Również dzięki Waszym głosom na tegoroczny HipHop Kemp w Czechach wybrał się Sebol. Z tego co wiem, wrócił cały. Już wkrótce być może relacja na jego blogu.
I mistrzowsko to uchwycił, bo muszę napisać o tym że "nie ma miejsca jak Kemp" - jak mawiają niektórzy. Ja pierdole... nie bywałem na festiwalach, ten był moim pierwszym i jestem w totalnym szoku. Nie wiem czy to przypadłość kilkudniowych eventów, czy po prostu atmosfera na Hip Hop Kempie jest tak wyjątkowa. Zakochałem się. I to nie ze względu na line-up - bynajmniej to już nie to co mnie najbardziej rajcuje w muzyce, ale bawiłem się wyśmienicie i wrócę tam za rok z całą swoją ekipą, bo muszą przeżyć tę jakże cudowną do granic możliwości patologię! I nie mówię już o samej podróży pociągiem, która w jedną jak i w drugą stronę była zajebista, mimo gnieżdżenia się w tłumie przy kiblu. Dżoj sturlany na legalu i miła podróż. Przesiadka we Wrocku, wbitka do pierwszej klasy. Dopłata. 5tka z dymem. Pięknie. 10 - rano na miejscu. Wbijam się po akredytację i spotykam Dj'a Torta z ekipą (przemili ludzie i pozdrawiam gorąco!) zdobyłem akredytację i poszedłem na pole namiotowe rozbić swój trzydniowy dom. Tam czekali na mnie Ada i Luca (którego, jak się okazało znam z Diggin! Big Up! Do zobaczenia w Kato w sobote na FlyLo!) Poznałem ekipę z Włocławka - oczywiście skojarzona z JuNouMi i w zamian za skręcenie dżoja dostałem browara! Od razu wiedziałem że to będzie moja ekipa. Rozbiliśmy namioty i czilowaliśmy na słońcu bo pogoda była Boska. Tego wieczoru widziałem Tetrisa i Torta (świetny występ, energia, publika kumała teksty, moc!), a później El Da Senseia i Returnersów. Poszedłem spać, bo w końcu od 48h byłem na nogach. Rano wczesna pobudka, bo słońce nie dawało wyleżeć w namiotach. Zebraliśmy się i poszliśmy nad jezioro. Ultra melanż do godzin późno popołudniowych i powrót po rum z kolą i następne koncerty. Z piątku pamiętam tylko mocny występ Blu i Exile'a a później Method Mana, bo w międzyczasie musiałem wypocząć na polu, bo byłem zbyt "spatologowany". Potem koncert Method'a - ultra energia, zarówno ze strony artysty jak i publiczości, klasyki Wu Tangu, krzyki i bezcenny uśmiech Cheese'a, po efekcie imprezy którą zagrał. Po tysiąckroć się jaram! Nie dotarłem na imprezy w hangarach później bo jak zwykle bylem zbyt mocno zmelanżowany. W piątek zrobiło się deszczowo. Przynosiło to niezła ulgę, a poza tym, tego wieczoru miał spaść Warszawski Deszcz. A więc pojawiłem się pod sceną jeszcze na koncercie Planet Asia, a zaraz po nich w rytm "Deszczów Niespokojnych" na scenę, z parasolami wbił Tede i Numer Raz z dwona hajpmenami. Kempowicze zaśpiewali cały track, i chłopaki zaczęli od "Od 99' Płynę". Ja pierdole. Pod sceną szał i pogo. Bębny tak napierdalały, jak najlepsze kawałki w golden age (w ogóle, jaram się tym bitem!) i zagrali tak dobrze, że nawet ludzie co nie znali Polskiego komentowali jak bardzo to jest zajebiste. Po prostu Warszafski Deszcz pokazał klasę. Cieszę się że wrócili i to w tak świetnym stylu! Potem poszedłem znowu się czillować do namiotu i przegapilem Devina, i La Coka Nostra (ale ostatnimi akurat się tak nie jaram, więc jakoś nie żałuję, chociaż podobno niezły gnój był jak zagrali "Jump Around"). Żałuję że nie widziałem U-N-I, występu J-Live'a oraz Camp Lo. no ale mój organizm mnie zwiódł, sen okazał się silniejszy - więc trudno się mówi. Jak dla mnie to Kemp, mógłby składać się tylko z pól namiotowych. Niemcy ze swoimi sound-systemami, albo poranno- niedzielny set Dj'a Feel X'a załatwiły by sprawę. Na bank jestem za rok, z całą ekipą!
Pozdrawiam: Adę i Lukę czyli niezastąpionych towarzyszy podróży. Ekipę z Włocławka, nie pamiętam ksywek, dlatego pozdrawiam kolektywnie! No okej, no to w szczególności wymienię Dj'a Gówno, chociaż wiem, że leciałeś w chuja z tą ksywą! Pozdrawiam małolatów ze Świdnicy, przerabiacie tony baki, ultra napędzacie wiry, oby tak dalej - mam nadzieję że jeszcze kiedyś się zobaczymy! Pozdrawiam, klikę z forum SSF, cieszę się że Was poznałem, pewnie będziemy się jeszcze widzieć na festiwalach i nie jedno spalimy! Pozdrawiam ekipę z Poznania, a w szczególności Agatę i Enrikle (prawie Was nie wdziałem!). Propsy dla Ajka, myślałem że łatwiej będzie się znaleźć, ale przynajmniej się przywitaliśmy. Pozdrawiam wszystkich przybyłych za wspólne krzyki, na polu i nad jeziorem, za wspólny melanż, odstąpione piwa, wina, wódkę, rum, whisky i wszystko inne! Kemp jest zajebisty!
Wschód w drodze do Czech
Wyjebista pogoda! Celebrujemy kemp!
Ekipa
Ghettoblaster nad jeziorem
Jezioro!
Włocławski biwak
Dj Gówno! Wanna buy my shit? I got mixtapes only dwieście koron!
Method Man
Warszafski Deszcz
Bezbolesny powrót.
4 komentarze:
Było dobrze, nawet mój i Kuzbego namiot się załapał na zdjęciu z Adą :) hehe. 5!
Wiadomo! To nasz obóz w końcu! Zaglądaj do mnie częściej! Pozdrawiam!
Włocławek pozdrawia! do zobaczenia za rok!
Pozdrawiam! Fajnie że zaglądasz na bloga, oczywiście do zobaczenia za rok!
Prześlij komentarz