Strony

czwartek, 10 lutego 2011

O tym jak Dworak zagadał się z Coultrainem

Tym razem zawartość całego wpisu oddaje mojemu przyjacielowi, który od dłuższego czasu siedzi w Chicago - Dworakowi. Niektórzy z Was dobrze go znają, lub przynajmniej kojarzą z tworzenia Warsoul Sessions. Także koniec mojego zbędnego rozpisywania się, odsyłam Was do bardzo ciekawego wywiadu z gościem nadchodzącego koncertu w powiększeniu. Zapraszam na Dworak's Takeover.



Album „Adventures Of Seymour Liberty" był niewątpliwie jednym z najbardziej zaskakujących wydawnictw soulowych 2007 roku. Rozpisywały się o nim znaczące gazety muzyczne a portale pokroju Okayplayer.com wysoko oceniały ten album w swoich recenzjach. Na autora tego wydawnictwa spadła masa pochlebnych słów i nie ma się czemu dziwić bo krążek jest naprawdę mocny a Coultrain dysponuje imponującymi zdolnościami wokalnymi. Nie musiał długo czekać, aby słynni producenci z Platinum Pied Pipers, zaprosili go do współpracy nad swoim albumem zatytułowanym „Abundance”.

Gdy usłyszałem, że Coultrain ma zagrać w Chicago, nie wahałem się ani chwili, aby zobaczyć jak radzi sobie na scenie. Bez dwóch zdań nie zawiodłem się po tym jak w małym klubie na północy, Coultrain dał pokaz swoich nieludzkich umiejętności. Gdy już ochłonął, przybił piątki z każdym w klubie, rozdał autografy i dopił swojego drinka znalazł chwile, aby porozmawiać trochę o swojej twórczości.

Pozostaje mi jedynie pozazdrościć Warszawiakom, którzy będą mogli uczestniczyć w wyjątkowym koncercie „Warsoul Session Hawthorne Headhunters feat. Black Spade & Coultrain” 12 lutego w Powiększeniu. Tymczasem zapraszam Was do przeczytania zapisu z rozmowy jaką udało mi się przeprowadzić z Coultrainem po koncercie:


Dworak: Aaron M. Frison znany jest także jako Coultrain i Seymour Liberty. Czy mógłbyś wytłumaczyć mi czym różnią się od siebie te trzy postacie i jak wzajemnie na siebie oddziałują?

Coultrain: Oczywiście. W zasadzie to nazewnictwo nie wiąże się z różnicami, ale raczej istotne jest to co mają wspólnego, ponieważ one po prostu odzwierciedlają nastroje mojej osobowości. Aaron M. Frison to ja jako pisarz, artysta. Coultrain to wykonawca muzyczny, performer. Seymour Liberty to natomiast postać fikcyjna, która ma moje wszystkie wady ale posiada również super moce, które czasami bywają nieaktywne. Ta postać jest silnie powiązania z moją wyobraźnią, uczuciami jak i momentami przełomowymi, które przyniosły różne potyczki życiowe. Seymour jest niemalże postacią biograficzną, ale funkcjonuje także jako pretekst do opowiadania zmyślonych historii. Reasumując te formy osobowości określają po prostu moje nastroje, które często ulęgają zmianom.

Dworak: Słyszałem, że planujesz wydać trylogię przygód Seymoura. Czym będzie różnic się nadchodząca druga część? Nawiązując do tytułu jaki ukazał się w internecie, chciałbym też zapytać ciebie, przed czym ucieka Seymour?

Coultrain: Moje nowe wydawnictwo wiąże się z totalnie nowym podejściem do wszystkiego. Kompozycje uległy kompletnej zmianie, paradygmat jest inny tak samo jak i muzycy. Nowe brzmienie ukazuje rozwój, drogę jaką przemierzyłem od miejsca skąd przybyłem i nagrałem pierwszą część. Na nowym albumie nie znajdziesz sampli jazzowych, wszystko jest twórczością muzyków sesyjnych. Czuje że to tworzy kompletnie nowy wymiar jeśli chodzi o brzmienie, daje mi wolność od ograniczeń jakie niesie ze sobą używanie sampli. Dodatkowo druga część jest wypadkową, tego co wyniosłem ze wszystkich miejsc w jakich dotychczas byłem i wszystkich ludzi których spotkałem. Jest zdecydowanie cięższy, o wiele więcej zawarłem w nim historii nacechowanych dużym pokładem emocjonalnym. Domyślam się, że pytasz o “ucieczkę” Seymoura w kontekście roboczej nazwy albumu, uległ on jednak zmianie. To był raczej tymczasowy tytuł, jednak myśl w nim zawarta, a może nawet temat przewodni, pozostaje ten sam. On ucieka przed starymi standardami, od tego co myślał że istnieje, co stwarzało mu ograniczenia, więc ta myśl z tytułu o którym wspomniałeś jest nadal obecna, jednak decyzja o jego zmianie zapadła juz jakiś czas temu.

