Strony

wtorek, 30 marca 2010

Teielte



Teielte, to gość którego twórczość poznałem przez Grześka Dworakowskiego i Maceo Wyro. Pewnego dnia, zapytali mnie czy słyszałem new-beats z Polski. Zgłupiałem... Znana mi już szeroko pojęta muzyka klubowa, spod ręki producentów z kraju nie była mi obca, szczególnie sceny Warszawska i Krakowska, szybko implikowały z wysp takie formy UK funky, bassline czy rzeczy około dub-stepowe. A tutaj nowe bity. Pierwszy track jaki słyszałem od Teielte to "Gumbas", w tym numerze usłyszycie dużo szelestów, hałasów, połamanych sampli i perkusjonalii przypominających Flying Lotusa (np. charakterystyczny rytm obijających się o siebie butelek). Zajarałem się! Zresztą sprawdźcie go sami tutaj. Potem wymieniliśmy kilka maili, dostałem więcej materiału, z działu "Unreleased shit and various remixes" (wybaczcie, ale nazwę sam na szybko wymyśliłem), i dowiedziałem się kim jest Paweł. Teielte to producent, pochodzi z Płocka i to tu pod koniec lat 90-tych zaczynał muzykowanie kolaborując ze składami z lokalnej sceny hip-hopowej oraz kręcąc płytami w klubach w Płocku i poza nim. Fascynacja turntablism'em, produkcjami Dj Shadowa, Portishead, Dj Krusha, Kid Koali, Dj Cama, Ninja Tune czy Mo’Wax skierowała go na tory instrumentalnego hip-hopu. Początkowo wierny temu gatunkowi, zaczął eksperymentować z najróżniejszymi nowymi brzmieniami zgłębiając tajniki produkcji. Teielte to również członek kolektywu Perfidny Plan oraz zespołu Fatblastik. W 2009 roku dzięki zainteresowaniu Dj’a Rusty B z All Good Funk Alliance, podpisał mini kontrakt z Super Hifi Music (agencją udostępniającą muzykę do filmów i programów telewizyjnych).

Teielte's music is quirky, interesting and engaging. His music moves like a soundtrack to the soul, reaching deeper than your typical dance track into the realm of emotional sound. Close your eye's and play one of his songs, and you can imagine your flying through a black hole or waking up inside a dark and wonderful dream. Having a basis in hip hop production but taking it in a decidedly more IDM route, Teielte's music is a fresh voice in an sea of sameness.
DJ Rusty B

Jego muzyka jest wypadkową różnych styli, gatunków i klimatów. Pytanie za tysiąc punktów... Czy mieszanka tych muzycznych czynników pcha go w tę jakże jeszcze świeżą formę, która skutecznie przedostaje się do coraz większej ilości słuchaczy, którą tak ochoczo nazywamy new-beats? Oceńcie sami. Teielte obecnie pracuje nad kolejną EP-ką o roboczym tytule „Homeworkz”. Paweł od niedawna bawi się dokładnie takimi samymi zabawkami jak Ras G... Myślę, że możemy spodziewać się niebawem grubych produkcji, których nie powstydzimy się eksportować. Z dość sporej ilości materiału, wybrałem kilka rzeczy, powinny mniej więcej zarysować Wam to nad czym pracuje Teielte.

Teielte - Limpid

Teielte - Darkvoices

Teielte - Nightstep

Teielte - Bass.tard

Teielte - Unknown Space

Gorillaz - Dare (Teielte Dirtiest Vocal Ver)

Neighbour feat. Think Tank - Get Up (Teielte RMX)



*Instrukcja obsługi: Nie zaleca się słuchać na laptopowych głośnikach, wykorzystywać słuchawki lub dobre soundsystemy! (Bass ma chodzić tak, że będzie poruszać się szyba od kibla!!!).

