
I chyba przez przypadek wpadłem już na początku podsumowania w pułapkę. Bo to pierwsze miejsce gdzie muszę wyróżnić ekipę Warsoul, piątka dla Maceo Wyro, Grześka Dworakowskiego i Andrzeja Cały... piątka dla Ciebie Sebol! Dla mnie...?! Ojej dzięki... Taaak, piątka dla nas za to że rok 2009 był najlepszym czasem na sprowadzenie Ommas'a Keith'a i Taz'a Arnolda do Polski. Może jest to nie skromne, ale w końcu dla mnie, było to jedno z najważniejszych wydarzeń w roku. A jeśli już jesteśmy przy kosmiczno-futurystycznych klimatach, pora na wyróżnienie tria z Wellington - Electric Wire Hustle i ich debiutanckiego krążka który ukazał się pod tym samym tytułem. Fajnie widzieć nowe twarze z nowozelandzkiej sceny, tym bardziej gdy materiał który prezentują rozwala od pierwszej do ostatniej sekundy. Zarówno oni, jak i wyżej wymienieni Kreatywni Partnerzy, zostali wyróżnieni w podsumowaniach Gilles'a Peterson'a i Benji'ego B w BBC, to jak Warsoul? Znowu piątka?!

Na kolejne wyróżnienie zasługuje Dam-Funk, bez wątpienia jest jednym z najbardziej obiecujących artystów od 2-3 lat. Dopiero teraz dostaliśmy od niego krążek pt. "Toeachizown", który obrazuje koncepcje nowoczesnego boogie-funku, a dodając jego szalone kolaboracje z Rozzi Daime, Nite Jewel czy Red'em widzimy że gość nie próżnuje i nie żartuje, robi non-stop naprawdę gorący materiał. Kolejnym kozakiem jest Mark Pritchard, w tym roku pozamiatał system dwoma utworami "Wind It Up" z Ommas'em Keith'em i "Heavy As Stone"... a tuż za rogiem czai się projekt Afrika Hi-Tech, który pewnie uderzy wraz z rokiem 2010. Po próbkach, po prostu nie mogę się doczekać.

Obojętnie nie przejdę też obok Joy Orbison'a, chłopak młody i niezwykle utalentowany, z tego co czytałem, nie zamierza na razie wydawać płyty długogrającej, ale wystarczył singiel "Hyph Mngo/Wet Look", żeby nikt więcej nie miał wątpliwości że ten koleś jeszcze sporo namiesza na scenie klubowej. A jeśli już jestem przy "wyspowym" klimacie to wyróżnienie leci dla Hyperdub. Wytwórnia obchodzi w tym roku 5-te urodziny, a co za tym idzie pięciolecie działalności. Wydali zajebistą kompilacje zawierającą największe bomby od Kode-9, Joker'a czy Zomby'ego, zresztą wyróżniona również powinna być panna zwana Cooly G, która popełniła zajebisty "Love Dub". Czyli co? Hyperdub labelem roku? Zdecydowanie tak.
Jeśli jeszcze mowa o wyspach, to zdecydowanie musimy wrócić do wydarzeń które miały miejsce w Polsce, a dokładniej mówiąc w Poznaniu, gdzie Eskulap nawiedziło duo związane z wytwórnią Tempa, chodzi oczywiście o występ Bengi i Skream'a. Piona dla Miza za organizacje tego eventu, było naprawdę świetnie. Skoro cały czas tak miło podsumowuje się eventy, to pozdrawiam osoby które maczały palce w sprowadzeniu Flying Lotusa, Hudson'a Mohawke (którego album pt. "Butter" również zajmuje wysoką pozycję w tym podsumowaniu) i Mamiko Motto do Katowic, na festiwal promujący nowe brzmienia. Co to było za wydarzenie?! Cały czas tym żyje.

Wróćmy jednak do klubowych klimatów. Nie mogę pominąć w podsumowaniu Dj'a Zinc'a, który redefiniuje house stwarzając EP-kę "Crack House EP", gdzie znajduje się min. fenomenalny "Blunt Edge".

