Strony

czwartek, 31 lipca 2008

Jedziemy do Dębek!



Jutro, w godzinach 17-18 opuszczamy ze znajomymi miasto. To już postanowione! Jeśli również wybierasz się do Dębek, to zajebiście bo spotkamy się w "The Beach". W piątek i w sobotę zapowiadają się fajne i jakże różne od siebie imprezy. Jednak, do takiego happy-endu trochę musieliśmy się podenerwować bo nigdzie, ale to nigdzie w Dębkach nie ma wolnych kwater! Będziemy mieszkać 4km od morza, ale co tam... Ważne że jedziemy! Z pewnością będzie wesoło. Postaram się też przywieść jakieś zdjęcia.

Na koniec kawałek który wrzuciłem, bo zainspirował mnie do tego mój znajomy z Koszalina - Lechu aka Eleskey aka LSK. Który ostatnio nabył album Dr.a Octagon'a za 6 funtów! (org. tłoczenie z 96'). Zatem:

Dr. Octagon - Girl Let Me touch You



Jakbyśmy się już nie słyszeli/widzieli to do zobaczenia! ;)

poniedziałek, 28 lipca 2008

Obudziłem się w poniedziałek

Siema, siema! Odpoczywam w pracy, weekend jak zwykle zbyt intensywny. Ale na szczęście troszkę się opaliłem. Ciekawe jak wypadnie przyszły krótki urlop, tym razem w Dębkach. Aż strach się bać. Sobotę spędziłem nad "Rusałką", jezioro średniej jakości ale woda miała ponad 20* więc fajnie było do niej wskoczyć. Wieczorem w Mięsnej. Impreza zaczęła się krótko przed 1wszą. W domu byłem jakoś blisko 7:00 rano. Tomki z Fluowankaz dali rade! O 10tej pobudka a później niedzielny chillout na świeżym powietrzu. (już unikając słońca).

Sebol z wersalki i Icek

To jedyne foto które z moim udziałem nadaje się do publicznego pokazania. Resztę autorstwa A'free - znajdziecie tutaj.

A na koniec kawałek który chciałem wrzucić wczoraj, ale nie miałem już siły. Wrzucam go dziś. Track pochodzi z mix'u Re-Up-Gang - The Saga Continues jego tytuł to "Ulitmate Flow" i właśnie ze względu na nawijkę się nim jaram!





UPDATE
Sebol z wersalki i Prof

Icek, Afree, Sebol z wersalki i M-Cut

Podsumowanie: Unikać słońca, bo na ulicy mogą mnie uważać za:
a)Narkomana
b)Alkoholika
c)Obywatela jednego z północno-afrykańskich krajów, Indii albo Pakistanu.

sobota, 26 lipca 2008

Dam Funk, po piątkowym grillu

O kurde, mówię Ci! Nie czuje się dziś od rana najlepiej. Męczy mnie wczorajsza wódka. W kolażu ze Sprite'm czuje ją do teraz. Trzeba było zainwestować w imitacje Red Bull'a. Przynajmniej głowa nie boli. Ale to pewnie efekt ziół które też wczoraj się przewijały. Najlepsze jest to, że dziś dopiero sobota! Pamiętaj że masz przyjść do Cafe Mięsna.


Jeśli czujesz się równie dziwnie jak ja, że ledwie piszesz post i wskazany jest leżak. Posłuchaj Dam Funk'a - o którym donosił Sebol na Wersalce:

Wersalka rozpływa się w nowatorskim brzmieniu, pojawia się go ostatnimi czasy tak wiele, że nie sposób wszystkiego ogarnąć. Jest jednak persona o której trzeba wspomnieć jeszcze przed wydaniem długogrającego krążka. To Dam-Funk, świerza postać w Stones Throw... dzięki takim ludziom jak on (i jak James Pants zresztą też), wytwórnia diametralnie zmienia swoje oblicze. Dam-Funk miesza w swojej muzyce wiele styli. Zainspirowany latami 80-tymi, stara się łączyć Boogie, Modern Soul i Electro-Funk. To połączenie daje coś co określane jest przez Peanut Butter Wolf'a - "Modern Funkiem". Zresztą co tu więcej pisać, sprawdźcie sami: Myspace, czy też nie do końca gotowy profil na stronie Stones Throw. Jeśli zdąrzyliście się już zafascynować tym co usłyszeliście, warto nabyć 12". Artysta przygotowuje się do wydania LP: pt. "Toeachizown". Zapytaliśmy kiedy album się ukarze:

" Real soon. They'll be one more 12" after this Burgundy City release. Then Full length before '08 is over or beginning of '09. I just wanna make it right. Take care Sebastian."