sobota, 20 marca 2010

Wolne myśli o tym co się ostatnio dzieje


Jakoś zalatany ostatnio jestem, nie mogę ze spokojem usiąść i sklecić nawet małego posta (szkoda że wolnych myśli nie mogę pisać komercyjnie), ale nie znaczy to, że mam tyły... czy coś w tym stylu. Dlatego tym razem zbiorczo o tym, co ostatnio w muzyce mnie uwiodło, a było tego całkiem sporo. Jeśli chodzi o dobry hip-hop, to mam wrażenie że wszystko ostatnio kręci się wokół rapera z Nowego Orleanu. Oczywiście mowa o Jay Electronica. Kto przespał "Dowody" a zwłaszcza "Exhibit C", to ma duże zaległości, bo oto przyszedł czas regeneracji hip-hopu, powrotu bangerów, czasu tworzenia ponadczasowych klasyków. Przy opisie "wykładu" z Jay'em znalazłem stwierdzenie że utwór "Exhibit C", który wyprodukował Just Blaze to "instant neo-backpack classic". Cholernie trudno się z tym nie zgodzić. W moim przekonaniu, będzie ciężko odebrać mu tytuł najlepszego czy może najbardziej charyzmatycznego MC roku 2010. Zresztą sprawdźcie jego live-show z Holandii poniżej:

Jay Electronica Live @ Amsterdam



Cieszy też powrót Taliba Kweli i Hi-Teka jako Reflection Eternal. 10 lat od "Train of Tought" to sporo, więc pora uderzyć z czymś co zapamiętamy podobnie jak debiut duetu. Utwór "Just Begun" z Mos Defem i Jay Electronica (znowu!) podkręca ciśnienie przy oczekiwaniu na cały krążek. Mam nadzieje, że tego nie spierdolą, tymczasem sprawdźcie klip do "In This World":

Reflection Eternal - In This World


Moje nadzieje wiążą się też z nadchodzącą płytą Big Boi'a z Outkast. Klip który widzicie poniżej jest wyjebisty. Jest Too $hort, jest George Clinton i jest o dragach. A bit?! Oj... przesadzili. Hit! Oby cały krążek trzymał taki poziom.

Big Boi Feat. Too $hort & George Clinton - Fo Yo Sorrows



A soul? Co w soulu... cały świat czeka, czeka na następną płytę królowej, Ci co śledzą ukazujące się wycieki i single, już wiedzą. Erykah Badu zaczaruje wszystkich drugą częścią projektu "New Amerykah". Gdy usłyszałem numer wyprodukowany przez Madliba pt. "Strawberry Incense" to oniemiałem. Przepiękny joint. Oj... szykuje się powrót do "Baduizm". Czekam, zacieram ręce, odkładam pieniądze. A właśnie! Skoro już o Madlibie mowa, to Ci którzy trzymają rękę na pulsie wiedzą, że niedawno ukazał się krążek The Last Electro-Acoustic Space Jazz & Percusion Ensemble (nazwa zabija oryginalnością). Bez zastanowienia kupiłem woskowy placek. Jest naprawdę fajnie wydany! Okładkę robił nasz rodak, Radek Drutis i całkiem ciekawa historia jest z nią związana (Grzesiek Dworakowski ją przytoczył). Otóż, jak pewnie zauważyliście, na froncie okładki znajduje się napis "Zimno". Radek natomiast chciał przemycić zdanie: "Jeszcze znajdę tego skurwysyna, co ten świat wymyślił".



Niestety w Stones Throw nie zgodzili się na to. Szkoda że to nie przeszło, moim zdaniem pomysł zajebisty. Ale i tak miło, że jest jakiś Polski akcent. Co z zawartością? Hmmm. Jazz w wykonaniu TLEASJ&PE jest specyficzny, gdy go słucham jestem zawsze w stanie wyodrębnić go spośród innych projektów z rodziny Yesterdays Universe. "Miles Away" zawiera w większości kompozycje samego Madliba, ale jest też numer "Mystic Voyage" Roya Ayersa, czy "Black Reneissance" Harryego Whitakera. Całość to zbiór hołdów dla różnych artystów, np. dla John'a Coltrane'a, Pharaoh'a Sandersa, Horace'a Tapscott'a czy Dwight'a Tribble'a. Skoro już siedzimy przy jazzie, to poinformować Was chciałem że w internecie można znaleźć zapis niewydanych sesji Roberta Glaspera i jego przewyjebanego w kosmos trio. Sprawdźcie ich "Dillaludes", są fenomenalne. I wiecie co? Jaram się tym co robią w Eglo. Odświeżyłem ostatnio EPkę Floating Points'a, czekam na krótkogrającą płytkę od Fatimy. Już obiecałem sobie, że postaram się posłuchać ich na żywo na festiwalu Tauron. Lineup katowickiej imprezy cały czas rośnie i zapowiada się fenomenalnie. Właśnie! Odpalcie sobie klip "Soul Glo" z nadchodzącej EPki Fatimy pt. "Mindtravellin":

