Strony

wtorek, 28 grudnia 2010

2010 - JAZZ

Za niecałe 50 dni zostaną rozdane nagrody Grammy. Z ciekawości zawsze staram się śledzić przynajmniej kto jest nominowany. Potem, często zapominam sprawdzić kto daną nagrodę dostał, bo już jestem rozczarowany samymi nominacjami. Dziś przyszło mi zastanowić się nad swoim kolejnym podsumowaniem, tym razem jazzowym. Dlaczego? Bo w kontekście nagród Grammy, to ja się chyba na jazzie kompletnie nie znam. Pomyślałem sobie: OK - może Jazz Forum nie prenumeruję, większe nazwiska z list nominowanych kojarzę, ale czy tych krytyków pojebało? Po pierwsze (licząc już tylko znane nazwiska) nie koniecznie jaram się tym co grają, zwłaszcza mowa tutaj o takim typie jak John McLaughlin... Po drugie, odczepię się od Wynton'a Marsalis'a, ale czy on na serio jest dziś tak wielki w jazzie żeby dość regularnie nagradzać go Grammy od lat 80-tych? Albo mnie coś ominęło, albo ktoś tu dostaje nagrody za zasługi. Oczywiście oddam szacunek Keith'owi Jarret'owi bo ten ziomeczek swoje już zrobił grając u Davis'a... Ale reszta? W moim pojęciu muzyki jazzowej to ludzie kompletnie nie znani. Na to wychodzi że jeszcze nic nie wiem, albo szukam muzyki kompletnie oderwanej od salonów i konserwatywnych szkół muzycznych, bo chyba nie sądziliście że ucieszyła mnie nominacja Herbie'go Hancock'a za najlepszą solową improwizacje w "A Change Is Gonna Come" z zupełnie (moim zdaniem) nieciekawego projektu "The Imagine" - który ledwo zmęczyłem. Piszę to niestety z wielką przykrością, bo muzycy pokroju Hancock'a to wirtuozi, których muzykę będę miłował do końca moich dni, ale niestety w moim mniemaniu nie jest to już to czego szukam. Strasznie cenię sobie dziś Terrence'a Blanchard'a - ten nawet wygrał w 2009 tę nagrodę do której nominowany jest Herbie w tym roku, ale co z młodszym pokoleniem muzyków? Czy Robert Glasper ze swoim fenomenalnym trio, za album "Double Booked" nie mógł otrzymać nawet nominacji, nie tylko w zeszłym roku (bo krążek ukazał się późno), ale nawet w tym? Coś jest nie tak... albo ja wybiegam za mocno w przyszłość, albo inni zupełnie nie łapią o co chodzi w (moim) jazzie i co jest w nim teraz dla mnie najbardziej porywające. Co jest jazzem 2010 roku?