 Dla chętnych: Podcast #28 przygotowany przez Dam-Funk'a.

 


Dziś w nocy, gdy piłem ze znajomymi - Dam Funk zrobił kawałek pod tytułem "I Don't Just Do Beats... I Do MUSIC!" Zapraszam do odsłuchu, jest kojący! Jeśli Ci się podoba, odwiedź jego myspace - jest tam tego więcej. Czekam na LP.


czwartek, 24 lipca 2008

Mój bohater vol.4


Jeśli się postarasz, odnajdziesz w sieci reworks'y Madvillain. Jak pisałem wcześniej, Madlib reinterpretuje sam siebie. Wyszło super. Sprawdź załączone tracki. 3.214 to nowa wersja "Great Day" z 2004 roku. Cold One to "Rhinestone Cowboy" - remiks tego numeru brzmi jakby Doom spotkał Joung Jazz Rebels! Metal Face Doom, jest dla mnie lirycznym geniuszem. Ma unikalny flow. Ociąga się z nagraniem nowych zwrotek, do kolaboracji z Madlibem. Mam wrażenie że powstaje hip-hop'owy "masterpiece". Bez wątpienia Doom to jeden z moich bohaterów.
Madvillain - 3.214




Madvillain - Cold One



wtorek, 22 lipca 2008

Prince & The New Power Generation - Diamonds And Pearls



Prince wydał wiele płyt. Większość z nich przez koneserów i znawców tematu jest podnoszona do statusu klasyki. Ja dopiero się rodziłem, gdy Prince miał już pewne miejsce na scenie i jego muzyką jarał się sam Miles Davis... W 1991 roku miałem jakieś 5 lat. W tamtych czasach z kuzynami oglądałem przegrywane "jak leci" klipy z MTV na VHS. Jednym z tych numerów był tytułowy "Diamonds And Pearls". Jak patrze na siebie dziś - wiem kto wywarł na mnie wielkie wrażenie... i dlaczego dziś podoba mi się muzyka Sa-Ra, PPP i innych którzy przecierają nowe ścieżki w muzyce - całym ich miłosnym graniem. Wszystkiemu jest winny Prince i The New Power Generation.



sobota, 19 lipca 2008

Alkatraz, After Party, Sen, Szpital

God damn it! To była dziwna noc. Wszystko pod znakiem wódki (Luksusowej, Bols, Gorzkiej Żołądkowej) oraz ziół. Głównie, masakra nastąpiła przed wyjściem z domu. W klubie niestety też, a potem na after party. Następnie, około 4:00 w nocy nastąpiło zwichnięcie/złamanie nogi. Zaprowadzone zwłoki kolegi, do innego kolegi spowodowało że mogłem odespać troszkę by od rana pojechać na "nielegalu" do szpitala. Dlaczego nie legalnie? Auto, od kupna w marcu nie jest zarejestrowane, ponadto 6 czerwca skończyła się ważność przeglądu. No, ale noga w gipsie poskładana, kolega uratowany. Ciekawe co dziś mnie jeszcze czeka.

W takie dni najlepiej posłuchać czegoś spokojnego. Warto wtedy wrócić do "The Shining" - J Dilla. Do tej płyty został wyprodukowany bardzo fajny klip, "Won't Do" - gdzie w obrazie przewijają się takie postacie jak: Common, Will.I.Am (Black Eyed Peas), Black Thought (Roots), Frank N Dank, Talib Kweli, i młodszy brat Jay Dee - John który wciela się w rolę MC.



