Strony

sobota, 24 lipca 2010

John Coltrane - Tribute Mix

17 lipca 1967 w Huntington na Long Island, zmarł największy saksofonista stąpający do tej pory na planecie Ziemia. John Coltrane. Tym samym, jakiś tydzień temu obchodziliśmy 43 rocznicę śmierci John'a. Jak to zwykle bywa w takim okresie, fascynaci przygotowują różne miksy "w hołdzie ku", a jednym z nich jest kompilacja przygotowana przez twórców bloga "Black Classical". Wkręciłem się w blog trochę głębiej i jest tam więcej ciekawych rzeczy, np. kilka postów poświęconych Sun Ra. Wracając jednak do samego "Tribute Mix'u" to jest to kawał piekielnie dobrej selekcji. Zresztą sami spójrzcie na tracklistę, jak widać ten dwugodzinny hołd, nie jest złożony tylko z utworów Coltrane'a, wręcz przeciwnie! Muzyka John'a wypełnia środkową część zbioru, zresztą są to też jego późniejsze kompozycje, cała reszta to muzyka tych, którzy za Coltrane'm podążali. Jest Pharaoh Sanders, Ornette Coleman, jest też Don Cherry, Clifford Jordan czy Alice Coltrane. Jest też sporo spoken wordu, są Last Poets, jest Amiri Baraka znany też jako LeRoi Jones. Jest Bob Thiele, znany z nagrywania takich ludzi jak Gil Scott Heron... wyrecytował on poemat "A Love Supreme", który John Coltrane napisał w 1964. Dla mnie jest to największy wyraz, nie tyle religijności, co głębokiej duchowości i genialna koncepcja Boga. Dlatego mało mnie dziś obchodzi gdzie jest krzyż... wolę uruchomić "A Love Supreme". Na koniec, może słowami twórców: "Nie spodziewajcie się tutaj wielu klasyków... to jest historia jego życia."

+ Pozdrawiam Filipa Gołębiowskiego, który podrzucił mi ten miks.

piątek, 23 lipca 2010

Sonar Soul - Adore

Wytwórnie córki związane z JuNouMi szaleją dosyć mocno. Nie wiem jak to ostatecznie przekłada się na sprzedaż materiału, ale kreatywności, pomysłowości i świeżości odebrać im nie można. Jeszcze nie tak dawno pisałem o Koh-I-Noor'owym krążku, który był dość gorącym debiutem tego labela, gdyż na kompozycji Eltron'a John'a pojawiła się bardzo utalentowana, a co za tym idzie rozchwytywana Fatima. Świetna rzecz. Nie tak dawno też, nakładem JuNouMi Records pojawił się fenomenalny joint Daniel'a Drumz'a z Jim'em Dunloop'em pt. "Kraktown", który przypomina mi zarysy brzmienia Mako Boko, a fanem tego zespołu stałem się dawno, i już chyba dożywotnio. Krążek tym bardziej przypadnie do gustu tym, którzy lubią rap Eldo, bo to właśnie on uzupełnia ten numer na stronie B. 7" w Polsce tylko od JuNouMi. 