wtorek, 21 grudnia 2010

2010 - RAP

W tym roku na mojej stronie będzie kilka postów podsumowujących ostatnie dwanaście miesięcy w muzyce. Uważam za wielce niepoważne wybierać pierwszą piątkę czy dziesiątkę "krążków roku" i zestawiać obok siebie np. Kanye Westa i Flying Lotusa, zdając sobie sprawę z tego że np. oba te krążki wywarły na mnie spory wpływ i dawały tyle samo przyjemności w słuchaniu. Metodologicznie to złe od podstaw, takie zestawianie. Zresztą, tak samo bez sensu jak bojkotowanie mainstreamu, tylko i wyłącznie dlatego że jest mainstreamem. Gdy byłem młodym gnojem to się spinałem, ja jebie... można powiedzieć że byłem przykładem tego, jak się nie powinno podchodzić do sztuki w ogóle! Były inne czasy, żyło się nadal golden age, przychodził czas panowania wczesnego Stones Throw, nie było jeszcze wszechobecnego facebook'a, Madlib nie miał fanpage'a i nie lubiło go ponad sto-dwadzieścia-dwa-tysiące osób. Dziś to wszystko chuj strzelił. To co kiedyś starannie wyszukane, nie koniecznie znane wszystkim dawało Ci poczucie że jesteś kozakiem że w ogóle masz szansę to słyszeć. Pamiętam zresztą dobrze, gdy w zeszłym roku Prof gadał w Warszawie z Andrew Mezą o Kankicku, i ten był w szoku że my o tym w ogóle słyszeliśmy. A dziś? W zasadzie wszystko może być znane! Wystarczy że jest na tyle dobre, że Tobie i twoim znajomym będzie się chciało udostępniać coś na jebanej ścianie. Pojęcie underground przestało mieć dla mnie jakiekolwiek znaczenie. Liczy się to co jest dobre, a o tym co złe nawet nie ma sensu się wypowiadać, bo szkoda czasu. Dlaczego więc nienawidzimy Kanye West'a skoro Flying Lotus jest w kręgu przynajmniej mojego mikro-światka, tak samo znany i przeliczając na $$$ równie ciężki do zaproszenia na nie-festiwalową imprezę co West? Nie umiem na to odpowiedzieć, ale im jestem starszy tym bardziej widzę i rozumiem, jak mało nadal wiem i jak dużo pewnie przede mną żeby dostrzegać wszystko z szerszej perspektywy. Skąd ten wywód? Bo gdyby ktoś mi powiedział w 2004 roku, gdy nie widziałem świata poza Madvillain, że za 6 lat napiszę podsumowanie hip-hopowe w którym będą w większości kolesie jeżdżący Maybachami, to chyba umarłbym ze śmiechu. A tu taki szok, człowiek który miał underground na drugie imię wypisuje takie rzeczy i jeszcze sam siebie wyśmiewa. Chociaż? Być może robię to niesłusznie... może to przemysł się zmienił? Może muzyka której zawsze słuchałem przez ostatnią dekadę zaczęła zarabiać grube bańki - a ja zwyczajnie się od niej nie odwróciłem? Musiałbym się dłużej nad tym zastanowić. Tyle słowem wstępu, przejdźmy do moich ulubionych rap płyt w 2010 roku... Oczywiście kolejność nie ma większego znaczenia, po prostu obrazki się tak ustawiły. Jako cytat otwierający listę wpierdolę tutaj wiadomość od mojego człowieka Mentalcuta:

"słucham Big K.R.I.T. z Curren$y i tak sobie myślę, że miałeś rację z tym, że rap dawno nie był tak dobry jak w tym roku."



poniedziałek, 6 grudnia 2010

The Phantom - Connect The Dots

The Phantom - Connect The Dots


Powyższy klip Łukasza Stachurko i Bartka Szymkiewicza, z udziałem pięknej Ani Zegalski, która nadała dodatkowo nuty erotyki temu obrazowi, dziś zmotywował mnie do wpisu na temat najnowszej EP-ki Bartka Kruczyńskiego, dawniej znanego jako Barto, teraz bardziej kojarzonego z jego klubowego wcielenia, enigmatycznej zjawy, postaci o pseudonimie: The Phantom. Kozacki zrzut na Mikołaja! Tak to się robi, ale zagranico! Powiem szczerze że trochę przespałem nadejście tego bangera... a przecież jakoś pod koniec października na mojej skrzynce wylądował całkiem przyzwoity remiks Jack'a Dixon'a, autorstwa Bartka właśnie. Mimo tego nie spodziewałem się, że w zasadzie pół roku po wydaniu PL Funky w Top Billin, The Phantom nawiąże współpracę z Londyńskim Senseless Records i wyda coś zarazem tak krótkiego i treściwego. Chociaż... jakby się bliżej temu przyjrzeć, to przecież The Phantom popełnił całkiem fajny remiks bardzo groźnego oryginału od Supra 1, "Still Belive", który ukazał się nakładem Trouble & Bass, co zapewne spowodowało dość spory rozgłos w świecie sceny bassowej (może mniej w samej Polsce). Ponadto jego kawałki grane są między innymi w Rinse.fm, a to też już jakieś +56 kredytu do promocji.