Jeśli ten klip znasz, a tak zapewne jest. I nie chce Ci się go kolejny raz oglądać. To spoko, wrzuciłem też track z płyty "Fantastic vol.2" supergrupy Slum Village. Kawałek nazywa się "Fall in Love" i jest mistrzowski!


piątek, 18 lipca 2008

Dudley Perkins, Aloe Blacc, Madlib



Od czasów ostatniej płyty w Stones Throw, Dudley Perkins nie wydał nic do czego bym często wracał. Płyta "Expressions (2012 A.U.)", była ostatnim wydawnictwem które mnie rozwaliło tak bardzo że sprawiłem sobie LP. Kto wie, może Madliba zastąpi Metro i nowy krążek Declaime'a który ukaże się w Asfalt Rec. będzie przełomem w jego karierze... Zobaczymy na zimę. Tymczasem, odsyłam Cię do zajebistego kawałka, który nie wszedł na "Expressions", nosi tytuł "Apokkkalypse", gościnnie wystąpił Aloe Blacc, bit wyszedł spod ręki Madliba.


środa, 16 lipca 2008

Kim jest Coultrain?

Kim jest - niektórzy z Was zapewne wiedzą z wersalki. Zainteresowanych odsyłam do recenzji, a jeszcze bardziej zainteresowanych do sprawdzenia krążka pt: "Adventures Of Seymour Liberty". Poniżej filmik "edukacyjny" w którym Coultrain mówi sam o sobie.


wtorek, 15 lipca 2008

Bilal Salaam na request



Bilal'a Salaam'a odkryłem przy okazji słuchania IG Culture - Zen Badizm. Był tam taki track "Girl U Need A Change Of Mind"... Oj zajebisty jest ten kawałek. "Ohy i achy" na jego temat pojawiły się nawet w 1Extra w audycji Benji B. No, a Sebol - jak to Sebol, znany jest z tego że kopie i szuka. Doszedłem po krótkim research'u do płytki pt."Develop" - autorstwa Finale i Spier'a 1200, gdzie B. Salaam pojawił się gościnnie w kilku utworach. Później droga była już prosta. Krążek pt. "Blah - Time Between Asleep and Awake" był w moich rękach. Fajny jest. Poniżej możesz sprawdzić fragment koncertu z udziałem Sy Smyth oraz The Crossrhodes w bardzo ciepłym utworze pt. "Cyberspace":


poniedziałek, 14 lipca 2008

Oszustwa i zdrady...

Bardzo lubię nowy album Dwele pt. "Sketches of a Man". Trzyma poziom jak dwa ostatnie krążki. Spotkałem się z jednak z komentarzami, które mówiły że nowa płyta A. Gardner'a to już nie to samo co "Some Kinda" czy "Subject". Pozostaje mi się z tymi słowami nie zgodzić.

Prezentuje Ci klip który promuje najnowsze wydawnictwo artysty z Detroit. Dwele rozpoczyna track tezą, że wszyscy zdradzają... faceci, kobiety bez różnicy. Smutne, ale czy prawdziwe? Nie wiem, ja nigdy nie zdradziłem, brzydzę się zdradą. Podoba mi się ostatnia i najkrótsza zwrotka piosenki "I'm cheatin'" która leci mniej więcej tak:

When love is free
It's a matter of time
Before before... (that's wrong)
Some have a girl with a chick on the side (I don't need it)
My girl is all
She's all I need so I don't mind cheatin on my Girl


Taka konkluzja jest chyba najpozytywniejsza! Dziewczyno, zarówno jak i Ty kolego nie zdradzaj! Nie warto...


niedziela, 13 lipca 2008

Junglist...

Dziś cały dzień pada, a na dodatek jest burza. Niezły klimat. Mimo to, odstraszający od wychodzenia z domu deszcz, nie przeszkodził mi w zdobyciu tego co odpręża w taką pogodę jeszcze bardziej. Nie jestem znawcą tematu jeśli chodzi o D'n'B, ale track który chcę Ci pokazać, to podobno klasyk. Tak mówi Icek, u którego niedawno pierwszy raz usłyszałem ten numer... dziś słuchałem go już kilka razy. Jest w nim wszystko: tłusty bass, szybkie powykręcane bębny, pauzy, śpiew, zajebiste cut'y. W tym kawałku po prostu czuć ghetto! Lubię taki mroczny i przestrzenny klimat w muzyce, nie warto się dłużej rozpisywać... Oddajmy głos Congo Natty w utworze "Junglist"!


