Strony

piątek, 18 września 2009

Electric Wire Hustle na Warsoul Sessions!



To, co było zapowiadane kilka postów niżej, czyli występ nowozelandzkiego trio Electric Wire Hustle rzeczywiście będzie miał miejsce. Bez sensu opowiadać background organizacyjny tego wydarzenia, ale należy za to podziękować przede wszystkim Maceo Wyro i Grześkowi Dworakowskiemu, których znacie z Warszawskich sesji imprezowych bliżej znanych jako "Warsoul Sessions"...
Tak, tak! Już 3 października w jednym z Warszawskich klubów (bo to ostatecznie nie jest jeszcze ogłoszone) zagrają David "Taay" Wright, Mary TK oraz Myeale Mazanzy. Tutaj przydało by się wkleić notkę prasową przygotowaną przez Maceo... ale w sumie chciałem też sam coś napisać, a na materiał dla mediów będzie jeszcze pewnie miejsce gdzie indziej, dlatego na blogu Sebola, będzie o tym co Sebol sądzi. A sądzę że będzie to jedno z najważniejszych tegorocznych wydarzeń muzycznych. Dlaczego? To bardzo proste jest. Już przy okazji Flying Lotus'a pisałem o uczuciu które towarzyszy słuchaczowi w momencie, gdy wybiera się na koncert artysty który nie ma za sobą już całej swojej kariery. Widziałem Fly Lo, w momencie szczytu i nie mam dosyć! W przypadku Electric Wire Hustle jest podobnie. Nie mieliście okazji jeszcze słyszeć ich debiutu, a już możecie zobaczyć ich na żywo! Tak, tak... Organizatorzy w Polsce zmieniają tok myślenia, albo do słowa dochodzą ludzie który mają głowę na karku, dlatego "big up!" dla crew z WWA, bo trzymają rękę na pulsie i chcą dostarczyć słuchaczom świeżości! A nie jak bywało w przypadku innych agencji bookingowych, które sprowadzają kogoś, kto odcina utworu od swojej twórczości. Zasługujemy na świeżość, żyjemy w Polsce, w kraju Unii i chcemy mieć dostęp do pierwszorzędnego koncertowego lineupu. Dlatego w tym miejscu również pochwalę Krakowiaków z POW! Odpierdalacie dobrą robotę! Wracając do nowzelandczyków, 9.09.2009 premiera ich debiutanckiego albumu. To co sądzę o tym co do tej pory mogliśmy wszyscy słyszeć jest w poprzednim wpisie o zespole, a jeśli chodzi o pełnowymiarowy album to posłużę się krótką recenzją od Maceo:

ELECTRIC WIRE HUSTLE - ELECTRIC WIRE HUSTLE
(Every Waking Hour/Rhythmethod)
gatunek: future soul, ocena: 5

Jak już pisałem wcześniej na łamach Laifa, nowozelandzka scena future soul'owa atakuje z pełnym impetem! Po świetnych albumach Eru Dangerspiela i Juliena Dyne'a otrzymujemy kolejną perełkę w postaci debiutu tria z Wellington. Electric Wire Hustle to młodzi i utalentowani muzycy, a także absolwenci Red Bull Music Academy. Do współpracy przy swoim albumie zaprosili takie znakomitości jak Dudley Perkins, Georgia Ann Muldrow i Stacy Epps. Ten zestaw robi z pewnością wrażenie, ale i bez gości elektryczni panowie robią piorunujące wrażenie. Znakomite proporcje pomiędzy organicznym, a elektronicznym brzmieniem, ujmujące kompozycje, a przede wszystkim głęboki i ciepły wokal Mary TK, który przywodzi na myśl... zgadliście, oczywiście Joe Dukie'go z Fat Freddy's Drop. Na tym jednak kończą się porównania do FFD, bowiem muzyka EWH jest o wiele głębiej osadzona w hip hopie (rytmicznie) i elektronice (aranżacyjnie), niż reggae, którego raczej tu nie uświadczymy. Mimo to jest coś wspólnego w muzyce nowozelanczyków, co pozwala mówić o pewnym specyficznym zjawisku. Świeżość, melodyjność i swojego rodzaju leniwość, która sprawia, że przy takich dźwiękach doskonale można się relaksować, nie poadając przy tym w znużenie. Takie kawałki jak "Gimme That Kind", "Perception", "Again", "Chaser", czy "They Don't Want" to potencjalne hity, dzięki którym o Electric Wire Hustle już niebawem usłyszy cały świat. Trzymamy kciuki!


Czy są jeszcze jakieś wątpliwości? Odsyłam na ichsze myspace w linku powyżej, odsłuchajcie, włączcie BBC, odpalcie ostatnią audycję Benjiego B, odszukajcie track'a "Chaser" - potem się zajaracie w opór i wlatujcie do WWA na jedyny i eksluzywny koncert. Zapamiętajcie go dobrze i śledźcie dalszą karierę tej trójki bo będzie poważna! Wkrótce więcej informacji, flyer, ceny biletów! Widzimy się za dwa tygodnie w WWA na WAAAAAAAAAAAAARSOUL SESSIONS!