piątek, 3 grudnia 2010

Footprints #16 Galus Pokój Czarnych Płyt - Diggin Europe: The Mission 60'-80'

O Galusie mówiło się w Polsce od jakiegoś czasu… Z różnych stron dobiegały entuzjastyczne recenzje jego krążka „Retro Lyrics”, na który zresztą zwrócił moją uwagę sam autor okładki tego wydawnictwa – Radek Drutis (znany nam głównie z projektów okładek dla Stones Throw), pogrzebałem trochę za informacjami o producencie z Olecka – i okazało się że wydał fenomenalną instrumentalną 7” zatytułowaną „100206”, dedykowaną Jay Dee. Od tamtego czasu, nie przestaję śledzić poczynań Galusa, wierząc mocno w to, że niebawem usłyszą o nim nie tylko słuchacze z Polski. Zresztą jak słyszałem, „Pokój Czarnych Płyt” już nawiązał kolaborację z wytwórnią Soulspazm, a siedmiocalowy krążek o którym wspominałem wyżej, został zmasterowany przez samego Dave’a Cooley’a (Stones Throw), który pracował nad ostatecznym brzmieniem wielu produkcji Madliba. Niedawno ukazały się dwa dynamiczne mikstape’y pokazujące bogactwo Polskiej muzyki, jeden pełen kompozycji z katalogu Pronit, drugi ukazujący zasoby wydawnictw Muza Polskie Nagrania, po odsłuchu nie zastanawiałem się długo i zaproponowałem Galusowi udział w projekcie Footprints, oto co otrzymałem w odpowiedzi zwrotnej:

Miks „Diggin Europe: The Mission 60'-80'” jest kolażem nagrań, które powstały w Europie w latach 1960-1980, zawiera on takie gatunki jak Jazz, Big Beat, Funk, Muzyka Elekroniczna, Psychodeliczna i Rock. W przeciwieństwie do poprzednich dwóch miksów, które zawierały nagrania Polskich artystów wydanych przez Muza Polskie Nagrania i Pronit, tutaj spotykają się utwory artystów europejskich z takich krajów jak Węgry, Czechosłowacja, Niemcy, Rosja, Rumunia, Portugalia, Francja. 68 utworów użytych w miksie, zostało starannie wyselekcjonowanych z prawie tysiąca płyt winylowych, wydanych na starym kontynencie kilkadziesiąt lat temu. Ideą "Diggin Europe: The Mission 60'-80'" jest pokazanie tożsamości muzyki tworzonej w Europie w najlepszych latach dla rozwoju muzyki.



poniedziałek, 29 listopada 2010

BTS x Warsoul Session On Tour: Eric Lau x Andrew Meza x Maceo Wyro


 W czwartek postanowiłem się wyspać, wiedząc że przez resztę weekendu może mi tego brakować. Między dziesiątą a jedenastą, tuż przed spaniem zbombałem niezłego skurwysyna po sąsiedzku z Wajdkiem na klatce.

wtorek, 23 listopada 2010

Curren$y czyli waluta która staje się coraz $$$ilniejsza!



Nie będę się wychwalał, że docieram do wszystkiego pierwszy - bo tak nie jest. Nie znałem Curren$y'ego od początku jego kariery. Nie śledziłem jego poczynań kiedy bujał się z Master'em P, nie znałem go również później, gdy był związany z Lil Wayne'owym Cash Money Records czy Young Money Entertainment.