Za oknem deszcz i niedzielny chillout

Sobotni wieczór spędziłem wśród ludzi. Mało atrakcyjna pogoda sprawiła, że nawet w wakacje do klubów wchodzili ludzie chętnie płacąc 20 zł. Moje dupsko znalazło się w Post Dali... Klimat 10-tego piętra i całkiem pomyślanego wnętrza powoduje, że lubię tam przychodzić raz na jakiś czas. Nawet jeśli grają house który zlewa się w jedną całość. Wieczór wypadł nieźle... Odespałem, poranek zaczął się o 13-stej. Ogarnąłem się. Zaparzyłem kawę. Piszę post. Wpis ten, będzie miał charakter śpiewany i czarno-biały. Całkiem niedzielny, zważywszy na pogodę za oknem, która zmusza do kontemplacji.

Pierwszy z przedstawionych klipów to Jose James - Park Bench People. Jeśli nie znasz jeszcze płyty "The Dreamer", a lubisz jazzowe wokalizowane brzmienie, to musisz to nadrobić. Statystyki mojego Itunes'a wskazują że poświęciłem na ten album ponad 20h, a jeszcze mi się nie znudził. Jest naprawdę zajebisty! Cały czas żałuję że nie przyjechałem do Warszawy na koncert Jose.



Drugi klip powstał do kawałka Bilal'a z jego pierwszej (i jak na razie jedynej) oficjalnej płyty pt."1st Born Second". Nosi tytuł "Soul Sista" i wyprodukowali go wspólnie Raphael Saadiq oraz James Mtume. Ten track jest bez wątpienia przepiękny. Czekam, za nowym wydawnictwem Bilal'a. Podobno większość płyty wyprodukuje Madlib. Jest na co czekać.



sobota, 12 lipca 2008

Dlake i "tight pants fashion"

Post niżej przeczytałeś(aś) o modzie męskiej... Koleżanka wypomniała mi brak Kanye West'a, więc biję się w pierś i mówię: Kanye też trzymasz szpan (zapomniałem o nim!). Wczoraj, mój człowiek Mentalcut uświadomił mi istnienie Dlake'a. Miałem w ty miejscu napisać cytat, który towarzyszył temu wydarzeniu, ale wychodząc od Icka (który namówił mnie do prowadzenia tego bloga) byłem w takim stanie, że po prostu nie pamiętam... A więc teraz miejsce na plagiat, bo wkleję to, co również dziś ukazało się na blogu M-Cut'a (no, ale Ci którzy odwiedzacie tylko mój blog, macie niepowtarzalną okazję zobaczyć to co teraz pokażę):



Jak już Jakub pisał u siebie: "Dlake to wariat z NYC. Nagrał już dwa mixtejpy 'Bmore of a Hipster' (najnowszy do pobrania tutaj) i nosi koszulkę 'Date Me Before I'm Famous'. Jeśli istnieje coś takiego jak amerykański bohemiarski bmore, to on powinien być jego główną gwiazdą. Zrobił też kilka niezłych klubowych bangerów." Nic dodać, nic ująć. Jaram się tym stylem i na siłę będę promował go w Polsce. Niech żyje Nowy Jork, niech żyją Ninjasonik i Dlake!

piątek, 11 lipca 2008

Słowo o modzie dla facetów...

Sprawa wygląda tak - trzeba trzymać szpan. To jasne! No tak, ale w takim razie co zrobić żeby mieć styl? Czytanie Men's Helth, Playboy'a czy CKM...? Hmm, raczej nie. Nawet jeśli twoja dupa czyta Cosmo, albo przewraca strony w Avanti czy coś, to również nie to. Styl trzeba tworzyć samemu, a inspiracje czerpać od najlepszych. Zapytasz: No to kto jest najlepszy? Odpowiadam:

1. Sa-Ra - Kreatywni partnerzy. Nie tylko jeśli chodzi o muzykę, są najbardziej "fresh" również jeśli chodzi o ciuchy. Sprawdź klip poniżej, w "Feel the Bass" też Talib Kweli wygląda zajebiście. Inspirowali również Ty'a i Kory'ego (sprawdź okładkę ostatniego mixtape'u) czy też Aqeel'a o którym pisałem wcześniej.



