Strony

poniedziałek, 25 stycznia 2010

Master's Voice - Footprints #13

Minęło już trochę czasu od ostatniego miksu Footprints (vol. #12) Pięknych Chłopców, który ostatecznie stał się odrębnym projektem pt. "Foots Don't Fail Me Now" o którym pisałem tutaj. Po ponad sześciu miesiącach prezentujemy kolejną część projektu. Autorem trzynastego woluminu jest pochodzący z Kielc turntablista Master's Voice, członek Displace Image Crew oraz zwycięzca kategorii "Freestyle" na Skrecz.com Battle w 2007 roku. Marcin Lisowski (Master's Voice) związany jest również z utrzymywaniem projektu Tablism.com, który jest spadkobiercą legendarnego w Polsce portalu turntablistycznego znanego jako Skrecz.com. Autorem okładki do trzynastej odsłony miksów Footprints jest Mr. Jayes. Master's Voice skompilował swój miks z utworów które są grane przez orkiestry, większe zespoły i całkiem małe comba-jazzowe, mimo takiego kolażu, koncept nadal zdaje się oscylować gdzieś w okolicach klimatu big-bandowego, tym samym zamyka blisko trzydziestoletnią historię jazzu w zaledwie półgodzinnym secie.



Master's Voice - Footprints #13 (Ściągaj)
Styczeń 2010

1. Milt Jackson Orchestra – Namesake (Fontana, ?)
2. John Coltrane – Countdown (Atlantic, 1976)
3. Wes Montgomery – Scarborough Fair (Mfp, ?)
4. Young Holt Unlimited – How Insensitive (Kent, 1986)
5. George Shearing and the Montgomery Brothers – Love For Sale (Fontana, ?)
6. Terry Gibbs Dream Band – Day In, Day Out (Contemporary Records, 1990)
7. Charlie Scott – The Lady is a Tramp (Avenue, 1971)
8. The Dave Brubeck Quartet – Georgia On My Mind (Fontana, 1959)
9. Louis Armstrong and Duke Ellington – Azalea (Allegro Records, 1966)
10. Johnny Griffin and Eddie “Lockjaw” Davis – Tickle Toe (Fontana, ?)
11. Bob Layzell Band – Basie’s Jump (Avenue, 1971)

czwartek, 21 stycznia 2010

Joy Orbison - The Shrew EP

Śledzę losy i rozwój kariery Joy Orbison'a chyba od samego początku. Jeśli o czymś nie wiem, to pewnie o produkcjach które ten koleś schował do "szuflady". Cała reszta, jest po prostu powalająca. Każdy, ale to chyba każdy miał już przyjemność słyszeć/słuchać "Hyph Mngo"... istny headbanger. Jeszcze kilka miesięcy temu jak rozmawiałem o Joy Orbisonie ze Scubą (Hot Flush) w Eskulapie, powiedział że łatwo go złapać na Myspace, ale dziś to już raczej nie możliwe. Chwile później, Scuba otworzył set wspominanym wyżej utworem, był potencjał na potężnym soundsystemie. Pete zdobył szyty we wszystkich najważniejszych podsumowaniach roku 2009, ale dla mnie to nic dziwnego. Od połowy zeszłego roku wiem że Joy Orbison musi wystąpić w Polsce!



Po udanych remiksach "Love Cry" dla Four Tet'a czy Jose James'owskiego "Blackmagic" czy drugim po "Hyph Mngo/Wet Look" singlu (który ukazał się już w jego własnym Labelu Doldrums) pt. "BRKLN CLLN/J. Doe", nikt nie powinien mieć wątpliwości co do jego talentu czy świeżości. A nawet jeśli już ktoś się uprze i będzie chciał powiedzieć że to, co robi Orbison to jednak nic odkrywczego, to niech mi pokaże drugiego takiego typa, o tak wypracowanym i unikalnym stylu. Moim zdaniem nie ma takiego. No i tak... mamy kilka remiksów, mamy dwa single. Kluby są obsrane jak słyszą jego produkcje. Krążą już legendy na temat reakcji klubowiczów z Plastic People, kiedy wchodzą kompozycje Orbison'a. Z jednego wywiadu wyczytałem, że Pete nie jest zainteresowany wydawaniem długogrającej płyty... ale, już 22 lutego będziemy mogli nabyć EP'kę pt. "The Shrew Would Have Cushioned The Blow", a najfajniejsze jest to, że już teraz możemy dokonać za friko odsłuchu, w całkiem przyzwoitej jakości na stronie Simple/AUS Records. Ja katuje tę EPkę od kilku dni. Mimo tego, że muszę wchodzić na stronkę i odpalać mało wygodny player, generuje ruch i pobór pakietów. Nie wiem co podoba mi się bardziej, utwór tytułowy czy "So Derobe", ciekawy jest też remiks Actress'a. Znowu podobna metodologia, krótkie próbki wokalne, charakterystyczne dla Orbisona syntezatory i zajebisty patent na zaprogramowanie perkusji. Szczególnie fajnie Pete buduje napięcie w "So Derobe". A Wam jak się wkręca?

poniedziałek, 4 stycznia 2010

Mono/Poly

If there is a beat version of hide-and-seek, Mono/Poly is the master of this game. Listening to his tracks works like this: First you get this ultra-modern nod factor so distinctive for the so-called “beat generation” and perfected by people such as Flying Lotus, Ras G, SAMIYAM or Mono/Poly himself. Then, underneath there are these no-bullshit melodieeees that really make you think that even when the whole hype around the beat music, or whatever we call it, is over, this guy will be still doing his thing: damn good tunes! Some kind of duality seems to be Mono’s trademark. When we were talking on music-related subjects he had “I’d rather make some music than talk about it” attitude, but as soon as the political issues came up we touched his more talkative side and you know what? Mono/Poly might be just 21 years old but he definitely knows what’s the name of the game! As for his music, just check out what “the LA’s craziest” Mother Fucking Gaslamp Killer has to say about the latest EP GeorgeMachine: “This 12″ will leave you flat on the floor making an ugly face”. Spot on, spot on!




DOWNLOAD!