Tyle słowem wstępu, bo w zasadzie nie do tego zmierzałem. Otóż 2 sierpnia, debiutuje kolejna córa JuNouMi - Razzmatazz, a może to bardziej syn? Mniejsza o to, ważne że wydawnictwo szykuje się kozackie. Sonar Soul, o którym już na blogu pisałem, wydaje utwór "Adore", jest to dalsza eksploracja brzmienia elektronicznego, które zwiastował mi Groh już w zeszłym roku. Numery Sonar Soul'a od początku mi podchodziły, ale takiego progresu się nie spodziewałem. "Adore" jest potencjalnym hitem parkietowym, a wokale dograne przez Sqbass'a są przynajmniej na europejskim poziomie. Bez kitu, ten utwór z palcem w dupie znalazł by swoje miejsce w audycji Annie Mac w BBC. A to dopiero początek... Im głębiej wchodzisz w singiel, tym więcej niespodzianek. Eltron John wykręcił numer do góry dupskiem, rezygnując praktycznie w całości z wokalu Sqbass'a, wydłużył utwór do na ponad sześć minut, dokładając coraz to nowsze rozwiązania. Gruba kompozycja, w specyficznym stylu Marka. Zdecydowanie kreatywna postać. Następnym sztosem jest remiks od Joy/Rage... tutaj powiem szczerze moje umiejętności zawiodły. Nie potrafiłem znaleźć o twórcy / twórcach żadnego info, a to jeden z dwóch moich faworytów na singlu. Groźny, tłusty numer, wooblujące bassy, a na nich znowu Sqbass. W tym remiksie nie pozostało już chyba nic z oryginału, z wyjątkiem głosu wokalisty. Świetna rzecz. Ciekawie jak siądzie w klubie. Następnie pod nóż "Adore" wziął duet ze Szczecina... tutaj pod nazwą "Puppies and Kittens", nie wiem czy należy robić z tego tajemnicę, więc za Grohem i ja nie wypowiem właściwej nazwy. W tej wersji, Sqbass również został potraktowany minimalistycznie, klimat zdecydowanie klubowy, czy to techno? Jak tak to spoko. Lubie to. I w końcu dochodzimy do numeru jeden. UK Funky... oj, sorry PL Funky! Phantom w najwyższej formie, chyba jeden z najlepszych numerów jakie od niego dane było mi usłyszeć. Jeśli ktoś kręcił by nosem w klubie przy poprzednich editach, to przy tym już musi ruszyć dupę! Trzeba to  koniecznie przesłać do Rinse.fm! Ostatni jest Wojtek Urbański, ten to dopiero namieszał. Bit połamany, szybki, momentami wolny, znowu ciekawe wooble... zbudował chłopak napięcie, a co najlepsze, że zdążył to zrobić w niecałe trzy minuty. Podsumowując, "Adore" jest przykładem singla, który jest zrobiony z głową, remiksy powierzone kreatywnym postaciom, prezentującym baaaardzo odmienne stylistyki powodują, że słuchając "niby" jednego utworu, nie masz prawa się nudzić. Dużo klubowych bomb. Sqbass prezentujący naprawdę daleki od Polskiego poziom, powinien zwrócić uwagę dj'ów za miedzą. Gdy słuchałem "Adore" pierwszy raz, do głowy przyszedł mi wokalista Jamie George, który uzupełniał debiutancki krążek Roska, stąd moje przekonanie że niektóre remiksy nie odstają od takiego "Wonderful Day", czy "Love 2 Nite". Ale do jednego się przyjebie! Groh, jak to czytasz, nie rób takich promówek, tracki zbyt szybko się urywają, nie można wyczuć potencjału, mogłeś zostawić niespodziankę, udostępniając w całości podstawową wersję! Mnie poczęstowałeś całością i się rozjebałem! Big up Razzmatazz!


Sonar Soul - 'Adore' snippet

środa, 21 lipca 2010

Radiofonia.fm

Dużo czasu minęło i dużo wody w Wiśle upłynęło... oj długo już nie pisałem o mieście z którym jestem związany duchowo, w którym bywam zbyt rzadko, a które jest wylęgarnią ciekawych pomysłów i zajebistych inicjatyw... o Krakowie pięknym, o Krakowie ukochanym. Dlaczego znowu się podniecam? Bo miasto w którym Lajkonik zapierdala, posiada chyba najlepszą radiostację dostępną w tej szerokości geograficznej, nie licząc unikatowych audycji jak choćby Kosmos w Roxy dostarczany przez Maceo... To właśnie Radiofonia skupia w swoich szeregach całą śmietankę Krakowskiego świata klubowego, naliczyłem aż pięć audycji autorskich które rozpierdalają system i można na nie trafić nie tylko w necie, ale poruszając się po mieście frumanką wszelkiej maści. Pieprzyć to, czy jeździsz Fiatem 126p, Volvo, Polonezem czy S-klasą, jeśli nastroisz 100,5 i będzie akurat 23 w niedzielę, to posłuchasz najlepszego uk funky, garage'u i dubstepu prosto spod igły Tomka Wirskiego aka Teezy'ego z Supra 1... How nice is that? Od razu lepiej się bujasz po mieście...


