Strony

sobota, 10 października 2009

O tym co wydarzyło się w Powiększeniu na Warsoul Sessions


Powyższy plakat autorstwa Animisiewasz'a (Piękni Chłopcy) przed ostatnim Warsoul Sessions widzieliście pewnie wielokrotnie... Nie mając oczywiście na myśli nachalnej promocji, chcieliśmy Was zaprosić na tamto wydarzenie. Myślę że właśnie dzięki temu, frekwencja dopisała i klimat w powiększeniu był niepowtarzalny. A to tylko dzięki Wam! Stąd, na wstępie dziękuje wszystkim przybyłym na Nowy Świat, do Powiększenia w imieniu chłopaków z Electric Wire Hustle i Warsoul Sessions Crew.



W Warszawie z Adą pojawiliśmy się po 14 w sobotę. Maceo odebrał nas z dworca, pojechaliśmy po ostatni sprzęt w jedno miejsce w stolicy, po czym wróciliśmy na kawę z miodem i cynamonem na kwadrat do Maćka. Umówiliśmy się z Taay'em, Marą TK i Myele na starym mieście. Już zamiana pierwszych kilku zdań z muzykami świadczyła o świetnej zabawie przez resztę weekendu. Bardzo wyluzowani, uśmiechnięci i pełni optymizmu po koncercie w Londynie. Jak się okazało, pierwszy raz są w tej części świata, byli zachwyceni architekturą stolicy i ogólnym klimatem panującym w mieście. Po chwili dobili do nas Grzesiek, Rafał i Marcin i pojechaliśmy do Powiększenia na soundcheck. Wtedy pierwszy raz poczułem jaki ogień czeka na wszystkich tego sobotniego wieczoru... Electric Wire Hustle dostrajając dźwięk instrumentów, jammowali przez chwilę dając właściwie prequel do tego, co za kilka godzin miało rozpieprzyć system.


Poszliśmy coś zjeść. Po powrocie w okolicach 23 godziny klub był już pełny. Maceo stał już za konsoletą i raczył przybyłych np. utworem "Anything Worse" z My Troubled Mind EP, Gaslamp Killer'a! How nice is that?! Fajnie, fajnie... przychodzisz na koncert future-soulowy, ale zanim jeszcze wszystko się zacznie, możesz natknąć się na najlepszy w świecie "new-beat-generation" sound! Właśnie takie rzeczy dzieją się na Warsoul. Eklektyzm totalny przede wszystkim. Krótko po tym, gdy dolna kondygnacja, a w zasadzie piwnica Powiększenia była już zapełniona, Maceo zapowiedział zespół i wszystko się zaczęło.


Mara TK, wcześniej cały dzień pobierał lekcje Polskiego, dzięki czemu mógł przywitać wszystkich za pomocą słowa "Cześć". Nie pamiętam już w jakiej kolejności chłopaki zagrali materiał ze swojej debiutanckiej płyty... ale brzmiało to świetnie, a wręcz rewelacyjnie, dość małe powiększenie jest świetnie nagłośnione. Kompozycje Electric Wire Hustle wbijały się świetnie, robiąc duszną, soulową atmosferę. Utwory takie jak "Waters", "Perception" czy fenomenalny "Again" zabierały słuchaczy na następny level. Publika nie koniecznie znając całość materiału, żywo reagowała... powiem szczerze że było to dla mnie nie lada zaskoczeniem, kiedy zobaczyłem jak bardzo dobrze może zostać przyjęty przez publiczność zespół, który jest praktycznie nie znany w tej części świata, a ich płyta nawet nie ukazała się do tej pory w Europie.


Nie da się ukryć, że chłopaki władają świetnymi talentami, udowodnili to na żywo, brzmiąc jeszcze ciekawiej niż na ich debiutanckim krążku. O głosie Mary TK można by opowiadać godzinami, do tego świetnie podgrywa na gitarze basowej. Taay, to genialny klawiszowiec, który bardzo ciekawie przemyca do swojego future-soulu elementy ciężkiego, elektronicznego bassu, czyniąc styl Electric Wire Hustle dość specyficznym. No i nie można zapominać Myele, bo to genialny perkusista, poruszył wiele głów tej soboty w powiększeniu. Spolszczyliśmy trochę jego imię, ponieważ powodowało dużo kłopotów w wymówieniu, odtąd perkusista Electric Wire Hustle to "Manzarek" (od nazwiska Manzanza). Fajnie, gdy na koncertach zdarzają się takie akcje, gdy artyści schodzą już ze sceny, ale przywołani przez publiczność na bis, zaraz na nią wracają. W przypadku Electric Wire Hustle, była chwila jammowego grania, np. reinterpretacja utworku Curtisa Mayfield'a, "Move On Up". Po tym usłyszeliśmy jeszcze "Chaser" (o którym zapomniało mi się podczas koncertu), a w ostatnich tygodniach to jeden z najbardziej promowanego utworu w audycjach Benjiego B w BBC. Poniżej załączam filmik który nakręcił Grzesiek Dworakowski, jest to zapis z utworu "Burn". Po koncercie zajebisty set zagrał Maceo, a klub opustoszał dopiero o 5:30 nad ranem. Świetny wieczór!
Kilka dni temu dostałem mejla od Taay'a, napisał między innymi: "The whole trip to Warsaw was completely mind blowing and a dream to be there.". Z tego co wiem, Electric Wire Hustle zamierzając jeszcze wrócić do Polski i może uda im się to zrobić w lato 2010. Było by super. Początek października się udał, jak będzie w listopadzie to jeszcze nie wiemy. Jeśli wpadniecie pewnie będzie jeszcze ciekawiej! Do zobaczenia.

Electric Wire Hustle @Warsoul Sessions Live, Powiększenie 03.10.2009