Dworak: Jaka jest zatem cała koncepcja trylogii?

Coultrain: Wiesz tak naprawdę nie mogę zdefiniować jaka jest cała koncepcja, bo jest zbyt obszerna, aby opisać ją przed ukończeniem, wołałbym raczej aby to słuchacze zdecydowali o czym jest ten projekt. Mam taką nadzieję, że jest o wszystkim i o niczym. Myślę, że najbardziej zwięzłym terminem, którym mógłbym ją opisać jest po prostu “rozwój”.

Dworak: A co z mixtape’ami, publikowanymi w między czasie, które zawierają wcześniej niepublikowane utwory. Czy one odgrywają jakąś szczególną rolę w trylogii czy są wyłącznie projektami pobocznymi?

Coultrain: „GodMustBeABoogieMan” nie jest kompletnie związany z trylogią, to jest wyłącznie historia o tym co sie wydarzyło po tym jak Seymour opuścił St. Louis i zostawił tam swoją kobietę. Drugi mixtape “While She Was Sleeping” był mniej lub bardziej stworzony w celach promocyjnych, aby poinformować ludzi co dotychczas się wydarzyło, taki ruch aby zaznajomić nowych ludzi z naszą twórczością.


Dworak: Każdy postrzega rzeczywistość, dźwięk oraz muzykę inaczej. Nasze doświadczenie życiowe i emocje wpływają na organizacje i interpretacje wrażeń zmysłowych. Reasumując, na pewno istnieje krytyka twojej twórczości, co o tym myślisz? Czy tworzysz muzykę dla siebie, fanów a może dla krytyków?

Coultrain: Mądry człowiek kiedyś powiedział mi, że jeśli ludzie nie krytykują twojej twórczości to znaczy, że musisz robić coś źle i to w zasadzie, zupełnie wyraża moją opinię na ten temat. Krytyka to ważny aspekt mojej przeszłości. Tworze muzykę dla każdego, to znaczy dla fanów przede wszystkim, opierając to na fakcie, że ich lojalność daje mi siłę, aby utrzymać się na powierzchni, równocześnie nie ma ich w mojej głowie, podczas samego procesu tworzenia. Uwielbiam opowiadać historie, to jest moja wypadkowa motywacja dla kreatywności. Muzyka jest najbardziej boską formą artystycznej ekspresji, czuje się stworzony dla niej. Mam nadzieje, że każdy może odnaleźć coś w mojej twórczości, nie mogę tak naprawdę zlekceważyć nikogo. Sądzę że prawda jest taka, że ludzie słuchają swojego wnętrza, jednak równocześnie zwracają uwagę na krytykę innych.

Dworak: Utwór z twojego ostatniego singla wydanego nakładem RecordBreaking nazywa się “The Wanderer” (wędrowiec). Jak już wcześniej wspomniałeś pochodzisz z St. Louis, ale mam też w głowie fakt, że jakiś czas mieszkałeś w Los Angeles, Nowym Jorku jak i w Europie. Co jest tak wyjątkowego w podróżowaniu i zmienianiu tych wszystkich miejsc? Jak to wpłynęło na twoją twórczość oraz na to kim dzisiaj jesteś?

Coultrain: To co mnie najbardziej pociąga w podróżowaniu to rzeczy jakie możesz ujrzeć i sztuka, która cię otacza w tych wszystkich nowych miejscach. Lubię korzystać z możliwości zasmakowania nowych potraw czy czytania nowych książek. Podróżowanie dostarczyło mi wiele wnikliwych myśli na temat tego co zostawiłem, skąd przybyłem oraz dokąd zmierzam. Zdecydowanie pomogło to rozwinąć się mojej sztuce. Zachęcam każdego, aby w miarę możliwości podróżował jak najwięcej, aby mięć okazję doświadczyć tych wszystkich różnic, to jest naprawdę powalające przeżycie, są oczywiście negatywne aspekty takiego stylu życia, ale alternatywa jest dla mnie raczej ponura.

Dworak: Twoja muzyka jest bardzo emocjonalna, na pewno nie można powiedzieć o niej, że jest powierzchowna w przeciwieństwie do bombardującej nas twórczości z mediów masowych. Co sprawiło, że podchodzisz do swojej sztuki w tak spirytystyczny i głęboki sposób?