Ramówka tego co może interesować Was tak samo jak mnie wygląda tak:

Futur3 Beat5 - Prowadzi Teezy w każdą niedzielę o 23:00 są, goście np. ostatnio Vanatoski czy Zeppy Zep, zapis jednej z nich znajdziecie tutaj. Jak opisuje Tomek, 100% oldschool stuff! Btw: Ci którzy śledzili bloga Wool/Milk, muszą od tej pory odwiedzać Tenisufki.eu, od teraz tam Teezy będzie blogował.

Jazzpanorama - Jest prowadzona w duecie: Rewelacyjny Luciano x Dj Buttons, jak sama nazwa wskazuje tony jazzu i podobnych klimatów, rekomenduję wszystkim tym, którzy lubią klimaty podobne do tych, które spotykacie na Footprints. Panorama jazzowa, w niedzielę o 15:00.

Ktoś Cię Kocha - To projekt Eltron'a John'a... jeśli kiedykolwiek byliście na imprezie sygnowanej tym hasłem wiecie doskonale czego się spodziewać, a jeśli nie wiecie, nie macie żadnych skojarzeń i bladego pojęcia, odsyłam Was do ostatniej audycji którą Eltron przygotował wspólnie z Andy'm Ash'em.  Na żywo audycji Marka posłuchacie w każdy wtorek o 22:00.

Eltron John, Andy Ash live @ Ktos Cie Kocha, Radiofonia 20.07.2010


Mamy dla Was kwiaty - Każda sobota o 20:00, Doktór Plama, Rewelacyjny Luciano, Senor Soul oraz zaproszeni goście, rozgrzewają sobotnich klubowiczów całą barwną gamą gatunków przez wyjściem na balety, jest funk, jest soul, jest też trochę disco. Więc jest dobrze.

Mikstejp - Na antenie tuż przed Jazzpanoramą, o 13:30 w niedzielę... w eterze Dj Buttons z legendarnym Olobolo znanym też jako Dj Late. Więc ogólnie zajebiście! Ehh... Kraków, Kraków, fajnie macie, gdybym tam mieszkał, podbiłbym ze swoim projektem audycji, z tego co widać polityka tego radia jest prowadzona z głową!

wtorek, 20 lipca 2010

DâM-FunK & Master Blazter

Dobra, nie będę "palił Jana" i kopiował materiałów prasowych dostępnych w internecie, bo nie o to się rozchodzi. Zbyt mocno jestem napalony na ten gig, żeby obejść go szerokim łukiem, albo potraktować informację o koncercie skrótem "jabłko + c", "jabłko + v".  O samym Damonie, poczytaliście już na fejsie i jeśli śledzicie mojego bloga od dwóch lat to mieliście okazje spotkać informacje o nim już wcześniej... Pierwszy raz pisałem o nim równo dwa lata temu! Potem jeszcze wielokrotnie do jego twórczości się odnosiłem, niecierpliwie oczekując LP "Toeachizown" co ostatecznie zaowocowało dość długim jak na mój blog tekstem. W międzyczasie, bo lekko ponad rok temu, pierwszy raz dał o sobie usłyszeć projekt Master Blazter o którym donosiłem w czerwcu ubiegłego roku. Z tej też okazji pominę opisywanie twórczości, czy postaci jaką jest Dam-Funk, a skupię się na dwójce mniej "kojarzonych" członków formacji, mowa oczywiście o J-1 i Computer Jay'u.

