
Kurwa mać... tylko to mi się ciśnie na usta. Słucham bez przerwy Illa J i myślę o tym jakim zajebistym beatmakerem był Jay Dee. Niedługo recka na wersalce, więc o tym później. W każdym razie są takie momenty gdy pada deszcz i jest zimno, nie masz co robić więc zastanawiasz się nad estetyką, życiem itd. No i dlaczego ja o tym teraz piszę? I jak to, co już napisałem ma się do siebie. Jay Dee nie żyje już od 2006 roku, więc pewien rozdział został zamknięty. Po śmierci wyszło jeszcze dużo zajebistego materiału więc estetycznie żyje jak najbardziej. Umarł z powodu chorej nerki... a teraz zacytuje Spinemagazine.com:
LIVING IS DANGEROUS
OCTOBER 27th 2008 12:04 GMT - Spine Crew
In other ailing hip-hop artist news, A Tribe Called Quest's funky diabetic Phife recently received a kidney transplant after a two-year wait.
I gdzie jest sprawiedliwość na tym świecie? Ilu jeszcze zajebistych producentów i MC's zabiorą nam choroby... Fuck it! Oby Phife doszedł do siebie i żeby wydał album przynajmniej tak dobry jak najnowsze wydawnictwo Q-Tip'a. Potem, niech nastąpi reunion A Tribe Called Quest!
Na dodatek fajny kawałek dam, z albumu który polecił mi Mentos/KK (Rasmentalism/Wersalka)
Kohndo - Je serai là Featuring Dwele & Song