piątek, 19 listopada 2010

My Beautiful Dark Twisted Fantasy


Wczoraj maksymalnie się zdziwiłem. Nie sądziłem że po wydaniu "808's And Heartbreak", ludzie odwrócą się od Kanye bojkotując jego nagrywki. Tak się stało przynajmniej w kręgu moich znajomych, którzy najpierw nawet nie sprawdzali serii "good fridays", gdzie West udostępniał raz w tygodniu, w kolejny piątek, kawałki z nadchodzącej płyty, zazwyczaj za friko na You Tube. Moi znajomi nie mieli też ochoty poświęcić czasu na ponad półgodzinny klip "Runaway", a w zasadzie mini-film muzyczny. Byli też tacy co widzieli, ale zupełnie ich nie zachwycił. A wy? Co o tym sądzicie?


czwartek, 18 listopada 2010

Kixnare i jego cyfrowy ogród


Jakoś rok temu, chyba nawet mniej więcej w tym samym czasie, spotkaliśmy się z Kixem w Warszawie. Tak! Dokładnie... Było to dzień przed koncertem Sa-Ra Creative Partners, siedzieliśmy w jakieś knajpie na Chmielnej, był też Dworak, Buszek i Andrew Meza. Piliśmy browary i testowaliśmy próbki bitów Kixnare'a.

czwartek, 11 listopada 2010

Warsoul Sessions Live! BTS On Tour: Eric Lau x Andrew Meza x Maceo Wyro


Nowa muzyka z Wielkiej Brytanii zaczyna przedzierać się coraz bardziej do świadomości słuchaczy na całym świecie. Oczywiście nie mówimy tutaj o trendach, które od razu kojarzą się wyspami, zostawmy na chwilę postacie związane z dubstep’em, grime’em, garage’em czy UK funky.

poniedziałek, 1 listopada 2010

Timeless czyli coś naprawdę wielkiego i ponadczasowego.


Jak powszechnie wiadomo, jakiś czas temu ukazał się box-set pt. "Timeless", zawierający trzy zapisy koncertów wspieranych przez VTech. Idea serii jest prosta, twórcy chcieli złożyć hołd kompozytorom i aranżerom którzy mieli największy wpływ w inspirowaniu muzyki hip-hopowej. Mochilla wydała w jednym pudełku koncerty Mulatu Astatke, Arthur'a Verocai'a oraz "Suite For Ma Dukes" poświęcony twórczości J Dilla

wtorek, 26 października 2010

O tym jak Black Milk, Daru Jones, AB i Bill wpadli do Polski.

Zazwyczaj takie relacje jestem w stanie napisać jeszcze w pociągu, wracając z Warszawy do Poznania. Niestety nie tym razem. Spałem przez 3 dni najmniej od pół roku, a w dodatku nie mogłem się pozbierać po tym, co wydarzyło się w ostatni weekend. Było grubo, oj grubo! Plan rozszerzonego weekendu był strzałem w dziesiątkę, wziąłem wolne od pracy w piątek i poniedziałek. Bardzo się cieszyłem że dzięki temu, nie będę musiał jechać przepełnionym TLK wyruszającym z Poznania po godzinie 17. Już dawno wyryłem sobie w głowie słowa Mentalcut'a brzmiące: "Nigdy nie jedź w piątek po piątej połączeniem Poznań - WWA". Zresztą, pewnie wiecie to doskonale jeśli czytaliście wpisy z moich poprzednich wycieczek do stolicy. Zanim jednak wyruszyłem, wiedząc że następnego dnia nie wstaję do kołchozu, postanowiłem zobaczyć piękny hat-trick Adebayor'a w meczu Kolejorza z Manchesterem City. Niestety po meczu, musiałem jeszcze coś załatwić, co spowodowało grubszy melanż i zlądowałem na chawirę grubo po drugiej w nocy. Ale, co mi tam, wstałem o 9-tej i pakowałem się szczęśliwy, że pojadę wygodnie pustym pociągiem, bo studenci o 11 jeszcze do domów na weekend nie wracają...



środa, 22 września 2010

RBMA On The Floor x Warsoul prezentują Black Milk Live Band!