No i pora na jakieś stricte hip-hopowe płyty... Z pewnością podpiszę się pod tym że najważniejszymi i najfajniejszymi albumami były "The Ecstatic" Mos Def'a i "Born Like This" Doom'a. Ale warto wyróżnić też Jay'a Z za "Empire State of Mind" czy "Death of Auto-tune". Z silnym materiałem pojawił się również Reakwon, czy komuś nie podobało się "New Wu" na "Only Built 4 Cuban Linx… Pt. II"? No i na końcu, ale przecież kolejność nie ma żadnego znaczenia - królowie kokainowego rapu Malice i Pusha T jako The Clipse i ich krążek pt. "Til the Casket Drops".

Za całokształt trzeba pochwalić rozwój sceny New-Beats Generation, powoli przebija się do świadomości coraz większej liczby słuchaczy. Nawet u nas w kraju, a co za tym idzie, może niedługo będziemy świadkami live-actów największych twórców tego gatunku, w polskich klubach. A wyróżnienie za całokształt dlatego, że tyle ilu jest twórców tyle różnorodnych podejść do tematu a to fenomen tego gatunku, jesteś w stanie powiedzieć gdzie zaczyna się muzyka Flying Lotusa, co charakteryzuje Rasa G, jak produkuje bity Mono/Poly, czym jest brzmienie Dorian Concept'a a jak to robi Clonious...

A teraz przypomniało mi się o Floating Points gość jest niezły, robi świeże rzeczy i jest bliskim współpracownikiem fenomenalnej w tym roku Fatimy, którą już na blogu tutaj wspominałem przy okazji albumu Shafiq'a. Zapamiętajcie imię tej dziewczyny, Fatima z pewnością nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa. Oj i plułbym sobie w brodę, gdybym zapomniał wspomnieć o soulowych, tytanowych wręcz wydawnictwach. Jeden krążek jest oldschoolowy, to powrót Lee Fields'a, który wraz z The Expressions wydał album "My World", polowałem na niego bezskutecznie całe wakacje, zawsze gdy miałem parę Euro na zbyciu, płyta była "out of stock". I jak tu się nie wkurwić? No, nie da się! Wosk trafił do mojej kolekcji dopiero po wizycie w Side One. Drugi album to "Black Summer Nights" od Maxwell'a - trochę poszkodowany ten artysta w tym roku, bo płytka zyskała tylu zwolenników co przeciwników, ale ja bezgranicznie się jaram!

A co działo się w Polsce? Oj, całkiem dużo w tym roku. Otóż najpierw pojawił się chyba krążek Mesa, "Zamach Na Przeciętność" - solidna produkcja, do tego wersja winylowa wypuszczona przez JuNouMi. Klasa! Potem krążek "Dwuznacznie" od Tetrisa. Następnie "Duże Rzeczy" od W.E.N.Y i Rasmentalism, a na dniach dostaniecie do swoich rąk "Kollage" od Kix'a i Szyszki. Nie potrafię wystawić faworyta w tym temacie, bo są to baaaardzo różne pozycje i każdej z nich z równą przyjemnością słuchałem. Czyli co? Mamy cztery fajne płytki w klimacie hip-hopowo-soulowym, a to strasznie dużo! Jeśli przejdziemy do sceny klubowej mamy wyśmienitą kompilacje na której nasi ludzie próbują się z brytyjskim stylem UK Funky, co dało nam PL Funky.

Oczywiście, można by takie podsumowanie jeszcze powiększyć np. o rozchwytywanego Mayer'a Hawthorne'a, chociaż ja osobiście wole remiksy wielu z was zapewne jara się "A Strange Arrangement". Dobry to był rok, dużo wrażeń i fajnych wspomnień.
Przyszły rok przyniesie nam nowy album od Bilal'a, solowe krążki Ommas'a (który miałem przyjemność już słyszeć i z pewnością Was zaskoczy, będziecie mieli przy czym pić drinki w nadchodzące wakacje) i Taz'a Arnold'a. Powrót Gil'a Scott'a Heron'a i oczywiście często przekładany album "Blackmagic" Jose James'a, który też już słyszałem i cały czas namiętnie słucham, chyba już dziś wiem kto będzie wyróżniany w podsumowaniach 2010... i to było na tyle. Nie pozostaje mi już nic innego, jak życzyć Wam Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku!



