Strony

środa, 4 marca 2009

Jorge Ben - Negro E Lindo



Byt Wersalki w domenowej, internetowej rzeczywistości przestał istnieć... a co za tym idzie, cały materiał który się tam do tej pory przez... Hmm, już 4 lata (?) pojawiał przestał istnieć razem z nią. A więc postanowiłem dopieszczać starsze rekomendacje i publikować je co jakiś czas na blogu... Na pierwszy ogień:



Jorge Ben
Negro é Lindo
Phonogram
1971

Jorge Ben (lub też Jorge Ben Jor) urodził się w 1940 roku. Gdy był jeszcze młodym chłopakiem, usłyszał boss’a-nove w wykonaniu João Gilberto. Jego gra tak bardzo zainspirowała Jorge, że podobnie do swojego idola, zaczął grać na gitarze i rozwijać swój styl. Jako autor tekstów piosenek i śpiewak zasłynął na Brazylijskiej scenie już w wieku 23 lat. A jego pierwszym wielkim hitem był utwór "Mas, Que Nada". Jak wiadomo, ten numer stał się bardzo szybko standardem i był wykonywany przez wielu artystów. Warto dodać że Brazylia w latach ’60 była pod dyktaturą wojskową. Cenzura dogłębnie analizowała teksty artystów. Jednak nie dotyczyło to tak bardzo samego Jorge Ben’a dlatego, że jego piosenki nie miały podtekstów politycznych. Zdarzało się że w latach ’70 przerywano występy Ben’a, gdyż jego piękne Brazylijskie tancerki często prowokowały swoją seksualnością.

Tyle z lekcji historii, przenieśmy się teraz do roku 1971. Phonogram wydaje wtedy album pt. „Negro é Lindo”. Tak naprawdę to nie wiem o czym śpiewa ten Brazylijczyk, dlatego bardziej skupię się na muzyce niż na tekstach. Na początek dodam, że w latach ’70 Benjor (bo tak też na niego mówili) bardzo chętnie łączył elementy brazylijskich rytmów z tym co się działo w muzyce w zachodniej Afryce. Stąd tak dużo metek które można przypinać temu artyście i albumowi. Jest to miks latynoskiego jazzu, soulu i pop’u. Bardzo wybuchowy i jednocześnie spokojny album. Z jednej strony taneczny a zarazem też bardzo intymny i romantyczny. Utwory na które szczególnie warto zwrócić szczególną uwagę to - „Porque e proibido pisar na grama”,oraz ”Cassius Marcelo Clay” , który był poświęcony Muhammadowi Ali (bo tak brzmiało jego nazwisko przed zmianą wiary tego legendarnego boksera). Nie będę wyszczególniał innych bo to nie ma sensu – a cały album naprawdę trzyma poziom. Warto sięgnąć po Brazylijski soul, tuż przed zbliżającym się wiosną... no i nie zapominajcie o nim latem! Naprawdę, krążek tworzy niesamowity klimat. Poza tym, południowo amerykański temperament i dźwięk głosu Jorge Ben’a spodoba się na pewno nie jednej pannie.

Inny powód dla którego warto sięgnąć po tą pozycję Jorge Ben’a to nieskończona ilość sampli. Dostęp do tego typu muzyki na czarnym krążku jest bardzo trudny w naszym kraju. Ale dotarł do tego między innymi Ostry i zrobił dla Afrontu bit („Amerykański sen”), z którejś wersji utworu "Mas, Que Nada", o którym pisałem wcześniej. Polecam.

Bonusowo dorzucam video: Jorge Ben - Domingas, który został zarejestrowany rok przed wydaniem omawianej wyżej produkcji...