W lutym 2006 roku, trzy dni po premierze instrumentalnego krążka „Donuts”, zmarł jej genialny autor Jay Dee. Cały hip-hopowy świat chwycił się wtedy za głowę. To był szok, każdy szukał odpowiedzi na pytanie: co dalej? J Dilla był tym, który niósł pochodnię. Nie było osoby w tym biznesie, która by się z nim nie liczyła. Wszyscy go kochali, a oczy świata były skierowane na Detroit. Ludzie głowili się, kto po nim będzie tym który będzie przełamywał szlaki. Od śmierci James’a minęły już cztery lata i powstały odpowiedzi na niektóre z tych pytań. W historii jazzu nowoczesnego, możemy doszukać się podziału na jazz przed i po innowacjach John’a Coltrane’a, jeśli chodzi o gatunek hip-hop’owy (i wszystkie jego wypadkowe), możemy mówić bez wątpienia o hip-hopie, który powstał  przed i po innowacjach Jay Dee.



poniedziałek, 20 września 2010

Jakie fenomeny (fil.) zaobserwowałem w ten weekend...

Kiedy już wracałem z Buszkersem (Brzuszpers, cytując Życie Warszawy), podrzucał nas Groh z dziewczyną w okolice pałacu kultury... Zapytał mnie wtedy, czy zamierzam napisać coś o tym weekendzie w Warszawie. Odpowiedziałem że nie, bo to raczej taka prywata była, potężny wir z przyjaciółmi, więc kto by chciał to czytać. Ale teraz, jak już wypaliłem lolka na spokojnie, to dociera do mnie że w końcu był to Warsaw Music Week i muzyka towarzyszyła mi cały czas. Groh się zdziwi, gdy będzie czytał ten wpis.



sobota, 11 września 2010

Coultrain - GodMustBeABoogieMan

W ostatnim poście poświęconym Jay'owi Coleman'owi, pisałem o kolaboracji z Coultrain'em. Czas żeby nieco rozwinąć ten wątek. Zanim jednak przejdziemy do aktualnych spraw, wróćmy na chwilę do czasów w których Coultrain debiutował. Było to na przełomie 2007 i 2008 roku i istniała jeszcze wtedy Wersalka, była to już jedna z ostatnich recenzji które się tam pojawiły. Dla tych, którzy w tamtym czasie nie zetknęli się z twórczością tego artysty postanowiłem odświeżyć tekst:


środa, 8 września 2010

J-1 "We Love Warsaw"


Jakiś czas temu obiecałem Wam paczkę bitów, które dostałem od J-1'a... ale pojawiło się kilka eventów, czy innych rzeczy i odłożyło się to wszystko w czasie. Oczywiście nic straconego bo ja o wszystkim pamiętam i już się rehabilituję. Najpierw kilka słów organizacyjnych, bo nie dawno gimboje i dzieciaki z podstawówy zaczęli zapierdalać na lekcję, to w modzie kilka zdań "słowem wstępu". Jak pewnie pamiętacie, o Jay'u Coleman'ie pisałem tu i tu, jego myspace znajdziecie tu, a follow'ować go na twitterze możecie tu. Koniec lekcji organizacyjnej. Teraz konkrety:
J-1 - Think About It




czwartek, 2 września 2010

King Fantastic, czyli gangsta rap nowej generacji


Wczoraj, a w zasadzie dzisiaj w nocy na ścianie fejsbukowej doktora Krank'a natknąłem się na przekozacki klip duetu King Fantastic. Mowa oczywiście o "Why? Where? What?". Zwariowałem jak usłyszałem ten numer! Pomyślałem sobie... ja pierdole, MC nawija głosem podobnym do Ludacris'a, ale bardziej w stylu Micke'ego Rocks'a z Cool Kids, a dzięki producentowi to wszystko brzmi tak, jakby ktoś rapował pod nieco uproszczone bity Lorn'a z Brainfeeder, których mogliśmy doświadczyć na albumie "Nothing Else" (być może przez podobne brzmienie remiksu utworu Biggiego "Suicide Thoughts", ale to zupełnie luźna myśl). Już w nocy zaplanowałem sobie misję na pierwszą godzinę w pracy z samego rana. Musiałem dowiedzieć się coś o nich, sprawdzić czy wydali jakiś album i oczywiście go przesłuchać.