J-1: Pochodzi z Cleveland (to chyba to samo miasto z którego pochodzi Kid Cudi, nie?), instrumentem na którym napierdala jest perkusja! Więc to właśnie J-1 we własnej osobie, stanie za garami w warszawskim Powiększeniu. Przeprowadził się na zachodnie wybrzeże i od razu odnalazł się na tamtejszej scenie... Wprowadzając swój surowy i agresywny styl pomógł stworzyć nowy gatunek muzyczny oparty na funku (o czym dowiedzieć się możemy z jego myspace).  W swoje brzmienie implementował wszystko co go inspirowało od James'a Borwn'a, P-Funku, Coltrane'a, Miles'a przez Byrd'a, po Rootsów, Madlib'a i Jay Dee. Jego pierwszym składem był zespół Candiamore, z którym wydał jakieś dwa krążki i kilka bootlegów, potem odbył w tej konfiguracji kilka tras koncertowych. Następnie dołączył do grupy The Freedom Park Allstars, z którymi spotykał się w weekendy na jam sessions. Ten zespół pozwolił mu rozwinąć skrzydła, bo na ulicy słowo się rzekło że J-1 nieźle nakurwia w bębny, i że jest bardzo funky w tym co robi. J-1 pała wielkim uczuciem do winyli i lokalnie zrobił już kilka imprez w Kalifornii.  W klipie poniżej, możecie zobaczyć J-1'a w akcji podczas sesji z Aloe Blacc'iem.



Computer Jay: O nim znacznie trudniej coś skrobnąć... nie pozostawił w necie po sobie za dużo śladu, nie ma żadnej notki biograficznej... Nic nie ma. Wiem natomiast że podobnie do Dam-Funk'a i J-1 związany jest z Los Angeles. W przeciwieństwie do jego kolegów z zespołu nie jest tyle kojarzony z modern-funkiem, co raczej z kalifornijską sceną nowo-bitową. Wydał niedawno nakładem RAMP Recordings singiel, pt. "Maintain" gdzie remiksy dostarczyli Mike Slott, FaltyDL i Ikonika. Ponadto jest fascynatem moog'a o czym świadczy "moog magic megamix" dla dublab. No... trochę to dodaje smaku trio Master Blazter... gość związany z new-beats, wypierdalający na moog'u, rhodesie czy podkręconymi własnoręcznie elektro-narzędziami do generacji dźwięków? Myślę że jeszcze o nim usłyszymy...

Chętnych sprawdzenia Master Blazter przed koncertem odsyłam do podcastów HVW8, znajdziecie tam mix przygotowany przez Kutmah'a (którego niedawno zwolnili z więzienia, bo miał jakieś problemy z pobytem w USA), pt. "Blazt Off" oraz "Super Session with Dam Funk, Computer Jay and J-1" - gdzie jest pełen zapis z sesji, do której klip widzicie poniżej:



To co? Mam nadzieję że Powiększenie nas wszystkich pomieści, ale z biletami może być kłopot więc lepiej się spieszcie! Będzie dojebany gig, bo Club Collab i Na Stare Milion przygotowali dla nas więcej niespodzianek. Impreza lata? No raczej! Szczegóły dotyczące miejsca, czasu i ceny biletów znajdziecie tutaj. Zapamiętajcie tę datę 30.07.2010!