Coultrain: Powiedziałbym, że moje wychowanie wpłynęło na mnie najbardziej. Mój ojciec był pastorem i zaraził mnie fascynacją do opowiadania historii, to zawsze był istotny aspekt w mojej rodzinie, który przekazywany jest z pokolenia na pokolenie. Moja matka z kolei odcisnęła piętno swoim bardzo organicznym stylem śpiewania. Zostałem wychowany w bardzo uduchowionym środowisku i pewnie dlatego zadaje sobie te niekończące się pytania, które wciąż wysyłają mnie do poszukiwania, to powoduje że bardzo dużo studiuje, dużo myślę, po to aby moja muzyka brzmiała szczerze i uczciwie. Jeśli ktokolwiek jej słucha i czuje się wspaniale bądź prowokuje to jego myśli to znaczy, że gdzieś już zaszedłem jako pisarz i muzyk.

Dworak: Brałeś udział w wielu ciekawych projektach. Posługując się metaforą podróży chciałbym się ciebie zapytać czy czujesz, że jesteś już na końcu drogi do perfekcji, czy może dalej poszukujesz możliwości, aby rozwinąć sie jako artysta?

Coultrain: Myślę, że cos takiego jak perfekcyjność nie istnieje. Uważam, że mogę być mistrzem, ale nie jestem pewien czy ta podróż może się skończyć, podczas gdy nadal stąpam po tej ziemi. Szczerze to mam nadzieję ze nie może, bo zanudziłbym mój umysł na śmierć. Chciałbym pokonać powierzchowność w mojej twórczości, poszukiwanie natomiast trwa przez całe życie, to jest główna myśl mojego wywodu: aby uczyć się całe życie. To jest jeden z powodów dlaczego łodzik jest częścią mojego logo, progres to niekończący sie proces, ponieważ rozwijamy się przez całe życie.

Dworak: Następne pytanie jest związane z twoimi licznymi kolaboracjami. Współpracowałeś m.in. z Daru Jonesem, Platinum Pied Pipers, I Cedem niedługo ukażą sie twoje utwory z Jameszoo, 14KT. Domyślam się, że śledzisz trendy jakie obowiązują w dzisiejszej muzyce, ale zastanawia mnie w jakim kierunku chcesz podążać ze swoim brzmieniem? Jaki typ muzyki teraz preferujesz zważywszy na to jak bardzo zróżnicowanych producentów wybierałeś dotychczas.

Coultrain: Mam zróżnicowaną osobowość, tak samo jak ty, tak samo jak każdy inny, po prostu w inny sposób od reszty. Uwielbiam różnorodność gatunków muzycznych, więc kolaboruje z wieloma rożnymi artystami. Solowe projekty natomiast, miały za zadanie ustanowić fundamenty do tego gdzie następnie będę podążał muzycznie, to jest kombinacja tego co na mnie cały czas wpływa, więc naprawdę nie mogę stwierdzić dokąd podążam. Fascynuje się wyszukaniem i inteligencją jazzu, jestem zagłębiony w murach post rocka, pulsie funku, ciemnościach bluesa, to jest dla mnie wszystko to samo, po prostu inny nastrój muzyczny.

Dworak: Jakie są główne cele albo może misja jaką przypisujesz swojej sztuce?

Coultrain: Chciałbym dalej się rozwijać, opowiadać historie jak nikt inny, do których każdy może się odnieść i utożsamić. Myślę że ostatecznie, aby móc używać tych darów trzeba je przede wszystkim docenić i podziękować za nie Bogu, nawet podczas gdy mówimy o seksie i narkotykach, historie muszą być pełne humoru, smutku, pouczających lekcji to wszystko jest ludzkie i powinno wyrażać nasze słabości w podążaniu do prawdy, jak i mówić o postępach w przybliżaniu sie do siebie. Więc mam nadzieję, że ludzie czerpią z mojej muzyki cokolwiek chcą i przede wszystkim są sobie mniej obcy.

Dworak: Jaka jest twoja definicja Boga, miłości i wolności?

Coultrain: Te trzy rzeczy są również dla mnie jednością, po prostu w innych aspektach. Jeśli wiesz czym jest Bóg, wtedy wiesz czym jest miłość i wolność, więc definiowanie każdego z osobna jest możliwe tak samo jak wszystkich razem. Te trzy rzeczy wpływają na moją muzykę najbardziej. Jestem niezależnym artystą ponieważ wolność jest dla mnie bardzo ważna, Bóg który pociąga za sznurki wszechświata jest obecny w mojej twórczości a miłość jest powodem ich wszystkich.

Grzegorz „Dworak” Dworakowski (Warsoul)
(greg.dworakowski@gmail.com)