2.Madlib - zrezygnował z mody na "bling bling". Podoba mi się u niego to że ma zajebiste błyskotki z bursztynu i złota. Do tego zawsze fajnie dopasuje marynarki do spodni. Okulary też spoko! Poniżej krótki wywiad z Madlibem przeprowadzony przez Talib'a (Prof już to pokazywał u siebie, ja wracam do tego ze względu na szyk Beat Konducta)



3. Ninjasonik - Tight pants revolution! To "przewrót kopernikański" w modzie około hip-hopowej. Skierowanie bardziej w stronę Punku. Mam wąskie spodnie, nabyłem w Zarze jestem baaardzo zadowolony. Dziewczyny również to doceniają. Polecam:



4. Do tego dodasz elementy tego co nosi Pharell, WillIAm, czy Andre3000 z Outkast i wyjdzie Ci tyle możliwości że zawsze będziesz wyglądać świeżo. Może na początku ekscentrycznie, ale co z tego, jeśli wyprzedzasz Polską modę o 2 lata świetlne...

PS: Pamiętaj o zajebistych Snikersach

czwartek, 10 lipca 2008

Glen Anthony Henry w TVE2

Hiszpania... fajny kraj, spędziłem tam całe wakacje w zeszłym roku. Ale jak spojrzę wstecz, to wydaje mi się, że teraz byłbym w stanie wytrwać tam tylko na urlopie. Inna opcja nie wchodzi w grę. Inaczej uważa znany już Ci z wersalki Aqeel który mieszka w słonecznym kraju mistrzów europy w piłce nożnej. Z tej okazji chciałem Ci przedstawić inny jego projekt: Glen Anthony Henry. To alter-ego przynosi album "Relax & Love" który ukazał się w wytwórni Unique Records. Instrumentarium jest bardzo szerokie, dlatego pierwsze skojarzenia z muzyką mogą odsyłać nas w lata 70'te. Sprawdź show Glen'a w Hiszpańskiej stacji TVE2, poniżej track "I Dont Know", ale w liście odtwarzań youtube'a znajdziesz jeszcze "Fired Up!"oraz "Hope":


środa, 9 lipca 2008

Nieustannie jaram się Ninjasonik

Po lewej, na blogu na którym obecnie jesteś jest odnośnik do bloggera Rev'a Mcfly'a - 1/2 duetu Ninjasonik. Koleś jest nieźle wykręcony. W jednym z wpisów, opowiadał o pewnej nocy, gdzie po imprezie wchodził pijany na ściany budynków, po czym spadł i skręcił sobie kostkę. Z tego co widać, do dziś nie wrócił do pełni sprawności. Więcej siedzi teraz w domu i bloguje. Dzięki temu, możemy dowiedzieć się co aktualnie dzieje się na Brooklynie, jaka panuje moda i co w ogóle jest "fresh" w NY.





"I dont care if she got Aids" to całkiem kontrowersyjny track i jest bez wątpienia zajebisty. Gdy widzę w jaki sposób Ninjasonik robią imprezy, to mogę o nich powiedzieć tylko tyle, że są na następnym poziomie! Niesamowity kontakt z publicznością, chwytliwe teksty, impreza do rana. Chętnie pojechał bym do NY zobaczyć coś takiego. Czekam bardzo mocno na EP!

wtorek, 8 lipca 2008

Weekendy...