środa, 1 września 2010

Tauron Nowa Muzyka expirience pt. II


Jak wspomniałem w poprzedniej części relacji, klimat festiwalu sprzyjał chęci do dalszej zabawy. W tym roku tym co miało się wydarzyć w sobotę, tak bardzo się jarałem że idąc spać w okolicach 5-tej rano, wstałem już o 9:30. Podnieta sięgała tego stopnia, że nawet nie miałem czasu pomyśleć o tym że mogę mieć kaca. Cztery godzinki snu musiały wystarczyć i lecimy dalej... od rana biegałem trochę po Hostelu, od pokoju do pokoju i szukałem jakiegoś dżoja do piwa na śniadanie. Potem w ciągu dnia miałem trochę biegania, przez decyzje o zmianie lokalizacji noclegu, nie miałem za bardzo w co się ubrać na drugi dzień, więc przetransportowałem się do Siemianowic, po jakimś obiedzie odespałem ze dwie godziny i wyruszyliśmy na Bibio.


poniedziałek, 30 sierpnia 2010

Tauron Nowa Muzyka expirience pt. I


Po tym co zdarzyło się w sobotę w nocy, jest mi cholernie trudno ogarnąć wszystkie przeżycia związane z tegorocznym Tauronem. Ale to akurat było pewne, jeszcze zanim wsiadłem do pociągu. Line-up był tak gruby, że w Katowicach wystarczyło już tylko dobrze się bawić. Artyści występujący na tym festiwalu byli topowi, mogliby spokojnie wypełnić parkiet w klubie gdzie pojedynczo na plakatach widnieliby jako gwiazdy wieczoru, a tu na terenie post-industrialnym wszystko skumulowane w dwóch dniach. Trzeba dodać, że będąc na takim wyjeździe możesz spodziewać się wiraży ze znajomymi do późnych godzin, a nawet do wschodu słońca, takie akcje skutecznie odbierały funkcje życiowe, ale razem z tym rosło życiowe muzyczne doświadczenie i dalsza chęć do zabawy... ale lepiej spróbuję zacząć od początku.


wtorek, 17 sierpnia 2010

Ostrzegam przed Letherette

Odkąd poznałem się z Andrew Mezą, który dowodzi projektem BTS Radio, mam dostęp do świeżego materiału non-stop. Często korespondujemy, wymieniamy się stuffem... Raz to ja mu podeślę coś z Polski, a czasami to on podeśle mi coś ze świata.

środa, 4 sierpnia 2010

DâM-FunK & Master Blazter @ Powiększenie


Zapisując te słowa jest już sobota. Siedzę sobie na parapecie w jednym z Warszawskich kwadratów, gdzieś w okolicach placu konstytucji i popijam eferalgan od Kaśki, która niespodziewanie nas gości...W tle leci Roy Ayers Ubiquity a ja w tym zaciszu konam. Dobre dusze załatwiają konopie, mam nadzieję że zabiorą ten wstrętny ból głowy. Czas na reminiscencje, zresztą pierdolenie... jakie wspomnienia?! Skoro Ci którzy byli nadal o tym mówią! Gdy wylogowaliśmy się z hostelu, jeszcze na ulicy obcy mi ludzie rozmawiali między sobą o tym co stało się w nocy w Powiększeniu, o tym że Dam Funk tak dojebał,  że stracił głos. Impreza z cyklu tych legendarnych, ale może zacznę od początku.


