Strony

poniedziałek, 24 maja 2010

Fatima x Funkineven @ Warsoul 1st Birthday

Kolejny intensywny weekend za nami. Oj... gruby był. No, ale nie mogło być inaczej, w końcu pierwsze urodziny ma się tylko raz. Traktując coraz bardziej "pamiętnikowo" mojego bloga, jak zwykle zacznę od początku, żeby nie poprzestawać na wątkach czysto muzycznych. Do stolicy, po ciężkich trudach dotarłem jakoś po trzeciej... Dlaczego po ciężkich trudach? Po pierwsze dowiedziałem się, że w pociągu nie będę miał do kogo japy otworzyć, po drugie, jak zawsze pakowałem się zbyt późno przez co zapomniałem telefonu i musiałem przez całą dzielnie przelecieć pieszo, żeby zabrać mobile, bo bez telefonu w Warszawie funkcjonować sobie nie wyobrażam... W każdym razie, mokre plecy już o 11 z nerwów, a to dopiero początek, bo w sobotę było dość gorąco, w trasie opalałem rewers przez szybę, popierdalając do WWA siedząc na dość wąskim grzejniku w pociągowym korytarzyku. W tej dość mało komfortowej pozycji udało mi się przerobić "Oralność i Piśmienność" Walter'a Ong'a i przeczytać kilka historii o bałkańskich pieśniarzach analfabetach, którzy oralnie zapamiętywali pieśni które trwały nawet po kilkanaście godzin, tacy z nich kozacy byli! Mówię wam, nieźle zakręcone gówno! Ale teraz, na tego typu historie nie ma miejsca...



Dotarłem na dworzec główny, świeci słońce jest już tylko lepiej! Zapierdalam szybko do Side One, żeby zrobić jeszcze kilka biznesów, potem prędko wbitka w 111 z Chmielnej i walę prosto na Saską Kępę, zostawić graty u Maceo i jakiś prysznic ogarnąć.  Musieliśmy się sprężać bo o 18 z Luton lądował samolot z Miss Fatimą i Stivie'm. Pierwsze wrażenie? Ultra pozytywne i przemiłe postacie z nich są. Ludziska z świetnym poczuciem humoru i pełni energii. No, i jak to zwykle bywa z Polską gościnnością, zabraliśmy ich z Maćkiem na pierogi, żeby poczuli polski flejwor!


W klubie zainstalowaliśmy się po 23. Późno, bo wcześniej w powiększeniu odbywał się koncert free jazzowy jakiejś nie znanej mi grupy z Chicago. W każdym razie, na urodzinach pierwszy zagrał Good Paul. Absolwent RBMA z Toronto (2007) popisał się kapitalnym dwugodzinnym setem (może uda się mi go jakoś wydobyć z czeluści zebranego materiału), Paweł zagrał w zasadzie wszystko, czego dusza prawilnego klubowicza może zapragnąć. Set zakończył utworem "Do The Astral Plane" z ostatniej płyty Flying Lotus'a - to pamiętam doskonale, bo bardzo miło mi się zrobiło, gdy usłyszałem ten numer w warunkach klubowych.

Zaraz po Good Paul'u, do gry weszli główni bohaterowie urodzinowego lineupu - Fatima i Funkineven. Jak było? Ha! Jak się cieszę że nie muszę tego opowiadać! Dzięki "RBMA on air" możecie to sprawdzić sami, ponieważ nagrywaliśmy wszystko co zdarzyło się w Powiększeniu! Już dzień później, mogliście odsłuchać tego w audycji Kosmos, którą co tydzień na antenie Radia Roxy emituje Maceo Wyro. A jeśli przegapiliście odsłuch emitowany na żywo, nic prostszego w dobie internetu, kliknijcie tylko "play" poniżej:
KOSMOS 2010 VOL.19 feat. FUNKINEVEN Interview / FATIMA LIVE! / GOOD PAUL Guest Mix


Audycje składaliśmy do 9-tej rano, żeby wyrobić się z materiałem zarejestrowanym live. Spontanicznie też wybrałem kilka płyt z kolekcji Maceo, które po prostu kocham. Maciek niedawno nabył mój ulubiony album Sun Ra - "Lanquidity",  też go mam na winylu i postanowiłem zagrać jeden z piękniejszych numerów z tego krążka w #19 odsłonie Kosmosu, z góry dziękuje wszystkim którzy przysłali mi maile czy odezwali się na facebook'u z pozytywnymi komentarzami, jest mi niezmiernie miło.


Materiał live, który słyszeliście w audycji to zaledwie wycinek tego, co działo się na urodzinach Warsoul. Otóż, podczas setu Funkineven'a, za bas chwycił Bartozzi, a Maceo i Envee (którzy tego wieczoru wrócili jako Niewinni Czarodzieje), spontanicznie trzaskali efekty na bitmaszynie. Zrobił się niezły i całkiem długi jam session, a Fatima często wracała do mikrofonu improwizując do tego, co zasłyszała. Jednym z takich "zpimpowanych" utworów był "I'm Goin' Wit' You" Debruit'a i Ommas'a. Po kolektywnym graniu, przyszedł czas na set B2B wyczekiwanych Czarodziei. W międzyczasie był symboliczny tort i medal "dla kogoś super", który dostał w prezencie Maceo!
  


Eglo crew odlecieli zadowoleni z koncertu o 6-tej rano. Maceo i ja wychodziliśmy z Powiększenia w promieniach Warszawskiego słońca... było świetnie, a później czytaliśmy na twitterze takie wpisy:

Funkineven: @Mr___Wonderful: Poland was heavy mate BIG!! NIGHT!! Poland massive was feelin it...
Fatima: PEACE TO WARSOUL!! STILL IN WARSAW WITH @FunkinEven havin FUUUUNNNNN
Pisząc te słowa z uśmiechem na twarzy, właśnie wracam pociągiem do Poznania. Dziękuję wszystkim, którzy wpadli tego dnia na urodziny Warsoul Sessions do Powiększenia. Natomiast Ci, którzy wieczór przegapili, z pewnością mają czego żałować, Warsoul4Life!

*Fotki Tomek Bykowicz i Maceo