Strony

sobota, 10 kwietnia 2010

Mako Boko

Na koncert Mako Boko dotarłem, ale kilka minut spóźniony... W zasadzie to może nawet dobrze, bo dzięki temu mogłem usłyszeć jak brzmienie zespołu przywołuje już z ulicy. Fajnie że Stare Kino przyłożyło się do rozstawienia pięcioosobowego składu i postarało się o inne niż zwykle nagłośnienie. Mako Boko było już słychać skręcając w Nowowiejskiego.

 
Nazwa zespołu odbijała się szerokim echem już od dłuższego czasu, mimo tego, że Mako Boko nigdy nie wydali jakiegoś wspólnego nagrania, które byłyby udostępnione w internecie albo wytłoczone na jakimś nośniku. Wszystko co wiedzieliśmy o dokonaniach tego jam crew, to raczej poszczególne "solowe" dokonania członków zespołu, które znaliśmy z licznych innych projektów. Cały hajp, który obiegł Polskę skład wypracował sobie sam, dzięki licznym krakowskim jam sessions, które później zaowocowały zapisem koncertu z Pauzy, możecie to oczywiście sprawdzić klikając tutaj i tutaj. Powiem szczerze, że relacje wideo robią wrażenie, ale co innego oglądać klipy a co innego widzieć i słuchać showcase'u na żywo. Genialne brzmienie! Poziom prezentowany przez Mako Boko śmiało może robić karierę nie tylko w Europie ale na całym świecie. Ich funkowo-jazzowy styl nie może się nie podobać, chłopaki dużo płyną, improwizują, przy tym (mam wrażenie) świetnie się rozumieją i wzajemnie słuchają swoich poczynań. W całość wplatają znane, klasyczne wręcz, hip-hopowe motywy takie jak: "Born To Roll" Masta Ace'a, "Sucka Nigga" A Tribe Called Quest czy (jeśli dobrze mi się wydaje) "Summertime" Jazzy Jeff'a i Fresh Prince'a. Tego ostatniego jednak nie jestem do końca pewien, ale jeśli dobrze pamiętam Krime grał motyw, bardzo charakterystyczny dla "Summer Madness" od Kool and the Gang. Nie wyobrażam sobie już Mako Boko, bez któregoś z "core members", koncepcja zespołu jest na tyle pełna, że ciężko uzmysłowić sobie brzmienie składu, gdyby kogoś zabrakło. Patent i jego pomysł na sekcję rytmiczną na "drum padach" zaprogramowanych tak, że przypominają lata świetności Jay Dee. Admirał DMC wyposażony w conga i najróżniejsze perkusjonalia również robi świetną robotę, a po rozmowie z innymi, którzy przybyli posłuchać Mako Boko do Starego Kina zgodnie przyznawali, że "te miedziane rureczki, naprawdę zajebiście brzmią", co może świadczyć o tym że nawet najmniejsze detale mogą robić jeszcze większe wrażenie na słuchaczach. Daniel to skrecze, tamburyn i obsługa MPC 2000XL. To dzięki niemu muzyka grana przez zespół jest uzupełniana przez wokalne sample, acapelle, handclapy i inne bajery, dzięki którym całość wydaje się jeszcze pełniejsza. Swoją drogą, dodatkowy MC lub wokalistka mogłyby jeszcze bardziej urozmaicić repertuar grany przez chłopaków. Z drugiej strony, mogłoby to spowodować pewne niebezpieczeństwo, odwrócenia uwagi od samych wariacji zespołu... więc chyba dobrze jest jak jest. Wracając do samego składu... mamy jeszcze wspominanego wyżej Krime'a. Wojtek miażdżył mnie chyba najbardziej, za sprawą wobblującego bassu, który generował za sprawą swojego Mikrokorga, zresztą podobnie Jim Dunloop, który czarował melodyjkami na elektrycznymi pianinie i dźwiękami kosmosu wydobywającymi się z Mikrokorga XL. Ajj... jak to wszystko razem brzmiało! Na fali modnych haseł z internetu można było w czwartkowy wieczór krzyknąć: Ale to było dobre!!! Zresztą, reakcja publiczności mówiła sama za siebie. A Mako Boko zbierają dobre recenzje nie tylko ode mnie, ale też od Bendy, rapera Profa czy króla disco Osses'a.
Fajnie, naprawdę ekstra! W Los Angeles mają Master Blazter z Dam Funk'iem, Computer Jay'em i J1. Drugim, takim składem jest Love Supreme Jam Crew z Markiem De Clive Lowe'm, Shafiq'iem, wspomnianym wyżej Computer Jay'em, Miguel'em Artwood'em Ferguson'em, Zap Mamą i Todd'em Simonem. Nieźle... ale my mamy Mako Boko z Jim'em Dunloop'em (electric piano, Microkorg XL), Mr. Krime'm (Microkorg, synths), Danielem Drumzem (MPC 2000XL, gramofony), Patem Patentem (drum pads) oraz Admirałem DMC (conga, perkusjonalia), myślę że brzmieniowo możemy postawić ich między dwa składy z Los Angeles. I wiecie co? Powinniśmy być dumni z takiego zespołu w Polsce. Teraz pytanie otwarte... Kiedy jakieś nagrania?!

UPDATE: W treść posta, będę wklejał kolejne części z dziennika podróży na mini trasie Mako Boko.

MAKO BOKO 2010 Tour - Day 1: Berlin


MAKO BOKO 2010 Tour - Day 2: Poznań


MAKO BOKO 2010 Tour - Day 3: Warszawa