Strony

środa, 19 stycznia 2011

O nowej fali zajebistych nawijaczy vol. 2

Miało być o tym wczoraj, ale zasiedziałem się na wczesnowiosennych rozmowach o tym co w życiu słychać na rewirze, więc piszę dopiero dziś... Kontynuując myśl z poprzedniego wpisu, odpowiem na pytanie: O kim mowa? Wielu z Was śledzi rap tak jak ja, więc pewnie domyślacie się kogo mam na myśli, reszcie podpowiem że po głowie chodzą mi trzy ksywy.




Big K.R.I.T - Czyli Justin Scott, pochodzi z Meridian w Missisipi. Od 2005 roku wydał dość imponującą liczbę mixtape'ów, bo aż sześć. Niestety żadnego z nich nie sprawdziłem, bo jakoś zawsze odrzucało mnie sprawdzanie nieoficjalnych wydawnictw ze Stanów, które mówiły "nie słuchaj mnie" już samą okładką. Teraz, od kiedy okazuje się, że te wydawane własnym sumptem darmowe kompilacje są lepsze od niektórych albumów na sklepowych półkach, należało zmienić myślenie. Big K.R.I.T, urodził się w tym samym roku co ja. Ma 24 lata, a gdy wydawał pierwsze "demo" miał jakieś 19 lat. To chyba fajnie, że w zasadzie album który trafi do nieco większej ilości osób, niż do kumpli z osiedla, jest wydawany przez gościa, który ma już coś do powiedzenia. Zresztą, zwrócił na to uwagę w wywiadzie z Cornel'em West'em - Jay Z, który powiedział że on wydał pierwszą płytę mając dopiero 27 lat. Także w wakacje 2010 roku ukazał się debiutancki album Big K.R.I.T'a "K.R.I.T Wuz Here".

Big K.R.I.T. ft. Curren$y & Killa Kyleon - Moon & Stars Remix


Co można powiedzieć o "K.R.I.T Wuz Here"? To wyraźna podróż na południe Stanów, niektórym przypominająca dokonania koleszki Devin'a, ale mnie jakoś bardziej kojarzy się z nieżyjącym już raperem Pimp C z legendarnego UGK, niż z upaleńcem z Houston. Big K.R.I.T dobrze rapuje, często nieźle podśpiewuje jak w "Neva Go Back", sam produkuje sobie muzykę... człowiek orkiestra normalnie. W przeciwieństwie do Curren$y'ego czy Wiz Khalify, K.R.I.T nie opowiada tylko i wyłącznie o kręceniu wąsów. Rapuje o życiu na dzielnicy, marzeniach i o tym co zamierza osiągnąć. Przez to przypomina stan umysłu, który mieli w głowach raperzy w golen age, dlatego polecam posłuchać utworów takich jak "2000 & Beyond".  Być może przez geograficzne położenie Teksasu i Missisipi, muzyczne dokonania Justin'a mogą sprawiać wrażenie podobnych do tych, wychodzących ze sceny w Houston. Cały krążek jest w klimacie tego, co możecie dostrzec/usłyszeć na powyższym klipie... Szkoda że numery do których powstały teledyski, to nie największe sztosy z tego krążka. Dziś już nie opiszę pozostałych dwóch postaci, bo zrobiło się późno. Ale za to odpalcie sobie jeszcze jedno video, gdzie Justin nawija do klasycznego beatu od Souls of Mischief.

Big K.R.I.T - Somedayz