Strony

czwartek, 21 stycznia 2010

Joy Orbison - The Shrew EP

Śledzę losy i rozwój kariery Joy Orbison'a chyba od samego początku. Jeśli o czymś nie wiem, to pewnie o produkcjach które ten koleś schował do "szuflady". Cała reszta, jest po prostu powalająca. Każdy, ale to chyba każdy miał już przyjemność słyszeć/słuchać "Hyph Mngo"... istny headbanger. Jeszcze kilka miesięcy temu jak rozmawiałem o Joy Orbisonie ze Scubą (Hot Flush) w Eskulapie, powiedział że łatwo go złapać na Myspace, ale dziś to już raczej nie możliwe. Chwile później, Scuba otworzył set wspominanym wyżej utworem, był potencjał na potężnym soundsystemie. Pete zdobył szyty we wszystkich najważniejszych podsumowaniach roku 2009, ale dla mnie to nic dziwnego. Od połowy zeszłego roku wiem że Joy Orbison musi wystąpić w Polsce!





Po udanych remiksach "Love Cry" dla Four Tet'a czy Jose James'owskiego "Blackmagic" czy drugim po "Hyph Mngo/Wet Look" singlu (który ukazał się już w jego własnym Labelu Doldrums) pt. "BRKLN CLLN/J. Doe", nikt nie powinien mieć wątpliwości co do jego talentu czy świeżości. A nawet jeśli już ktoś się uprze i będzie chciał powiedzieć że to, co robi Orbison to jednak nic odkrywczego, to niech mi pokaże drugiego takiego typa, o tak wypracowanym i unikalnym stylu. Moim zdaniem nie ma takiego. No i tak... mamy kilka remiksów, mamy dwa single. Kluby są obsrane jak słyszą jego produkcje. Krążą już legendy na temat reakcji klubowiczów z Plastic People, kiedy wchodzą kompozycje Orbison'a. Z jednego wywiadu wyczytałem, że Pete nie jest zainteresowany wydawaniem długogrającej płyty... ale, już 22 lutego będziemy mogli nabyć EP'kę pt. "The Shrew Would Have Cushioned The Blow", a najfajniejsze jest to, że już teraz możemy dokonać za friko odsłuchu, w całkiem przyzwoitej jakości na stronie Simple/AUS Records. Ja katuje tę EPkę od kilku dni. Mimo tego, że muszę wchodzić na stronkę i odpalać mało wygodny player, generuje ruch i pobór pakietów. Nie wiem co podoba mi się bardziej, utwór tytułowy czy "So Derobe", ciekawy jest też remiks Actress'a. Znowu podobna metodologia, krótkie próbki wokalne, charakterystyczne dla Orbisona syntezatory i zajebisty patent na zaprogramowanie perkusji. Szczególnie fajnie Pete buduje napięcie w "So Derobe". A Wam jak się wkręca?