wtorek, 20 lipca 2010

DâM-FunK & Master Blazter

Dobra, nie będę "palił Jana" i kopiował materiałów prasowych dostępnych w internecie, bo nie o to się rozchodzi. Zbyt mocno jestem napalony na ten gig, żeby obejść go szerokim łukiem, albo potraktować informację o koncercie skrótem "jabłko + c", "jabłko + v".  O samym Damonie, poczytaliście już na fejsie i jeśli śledzicie mojego bloga od dwóch lat to mieliście okazje spotkać informacje o nim już wcześniej... Pierwszy raz pisałem o nim równo dwa lata temu! Potem jeszcze wielokrotnie do jego twórczości się odnosiłem, niecierpliwie oczekując LP "Toeachizown" co ostatecznie zaowocowało dość długim jak na mój blog tekstem. W międzyczasie, bo lekko ponad rok temu, pierwszy raz dał o sobie usłyszeć projekt Master Blazter o którym donosiłem w czerwcu ubiegłego roku. Z tej też okazji pominę opisywanie twórczości, czy postaci jaką jest Dam-Funk, a skupię się na dwójce mniej "kojarzonych" członków formacji, mowa oczywiście o J-1 i Computer Jay'u.



poniedziałek, 24 maja 2010

Fatima x Funkineven @ Warsoul 1st Birthday

Kolejny intensywny weekend za nami. Oj... gruby był. No, ale nie mogło być inaczej, w końcu pierwsze urodziny ma się tylko raz. Traktując coraz bardziej "pamiętnikowo" mojego bloga, jak zwykle zacznę od początku, żeby nie poprzestawać na wątkach czysto muzycznych. Do stolicy, po ciężkich trudach dotarłem jakoś po trzeciej... Dlaczego po ciężkich trudach? Po pierwsze dowiedziałem się, że w pociągu nie będę miał do kogo japy otworzyć, po drugie, jak zawsze pakowałem się zbyt późno przez co zapomniałem telefonu i musiałem przez całą dzielnie przelecieć pieszo, żeby zabrać mobile, bo bez telefonu w Warszawie funkcjonować sobie nie wyobrażam... W każdym razie, mokre plecy już o 11 z nerwów, a to dopiero początek, bo w sobotę było dość gorąco, w trasie opalałem rewers przez szybę, popierdalając do WWA siedząc na dość wąskim grzejniku w pociągowym korytarzyku. W tej dość mało komfortowej pozycji udało mi się przerobić "Oralność i Piśmienność" Walter'a Ong'a i przeczytać kilka historii o bałkańskich pieśniarzach analfabetach, którzy oralnie zapamiętywali pieśni które trwały nawet po kilkanaście godzin, tacy z nich kozacy byli! Mówię wam, nieźle zakręcone gówno! Ale teraz, na tego typu historie nie ma miejsca...



czwartek, 13 maja 2010

Pierwsze urodziny Warsoul



Jeśli uważnie słuchaliście siedemnastej odsłony audycji Kosmos w Radio Roxy, autorstwa Maceo Wyro, to wiecie już zapewne, że 22 maja kolejna odsłona imprezy sygnowanej nazwą Warsoul Sessions. Do każdej edycji tego wydarzenia staraliśmy się podchodzić z rozmachem, o czym mogą świadczyć zespoły które gościliśmy wcześniej. Do dziś wspominamy z wypiekami na twarzy koncerty Electric Wire Hustle czy Sa-Ra Creative Partners... Tym razem jest podobnie, z tym że data jest szczególna, otóż Warsoul kończy pierwszy rok. Dzieciaki ledwo chodzą zanim skończą rok, a Warsoul? Mam wrażenie, że już dawno nauczył się biegać... bowiem na pierwszych urodzinach wystąpi Fatima i Funkineven!


sobota, 10 kwietnia 2010

Mako Boko

Na koncert Mako Boko dotarłem, ale kilka minut spóźniony... W zasadzie to może nawet dobrze, bo dzięki temu mogłem usłyszeć jak brzmienie zespołu przywołuje już z ulicy. Fajnie że Stare Kino przyłożyło się do rozstawienia pięcioosobowego składu i postarało się o inne niż zwykle nagłośnienie. Mako Boko było już słychać skręcając w Nowowiejskiego.


