Strony

środa, 22 września 2010

RBMA On The Floor x Warsoul prezentują Black Milk Live Band!

W lutym 2006 roku, trzy dni po premierze instrumentalnego krążka „Donuts”, zmarł jej genialny autor Jay Dee. Cały hip-hopowy świat chwycił się wtedy za głowę. To był szok, każdy szukał odpowiedzi na pytanie: co dalej? J Dilla był tym, który niósł pochodnię. Nie było osoby w tym biznesie, która by się z nim nie liczyła. Wszyscy go kochali, a oczy świata były skierowane na Detroit. Ludzie głowili się, kto po nim będzie tym który będzie przełamywał szlaki. Od śmierci James’a minęły już cztery lata i powstały odpowiedzi na niektóre z tych pytań. W historii jazzu nowoczesnego, możemy doszukać się podziału na jazz przed i po innowacjach John’a Coltrane’a, jeśli chodzi o gatunek hip-hop’owy (i wszystkie jego wypadkowe), możemy mówić bez wątpienia o hip-hopie, który powstał  przed i po innowacjach Jay Dee.



poniedziałek, 20 września 2010

Jakie fenomeny (fil.) zaobserwowałem w ten weekend...

Kiedy już wracałem z Buszkersem (Brzuszpers, cytując Życie Warszawy), podrzucał nas Groh z dziewczyną w okolice pałacu kultury... Zapytał mnie wtedy, czy zamierzam napisać coś o tym weekendzie w Warszawie. Odpowiedziałem że nie, bo to raczej taka prywata była, potężny wir z przyjaciółmi, więc kto by chciał to czytać. Ale teraz, jak już wypaliłem lolka na spokojnie, to dociera do mnie że w końcu był to Warsaw Music Week i muzyka towarzyszyła mi cały czas. Groh się zdziwi, gdy będzie czytał ten wpis.



sobota, 11 września 2010

Coultrain - GodMustBeABoogieMan

W ostatnim poście poświęconym Jay'owi Coleman'owi, pisałem o kolaboracji z Coultrain'em. Czas żeby nieco rozwinąć ten wątek. Zanim jednak przejdziemy do aktualnych spraw, wróćmy na chwilę do czasów w których Coultrain debiutował. Było to na przełomie 2007 i 2008 roku i istniała jeszcze wtedy Wersalka, była to już jedna z ostatnich recenzji które się tam pojawiły. Dla tych, którzy w tamtym czasie nie zetknęli się z twórczością tego artysty postanowiłem odświeżyć tekst:


środa, 8 września 2010

J-1 "We Love Warsaw"


Jakiś czas temu obiecałem Wam paczkę bitów, które dostałem od J-1'a... ale pojawiło się kilka eventów, czy innych rzeczy i odłożyło się to wszystko w czasie. Oczywiście nic straconego bo ja o wszystkim pamiętam i już się rehabilituję. Najpierw kilka słów organizacyjnych, bo nie dawno gimboje i dzieciaki z podstawówy zaczęli zapierdalać na lekcję, to w modzie kilka zdań "słowem wstępu". Jak pewnie pamiętacie, o Jay'u Coleman'ie pisałem tu i tu, jego myspace znajdziecie tu, a follow'ować go na twitterze możecie tu. Koniec lekcji organizacyjnej. Teraz konkrety:
J-1 - Think About It




czwartek, 2 września 2010

King Fantastic, czyli gangsta rap nowej generacji


Wczoraj, a w zasadzie dzisiaj w nocy na ścianie fejsbukowej doktora Krank'a natknąłem się na przekozacki klip duetu King Fantastic. Mowa oczywiście o "Why? Where? What?". Zwariowałem jak usłyszałem ten numer! Pomyślałem sobie... ja pierdole, MC nawija głosem podobnym do Ludacris'a, ale bardziej w stylu Micke'ego Rocks'a z Cool Kids, a dzięki producentowi to wszystko brzmi tak, jakby ktoś rapował pod nieco uproszczone bity Lorn'a z Brainfeeder, których mogliśmy doświadczyć na albumie "Nothing Else" (być może przez podobne brzmienie remiksu utworu Biggiego "Suicide Thoughts", ale to zupełnie luźna myśl). Już w nocy zaplanowałem sobie misję na pierwszą godzinę w pracy z samego rana. Musiałem dowiedzieć się coś o nich, sprawdzić czy wydali jakiś album i oczywiście go przesłuchać.


środa, 1 września 2010

Tauron Nowa Muzyka expirience pt. II


Jak wspomniałem w poprzedniej części relacji, klimat festiwalu sprzyjał chęci do dalszej zabawy. W tym roku tym co miało się wydarzyć w sobotę, tak bardzo się jarałem że idąc spać w okolicach 5-tej rano, wstałem już o 9:30. Podnieta sięgała tego stopnia, że nawet nie miałem czasu pomyśleć o tym że mogę mieć kaca. Cztery godzinki snu musiały wystarczyć i lecimy dalej... od rana biegałem trochę po Hostelu, od pokoju do pokoju i szukałem jakiegoś dżoja do piwa na śniadanie. Potem w ciągu dnia miałem trochę biegania, przez decyzje o zmianie lokalizacji noclegu, nie miałem za bardzo w co się ubrać na drugi dzień, więc przetransportowałem się do Siemianowic, po jakimś obiedzie odespałem ze dwie godziny i wyruszyliśmy na Bibio.