Fatima - Soul Glo


Wyprodukował go Funkineven, brzmi jak SA-RA co?! Poza tym wszystkim, ostatnio wkręciłem się mocno w słuchanie "wywiadów" z zakończonej niedawno Akademii Red Bull, która odbyła się w Londynie. Cały dzień zleci jak nic, jak będziecie sprawdzać materiał z Roską, Jay Electronica (o którym pisałem wyżej), Moodymannem, Dam-Funkiem i Martynem. Właśnie zauważyłem, że pojawił się jeszcze Kode9 (co w takim razie muszę nadrobić). Roska z Rinse, niebawem wyda LP za pośrednictwem tej pirackiej rozgłośni radiowej. Jest już nawet kilka bangerów. "I Need Love" z Aneshą jest zajebisty, tak samo jak "Wonderful Day" czy "Love 2 Nite" z Jamie George'm. W materiale dla RBMA autor wyżej wymienionych utworów opowiada o scenie UK Funky, również przez pryzmat fuzji tego gatunku z soulem i R&B. Oczywiście kupiłem to od razu jako soul-brother. Potem poszło po sznurku i stałem się fanem. Geeneus i Katy B zrobili na mnie piorunujące wrażenie numerem "As I".



Ten styl ma potencjał radiowy i nie jest przy okazji (jak to lubi młodzież teraz mówić)"cipowaty". Jest współczynnik który podwyższa street credit, a przy tym może być nadal o miłości. Sprawdziłem również płytę "Party Hard" Donaeo i nie mogę uwierzyć że przespałem ten krążek, znając na wylot "Riot Music" promowany do granic możliwości przez Benji'ego B i Gilles'a Peterson'a. Na koniec krótko o Warp. Już mamy psychodeliczny album od Gonja Sufi, który zaintrygował mnie od samego początku, gdy tylko usłyszałem jego gościnny występ utwórze "Testament" na "Los Angeles" Flying Lotus'a. Później szukałem jego rzeczy w necie i wpadłem na "Unreleased Shit" jakoś w kwietniu 2009 roku, wtedy po raz pierwszy słyszałem między innymi fenomenalny "Ancestors" czy "Candycanelane".



Czy Gonja Sufi przekona do siebie ludzi, tak jak mnie? Nie wiem... jest raczej ciężko strawny dla powszechnego zjadacza chleba. Nie trafił nawet w gust Andrew Mezy z BTS Radio, gdy rozmawialiśmy o nim w zeszłym roku w Warszawie. W każdym razie mogę mówić za siebie. Dla mnie "Sufi and a Killer" jest pozycją arcyciekawą. Nie zapominajmy też o Flying Lotusie, który zapowiedział zmianę oblicza muzyki elektronicznej. Ta zmiana, moim zdaniem już się dokonała w czasie, kiedy wydawał wspominany wcześniej album "Los Angeles". Umówmy się, że był to krążek przełomowy. Gdy słucham pierwszych wycieków z "Cosmogrammy", mam wrażenie, że albo Steve wygładził swoje brzmienie, nadając mu przy tym więcej melodyjności i lekkości dodając do tego jeszcze ciekawsze kolaboracje, albo od wydania "Los Angeles" scena nowo-bitowa oswoiła nasze uszy swoim, nie oszukujmy się "niełatwym brzmieniem", przez co dziś inaczej odbieram rzeczy które przychodzi mi słuchać.



Teraz pytanie czy Mary Anne Hobbs miała rację nazywając FlyLo - Hendrix'em naszych czasów? Nonsens! Steve jest następcą Hendrix'a i wszystkich innych wirtuozów muzyki, postaci zmieniających oblicze muzyki którą mamy w tej chwili przyjemność słuchać. Obserwujemy jak Flying Lotus zapisuje się na kartach historii muzyki gdzie po śmierci i po latach interpretacji gatunków, będzie dzielił miejsce obok Davis'a, Sun Ra, George'a Clinton'a, Madliba, Jay Dee czy wspomnianego wcześniej Hendrix'a - bez względu na to, czy będziemy rozliczać ich przez pryzmat tego czy żyją i jeszcze czegoś dokonają, czy już odeszli z planety ziemi i będziemy znali ich bogaty dorobek artystyczny który już się nie powiększy... Aha! Nujabes - spoczywaj w pokoju!

niedziela, 14 marca 2010

FOOTPRINTS #14 x SOUL-JAZZ.PL - Tribute to Grover Washington Jr.