wtorek, 30 marca 2010

Teielte



Teielte, to gość którego twórczość poznałem przez Grześka Dworakowskiego i Maceo Wyro. Pewnego dnia, zapytali mnie czy słyszałem new-beats z Polski. Zgłupiałem... Znana mi już szeroko pojęta muzyka klubowa, spod ręki producentów z kraju nie była mi obca, szczególnie sceny Warszawska i Krakowska, szybko implikowały z wysp takie formy UK funky, bassline czy rzeczy około dub-stepowe. A tutaj nowe bity.

sobota, 20 marca 2010

Wolne myśli o tym co się ostatnio dzieje


Jakoś zalatany ostatnio jestem, nie mogę ze spokojem usiąść i sklecić nawet małego posta (szkoda że wolnych myśli nie mogę pisać komercyjnie), ale nie znaczy to, że mam tyły... czy coś w tym stylu. Dlatego tym razem zbiorczo o tym, co ostatnio w muzyce mnie uwiodło, a było tego całkiem sporo. Jeśli chodzi o dobry hip-hop, to mam wrażenie że wszystko ostatnio kręci się wokół rapera z Nowego Orleanu. Oczywiście mowa o Jay Electronica. Kto przespał "Dowody" a zwłaszcza "Exhibit C", to ma duże zaległości, bo oto przyszedł czas regeneracji hip-hopu, powrotu bangerów, czasu tworzenia ponadczasowych klasyków. Przy opisie "wykładu" z Jay'em znalazłem stwierdzenie że utwór "Exhibit C", który wyprodukował Just Blaze to "instant neo-backpack classic". Cholernie trudno się z tym nie zgodzić. W moim przekonaniu, będzie ciężko odebrać mu tytuł najlepszego czy może najbardziej charyzmatycznego MC roku 2010. Zresztą sprawdźcie jego live-show z Holandii poniżej:


czwartek, 21 stycznia 2010

Joy Orbison - The Shrew EP

Śledzę losy i rozwój kariery Joy Orbison'a chyba od samego początku. Jeśli o czymś nie wiem, to pewnie o produkcjach które ten koleś schował do "szuflady". Cała reszta, jest po prostu powalająca. Każdy, ale to chyba każdy miał już przyjemność słyszeć/słuchać "Hyph Mngo"... istny headbanger. Jeszcze kilka miesięcy temu jak rozmawiałem o Joy Orbisonie ze Scubą (Hot Flush) w Eskulapie, powiedział że łatwo go złapać na Myspace, ale dziś to już raczej nie możliwe. Chwile później, Scuba otworzył set wspominanym wyżej utworem, był potencjał na potężnym soundsystemie. Pete zdobył szyty we wszystkich najważniejszych podsumowaniach roku 2009, ale dla mnie to nic dziwnego. Od połowy zeszłego roku wiem że Joy Orbison musi wystąpić w Polsce!




poniedziałek, 4 stycznia 2010

Mono/Poly

If there is a beat version of hide-and-seek, Mono/Poly is the master of this game. Listening to his tracks works like this: First you get this ultra-modern nod factor so distinctive for the so-called “beat generation” and perfected by people such as Flying Lotus, Ras G, SAMIYAM or Mono/Poly himself. Then, underneath there are these no-bullshit melodieeees that really make you think that even when the whole hype around the beat music, or whatever we call it, is over, this guy will be still doing his thing: damn good tunes! Some kind of duality seems to be Mono’s trademark. When we were talking on music-related subjects he had “I’d rather make some music than talk about it” attitude, but as soon as the political issues came up we touched his more talkative side and you know what? Mono/Poly might be just 21 years old but he definitely knows what’s the name of the game! As for his music, just check out what “the LA’s craziest” Mother Fucking Gaslamp Killer has to say about the latest EP GeorgeMachine: “This 12″ will leave you flat on the floor making an ugly face”. Spot on, spot on!




DOWNLOAD!