poniedziałek, 19 lipca 2010

DDC Radio 3

Już praktycznie rok minął od mojego ostatniego DDC Radio. Teraz lato, więcej czasu, to w weekend można uprawiać patologię albo uprawiać patologię kreatywną. Ta druga idea przyświecała Ickowi i mnie w sobotnie leniwe południe. Zresztą nie tylko nam, bo pomagał też Prof projektując okładkę, która miała oddawać klimat lata. Wpadł też Dzimi i zrobił się melanż. Tanie ale chłodne Małe Mocne wchodziło na hejnał, ostała się jakaś radziecka wóda, resztka Golden rumu i dla odmiany trochę dołpu z okolicy, jak to lubi określać Tomasz Stańko.  Cały czas jestem pod wrażeniem, jak Icek ogarnia sprawy techniczne po pijaku, ja nigdy w życiu nie zaprogramował bym Akai w takim stanie! W tym fantastycznym klimacie powstała trzecia część "pirackiej" radiostacji. Filozofia selekcji była prosta: zmieścić w godzinnej kompilacji dość sporo różnorodnej muzyki, takiej która pasowałaby do lata, ale  żeby nie koniecznie przypominała klimatem regularny "summer miks". Przy tym, starałem się zachować porządne brzmienie basu i bębnów, bo to dla mnie w muzyce  jest najważniejsze. Chciałem też, żeby kompilacja była soundtrackiem do życia w mieście latem, pół żartem, pół serio... gdzie ja jestem żartem, a muzyka jest na serio. Utwory takie jak te, które pojawiają się podkaście, uzupełniają moje doświadczenia wizualne na mieście, gdzie widzę wszystkie piękne dziewczęta, które tak pomysłowo zmagają się z upałem. Uwielbiam to! W tym miejscu pozdrawiam wszystkie dziewczyny w szortach! A jeśli chodzi o listę tracków to postanowiłem jej nie stwarzać, przynajmniej będzie niespodzianka w słuchaniu.


DDC Radio 3

środa, 14 lipca 2010

Bardzo ciekawe remiksy od KRTS

Jakiś czas temu, zacząłem dostawać maile od Kurtis'a Hairston'a, na początku je ignorowałem, myśląc że to jakiś spam... potem od niechcenia włączyłem link do remiksu utworu "Brooklyn Zoo" od Ol' Dirty Bastard'a i całkiem mocno się zdziwiłem. Myślę sobie: Kurwa! Ignoruje czasem rzeczy w necie, zdając się na własne poszukiwania a tu taki kąsek, na mojej skrzynce mailowej?! Wcale się nie spodziewałem że usłyszę mocny boom-bap sound, przypominający banger na miarę "Come Clean" od Jeru, z lekką nutą nowo-bitoweg wooblowego bassu, z klasycznymi rymami. Rozjebałem się! Ale potem jakoś przyspałem znowu... nawał maili, dodatkowych zadań i obrona pracy magisterskiej mnie wybiła z szczególnego stanu skupienia w poszukiwaniach. Dziś dostałem maila od Jorge Saxon'a znanego z projektu Ćmy, w którym Jorge poinformował mnie że KRTS wydał zbiór remiksów pod nazwą "Remixes for Beards and Flannels"... i znowu sobie myślę: Coś mi do chuja dzwoni w głowie, że znam ten projekt... pierdole sprawdzam! Patrzę, tracklisting przedni. Jest klasyka rapu, jest dancehall, jest old school, jest Jackson, zdziwiła mnie Madonna, no i D'Angelo. Za friko? Why not, skoro i tak nudzi mi się w robocie. Odpalam a tam szok! Mało tego że zbiór remiksowanych utworów to całe spektrum gatunków, które wszystkim są dobrze znane, to gama remiksów jest równie rozpierdolona... bo znalazły się tam chyba wszystkie najciekawsze nowoczesne style: elementy dubstepu, 2-stepu, bassline'ów, nu-beats czy nawet house'owy remiks A Tribe Called Quest! Moim faworytem jest remiks "Devils Pie" od D'Angelo, jeszcze nie słyszałem w takim wydaniu tego soulowego geniusza, prawdziwa masakra. 


Tyle słowem wstępu... a teraz kto do cholery jest KRTS? Doczytałem się tyle, że mieszka w na Brooklynie w Nowym Jorku, a w muzyce zakochał się naturalnie już za dzieciaka za sprawą ojca, który grywał na instrumentach i słuchał takich rzeczy jak Weather Report, Miles Davis czy YES, czyli młody Kurtis chłonął wszystko od jazzu, funku po progresywnego rocka. Z drugiej strony inspirowała go matka, która była wokalistką, a później starszy brat napierdalający solo na pianinie. W rejony elektronicznych rejonów muzycznych trafił za sprawą inspiracji które dostarczały mu kasety z muzyką The Art Of Noise, zresztą z tego co wiem, oni również lubili dziwne połączenia które z pozoru wcale do siebie nie pasowały. "Remixes for Beards and Flannels" to zapewne początek, bardzo dobry początek, następnego maila od Kurtis'a z pewnością nie zignoruje. Wy też nie ignorujcie. Wpadajcie na Bandcampa KRTS'a.