Krótko po wydaniu trzynastego woluminu serii jazzowych miksów Footprints, napisał do mnie JMS, pytając czy nadal zajmuję się tym projektem. Bez zastanowienia odparłem twierdząco. Jędrzej Siwek to współtwórca nieistniejącego już serwisu muzycznego wersalka.com, nad którym pracowaliśmy wspólnie od 2004 roku. Od tego czasu każdy z nas uciekł w swoje projekty. JMS incydentalnie publikuje na łamach kwartalnika kulturalnego "Opcje", a od połowy 2009 roku, prowadzi swoją stronę poświęconą muzyce soul oraz jazz - www.soul-jazz.pl. Czternasty Footprints jest inny od poprzednich, głównie przez koncept. Jest to pierwszy hołd złożony tylko i wyłącznie jednemu artyście. Dlaczego akurat Grover Washington Jr? Najlepiej odpowie na to pytanie sam autor miksu:

„Grover Washington Jr uchodzi za ikonę stylu smooth-jazz lat 80. To ważne by zapamiętać: lat osiemdziesiątych. W tych gorszych czasach dla muzyki wielu artystów wraz ze zmianą trendów ukazała swe bardziej komercyjne oblicze. Wymieniać nazwiska inne niż bohatera miksu nie ma sensu, ale proszę uwierzyć na słowo, muzyków idących w komercje było sporo, co nie zawsze kończyło się dobrym rezultatem. Zasadnicze pytanie powinno brzmieć: czy nawet jako twórca smooth-jazzowy Grover Washington Jr trzymał poziom? Otóż trzymał - był najlepszy. Mistrzem można być bez wstydu przyjmując platynowe płyty.

Wybrałem dla Państwa nagrania z wcześniejszej dekady, ponieważ - moim zdaniem - najlepsze płyty pan Washington nagrywał w latach 70. Ówczesne brzmienie inspirowane dźwiękami natury kreowało nowe przestrzenie w muzycznym kolażu jazzu, soulu, funku i R&B. Twórczość Grovera Washingtona Jr była więc niejednoznaczna i - zdecydowanie daleka od skojarzeń z smooth-jazz’em o czym przekonają się Państwo słuchając 14. części serii Footprints”.


Polskojęzycznych słuchaczy odsyłam do artykułów poświęconych artyście, który zagrał pierwszoplanową rolę w #14 części Footprints. Autorem jest oczywiście Jędrzej Siwek. Znajdziecie je tutaj i tutaj. Okładka: Legendary RSO196!



Soul-Jazz.pl x Footprints #14: Tribute to Grover Washington Jr.
(Kliknij aby ściągnąć)
Marzec 2010

1. Moonstreams (Kudu, 1975)
2. Dolphin Dance (Kudu, 1976)
3. Earth Tones (Kudu, 1975)
4. Paradise (Elektra, 1979)
5. Mr. Magic Live (Kudu, 1977)

niedziela, 7 marca 2010

Nowy winyl Kollage

Jakoś w pierwszej połowie grudnia zeszłego roku, miałem okazje sprawdzić trzy remiksy utworu "Your Love Is My Love" projektu Kollage, o którym wspominałem już na łamach mojego bloga. Pamiętam, że najpierw chyba wszystkie propozycje miały ukazać się na 12", ale potem Groh postanowił wydać 7" z oryginalną wersją utworu i reinterpretacją kolektywu Club Collab, remiksy Przaśnika i Sonar Soula są dostępne tylko w wersji digital, albo znajdują się w czeluściach mojego dysku jako "unreleased shit" (ale teraz, nie jestem pewny do końca). W każdym razie, pomysł z siedmiocalowym krążkiem był rozsądniejszy, na rynku rodzimych siódemek jak na lekarstwo, a wypełnianie 12" utworami które odstają od podstawowej wersji i całkiem fajnego klubowego editu, wydawałoby się być bez sensu (z całym szacunkiem dla Przaśnika i Sonar Soula). Kupujcie winyle od JuNouMi!



