdnym artystom, w każdym razie, przyznał się że w studio nie oszczędza sobie tego tematu, co pewne słychać w jego produkcjach. W swoim secie ujął wszystko co może definiować UK sound. Muzykę wczoraj, muzykę dziś i to co mówi nam jak muzyka będzie brzmiała jutro. Były numery których wcześniej nie słyszałem i nie przytoczę ich nazw, a były też sztosy począwszy od Ramadanmana na Terri Walker w remiksie Mosca skończywszy. Nieźle się wyszaleliśmy podczas tego setu, a nawet Mentalcut, który raczej należy do wybrednych napisał: "pierwsze 30-45min max podjara setem, porównywalna z Sindenem i DTL na żywo, potem już nie bardzo". Mimo, że Kuba przymarudził, to i tak miłe tu porównania padły. Także pierwszy raz w tym roku wracałem do domu i było jasno. Lubie to! Wróćmy natomiast do weekendu Raqa...


A teraz pora na danie główne: W sobotę czekała na nas 5 godzinna podróż nad morze do trójmiasta na drugą edycję LA - Gdańsk Coast 2 Coast. Na pierwszą niestety nie udało się dotrzeć (a żałuję szczerze bo odwiedził trójmiasto Teebs i Jeremiah Jae) dlatego drugiej nie było szans opuścić - I w tym momencie wielka piona dla Jaśka Kuźmy za to że mnie przekonał do drogi, mimo mojego finansowego zniechęcenia. Na miejscu, zdążyliśmy tylko dojechać na plażę spalić wąsa za Adama Małysza, odpocząć przy szumie fal i bez chmurnym niebie, po czym ruszyliśmy w poszukiwaniu klubu studenckiego Żak. Udało się to szybko dzięki uprzejmości i pomocy localsów, byliśmy o 22 na miejscu. Trochę za wcześnie jednak bo usłyszeliśmy na miejscu, że chłopaki przylecieli z 2 godzinnym opóźnieniem. No więc oczekując na pierwsze brzmienia wyszedłem na dwór skonsumować śmiesznego papieroska gdzie napotkałem gości głównych Chrisa "Free The Robots" Alfaro i Toma "Take" Wilsona z Tomkiem "Hoax'em" - organizatorem całego wydarzenia. Nie zastanawiając się długo podszedłem podziękować chłopakom za fatygę i dotarcia na zimne kresy wschodnie Europy. W tym momencie zostałem zapytany o imię i gadka się rozpoczęła. Spropsowałem inicjatywę Tomka i pochwaliłem się obecnością na gigu Exile'a na Warsoul w stolicy. Chłopaki zaczęli gadać o niesamowitych umiejętnościach wspomnianego przeze mnie, ich dobrego przyjaciela: pana Exile Manfredi w użyciu pani Akai MPC 2000XL, a Take opowiedział o tym jak na lotnisku zaskoczony Exile spojrzał na niewielki bagaż Toma i powiedział mu że musi mu pokazać Abletona jeśli tak wygląda u niego kejs ze sprzętem. Ale oboje zgodnie z Chrisem powiedzieliśmy że to zły pomyśl i powinien zostać przy tym co robi najlepiej! Exile to mistrz beat maszyny. Gadka się kręciła, chłopaki mówili że chcieli by odwiedzić też Warszawę, co uważam za tip dla Maceo i Seblove'a na pertraktację. Take pochwalił się też, że w sierpniu będzie na kolejnej edycji Tauron Nowa Muzyka więc kto przegapił, to w tym roku ma szczęście! Weszliśmy też na temat digginu w polskiej muzyce, niestety nie mieli zbytnio czasu zatrzymać się i poszukać polskich płyt czego bardzo żałowali ale pochwalili się posiadaniem kilku płyt Novi Singers. Tak dobrze mijał czas, że nawet nie zauważyłem kiedy mi się rozsypał papieros - Chyba pierwszy raz w życiu taki fail mnie zupełnie nie ruszył!


Polskie zimno zmusiło nas do wejścia z powrotem do Żaka, a tam zaczynał już nieznany mi do tamtej pory producent z trójmiasta Rawel, który przy użyciu Rolanda SP 404 i Abletona zmiękczył stawy w kolanach i wyciągnął pierwsze osoby, w tym nas, na parkiet. Wielkie propsy dla tego pana bo jego produkcje są bardzo imponującymi nu beatami i zasłużyły w pełni na support przed chłopakami z LA. Po tym jakże ciekawym gigu nadeszła pora na pierwszą połowę tego po co się zjawiliśmy, za padami swojej Akai MPD 32 stanął Take i podpalił parkiet. Ogień płonął ciągle, w zasadzie nie dało się siedzieć i odpoczywać chociaż chwilę bo nawet gdy nadchodziło rozluźnienie, po chwili wracał banger ze zdwojoną siłą! Nawet nie obejrzałem się kiedy Tom skończył swój gig a swoje MPD 32 wyciągnął Chris aby dokończyć rozpoczętą miazgę. Bo szybkiej przepince sprzętu, działo się dokładnie to samo : tańczyliśmy, skakaliśmy, krzyczeliśmy a head nodding przeradzał się co sztos w banging. Oprócz produkcji chłopaków można było usłyszeć też wiele remixów od Flying Lotus'a, Letherette, Exile'a, Tyler'a, The Creator'a, Mobb Deep czy nawet genialna zwrota Busta Rhymes'a z utworu "Look At Me Now". Sztos za sztosem powiadam wam, miazga po stokroć! Po takiej ognistej bombie muzycznej nadszedł czas na sprzedaż merchendisów w formie cdków i koszulek, kilka zostało rozrzucone w publikę (jedną złapał Jasiek, ha!) niestety nie było już winyli więc nie ucieszyłem się zbytnio ale dostałem wlepy na otarcie łez.


Po live actach które trwały grubo ponad 2 godziny, za deckami stanął Hoax i trochę zszedł z pierdolnięcia na rzecz ciepłych jazzowych tematów. Można było odpocząć, pogadać z Chrisem i Tomem o różnych rodzajach wódki których są smakoszami czy przedstawić im metodę jarania przetłumaczoną przeze mnie jako "bucket bong", Tom później podciągnął ją do rodziny "gravity bongs". Trzeba też wspomnieć zachwyt gości urodą Polek co staje się już standardem wśród ludzi zapraszanych zza oceanu. Na koniec Chris obiecał mi pomóc znaleźć dobre miejscówki z winylami w LA czy podklepanie dobrego gigu w Low End Theory, jak już będę na wakacje w stanach (oby się udało!). Nie mam też wątpliwości że obecność na takich eventach daje mi masę inspiracji i utwierdza mnie w zajawie na tworzenie beatów i zakupu dalszego sprzętu.

Jeszcze raz propsuję Tomka za inicjatywę w zorganizowaniu takiego wydarzenia, szkoda troszkę że tak mało było o tym słychać poza granicami trójmiasta. Chyba właśnie przez to frekwencja za pierwszym razem była słabsza ale za drugim razem klub Żak był już wypchany po ściany. Nagłośnienie też trochę nie dało rady przy napływie basu z LA, ale myślę że te dwa mankamenty tylko podniosą, bardzo wysoki poziom następnych nu beatowych imprez w Żaku. Oby tak dalej Polsko. Podsumowując spędziłem w ten weekend 16 godzin w pociągu, ale cholera - warto było!


Na deser całego weekendu, czekał na mnie online showcase mix od U Know Me Records z dotychczasowych jak i nadchodzących releasów:

Mixed by Buszkers, check it!

Raq