wtorek, 13 lipca 2010

EWH w piknikowej atmosferze


Niedzielny wieczór pod znakiem Maltańskej Sceny Muzycznej, upłynął leniwie... wręcz piknikowo, w scenerii zachodzącego słońca nad jeziorem. Ludziska przynosili browary, siadali na trawie albo przynosili koce. Słuchali soulu. A trzeba przyznać że w Poznaniu tego gatunku jak na lekarstwo, stanowczo za mało... Spodziewałem się więcej przypadkowych ludzi, ale zdaje się że Ci, którzy byli posłuchać Electric Wire Hustle wiedzieli po co przyszli, bo nie wygoniła ich nawet pierwsza połowa meczu o mistrzostwo świata. Świetny wieczór, fajna atmosfera, bardzo słaba druga połowa meczu i dogrywka. Ehhh... Niemcy z Urugwajem - to była gra!

czwartek, 8 lipca 2010

Electric Wire Hustle na Maltańskiej Scenie Muzycznej

Jeszcze niespełna rok temu, gdy żegnaliśmy się z Taay'em, Myele i Marą obiecaliśmy z Grześkiem i Maceo że zaprosimy Electric Wire Hustle ponownie latem, gdy wrócą do Europy na kolejną trasę koncertową. Tak też się stało... nie przypuszczałem tylko że ich występ będzie częścią Maltańskiej Sceny Muzycznej, a to wszystko za sprawą Novi Player'a, znanego bardzo dobrze poznańskim klubowiczom Krzysztofa Bendowskiego. Dzięki temu, Poznaniacy którzy przegapiliście pierwszy koncert w Warszawskim Powiększeniu, tym razem macie szanse całkiem za friko posłuchać Electric Wire Hustle na żywo już w najbliższą niedzielę 11.07.2010.


Co należy zrobić? W zasadzie to nic wielkiego... Zapewne w niedzielny wieczór będzie świetna pogoda, a Wy i tak będziecie zbierali się do oglądania finału mistrzostw świata i pewnie jak nie u siebie w domu, to u kogoś znajomego wylądujecie. Nie ma sensu brudzić nikomu mieszkania, zimnego Lecha kupicie na Malcie, a będzie tam też miejsce gdzie po koncercie wspólnie obejrzymy wyświetlany mecz. Czy może być coś lepszego od fenomenalnego koncertu w plenerze nad wodą a potem spektakl piłkarski w gronie swoich znajomych? Pytanie retoryczne... Jasne, że nie ma nic lepszego!



Jeśli wcześniej nie mieliście okazji zapoznać się z twórczością tria z Nowej Zelandii odpalcie sobie filmik powyżej, David i Mara TK opowiadają trochę o swojej twórczości a jeśli dotrwacie do końca, to sprawdźcie jakim szaleńcem na perkusji jest Manzarek (Myele Manzanza). Z chłopakami będzie zapewne producent/akustyk Benny Tones, który niedawno sam wydał bardzo przyjemny album, czy wystąpi z nimi jako czwarty członek zespołu? Tego nie wiem, ale jest wypisywany w line-upie, może to jakaś niespodzianka?! Ok. Koniec zanudzania, sprawdźcie reakcje Warszawskiej publiczności po ostatnim i jak dotąd jedynym koncercie EWH w Polsce... liczę że w niedziele będzie równie dobrze albo i lepiej!



*Propsy dla Bartka Szymkiewicza za przygotowanie oddzielnego plakatu promującego to wydarzenie!
PS: Swój udział możecie potwierdzić jak zwykle na Facebooku.