Przed nami już ósmy winyl od Funky Mamas and Papas.

Kollage - 'Your love is my love' 7" (FMAP 008)
side A: album version
side B: club collab version

Za nazwą Kollage kryje się projekt który tworzy grupa ludzi z Polski i świata. Głównymi inicjatorami przedsięwzięcia są rezydenci Krakowa: raper Koun, oraz producent Kixnare, a wynikiem tejże współpracy jest płyta "Volume 01". "Your Love is my Love" to utwór otwierający płytę, który jest kosmiczną interpretacją przeboju Whitney Houston sprzed paru lat. W kawałku usłyszeć możemy głos Glorii Lamy, szwajcarskiej wokalistki mającej nepalskie korzenie. Strona b singla to remix warszawskiego kolektywu Club Collab, który zadbał o bardziej klubową interpretację utworu.

Płyta ukazuje się w limitowanym nakładzie 250 sztuk, z których tylko 200 przeznaczonych jest do sprzedaży na całym świecie. Poza wybranymi sklepami w Polsce płyta pojawi się w Anglii, Niemczech i Japonii.

Data premiery: 8.03.10.

poniedziałek, 1 marca 2010

BBQ vol. 2 x Mosca



Od kilku dni w sieci śmiga pierwszy miks sygnowany marką BBQ, którego cover obserwujecie powyżej. Wielu z Was, pewnie jeszcze nie wie kto kryje się za nazwą BBQ Crew... spokojnie, już wyjaśniam. Otóż BBQ, to projekt wspierany przez blog Vodka Tearz oraz wrocławskich dj'ów: Jakuba Dymka i Dizzy'ego Trouble. Od stycznia bieżącego roku, rozkręcają comiesięczny cykl imprez które skupiają entuzjastów takich gatunków jak: UK Funky, House, Future Garage, Heavy Bass, Dubstep i inne... Na "imprezie otwarcia" wystąpili Supra 1, gdy czytałem komentarze przybyłych do Ośrodka, nie znalazłem jęku zawodu. Chłopaki byli po tej imprezie na niezłym hypie, bo praktycznie miesiąc później ogarniają: po pierwsze mix autorstwa Mosca, a po drugie jego booking na 6-tego Marca. Jaram się! I wiecie co?! Gdyby nie fakt, że zaplanowałem już wyjazd do Szczecina tydzień później, sam zjawił bym się w Ośrodku... W każdym razie, chłopaki z BBQ postanowili oddać na konkurs dwie pojedyncze wlotki. Tylko trzeba by jakieś zadanie wymyślić prawda? Prawda! No, to żeby nie było za łatwo, a i żeby organizatorzy z konkursu mieli jakiś pożytek, napiszcie w sekcji komentarzy do piątku (5.03 godzina 16:00):
Kogo chętnie widzielibyście w roli "gwiazdy wieczoru" w przyszłych odsłonach imprez BBQ i krótko uzasadnijcie swój wybór.
Dwie najciekawsze propozycje zostaną nagrodzone darmowym wjazdem na sobotni przytup! Tymczasem dla inspiracji, odsyłam was do omawianego wyżej mixu dla BBQ i nie zapomnijcie potwierdzić obecności na FB:

DOWNLOAD




"Autorem pierwszego w serii miksów BBQ jest MOSCA, londyński dj i producent, którego niesamowity debiut 'Square One EP' spowodował poważne zamieszanie na brytyjskiej scenie, a jego samego wywindował na pozycję najciekawszego nowego nazwiska w UK. W ekskluzywnym miksie dla BBQ nie zawodzi i popisuje się umiejętnością mieszania najnowszych trendów w elektronice z old-skoolową jamajszczyzną co najmniej tak dobrze jak na swojej epce dla Night Slugs. W jego 50-minutowej selekcji, od house'u po grime, znalazło się miejsce zarówno dla niewydanych jeszcze bangerów, jak 'Batak Groove' Julio Bashmore'a, autorskiego materiału: 'Gold Bricks, I See You' ze składanki Fabric, czy klasyków garażu"


EDIT: Zdaniem ekipy BBQ: Najlepsze propozycje artystów mogących wystąpić na przyszłych BBQ podali: Krótki i Magda M! Wchodzicie za friko, jutro na imprezę z Mosca! Podajcie imiona i nazwiska, wpiszemy je na listę.