Wakacyjne weekendy najlepiej spędzać nad morzem. Tym bardziej że wyjeżdżając w piątek możesz perfekcyjnie ocenić stan pogodowy na najbliższe dwa dni. Tak zrobiłem w ten weekend. Wybrałem się z bandą do Pobierowa. Wyjazd wypadł perfekcyjnie. Nawet w oddalonym o 400 km mieście można znaleźć panny które znają poszczególne nazwy snikersów i imprezują w Mięsnej w Poznaniu. Co tu dużo mówić, kiedyś trzeba to powtórzyć... wybieram się do Dąbek 2 sierpnia, na Beach Party z udziałem mojego człowieka Mentalcuta aka Legendary Ghetto Superstar oraz FLWNKZ z Krakowa (W tej samoje konfiguracji spotkacie ich również w Cafe Mięsna 26 lipca - gdzie zresztą też się wybieram)... do zobaczenia!



niedziela, 6 lipca 2008

Mój bohater vol.2

Właśnie wróciłem. Byłem się opalać. A jak było? Opowiem niebawem... W każdym razie, tam gdzie wypoczywałem, nie mówi się o jazzie raczej wcale. Na Ipod'a nie wrzuciłem nic, co reprezentowało by lata 60'te a ponadto byłoby w stylistyce jazzowego geniuszu. Wtedy przypomniał mi się John... John Coltrane, jak pisał Miles, bez wątpienia umiał nachrzaniać na saksofonie. Trane, to kolejna osoba która wywarła niesamowity wpływ na to, co zacząłem robić w życiu. Kto wie?! Być może gdyby nie jego muzyka nigdy nie studiował bym filozofii? Jedno jest pewne, odkąd usłyszałem pierwszy raz Coltrane'a, zacząłem zadawać sobie pytania w stylu: Jak to jest możliwe, żeby za pomocą samego dźwięku, bez konkretnego "formalnego" języka który mówi: idź tam, zrób to... można stać się ikoną sztuki która poprowadzi ludzi podczas walki o równouprawnie obywateli w USA. Mało tego... można też zapytać, czymże jest miłość wg. kompozycji Coltrane'a na "A Love Supreme"? Czy nie jest tak, że odpowiedzi jest tyle ile interpretacji? To bardzo ważny album, jeśli chodzi o dorobek ludzkości - w ogóle! Niestety nie ma na youtube, scenek z tamtego okresu, który w estetyczny sposób pokazywałby to co John popełnił na "A Love Supreme". Sięgnij więc po ten krążek. Obiecuje sobie, że też to zrobie, jak tylko dostane nowy system do gramofonu. A dla rozrywki, tym razem "My Favorite Things" (Baden-baden, Niemcy, 1961):



"Never wrote out any music for us. When he played we more or less had to imagine, or feel, how to interpret the song. And it got to the point where I felt I was almost part of his mind, almost telepathic in a way." Drummer Elvin Jones about Coltrane

piątek, 4 lipca 2008

Gary Wilson - dawniej go nie doceniałem...

Wkurzam się czasami, gdy sobie pomyślę jakim ignorantem byłem dawniej. Odświeżyłem na dniach płyty Gary Wilson'a. Usłyszałem abstrakcyjny geniusz. Dawniej nie przełknął bym czegoś podobnego, a teraz po prostu mnie nie mogę przejść obojętnie. Stąd ten post. Pewnie myślisz że mówiąc o Garym mam na myśli album z 2004 roku pt. "Mary Had Brown Hair" który ukazał się w Stones Throw! Otóż nie, tamten krążek był spoko ale "Forgotten Lovers" to zupełnie inny poziom! Został wydany w wytwórni Motel w 2003 roku.

"Ready for a night out, with Forgotten Lovers, a collection of various Wilson recordings dating from 1973-1982" - by Pitchfork

To teraz przydało by się jakieś wideo edukacyjne...



A teraz wideo rozrywkowe (niestety z płyty "Mary Had Brown Hair", ale to też zajebiste. A jeśli nie wbijesz się w album "Forgotten Lovers" to jesteś dupa!):


czwartek, 3 lipca 2008

Dlaczego resztki i po co to wszystko w ogóle...

Resztki: bo czasem lubię opowiadać historie na które nie ma miejsca nigdzie indziej. Czasem usłyszysz kawałek o którym chciałbym Ci powiedzieć, podzielić się ale nie mam gdzie tego upublicznić. Blog ten pozwoli mi wpływać na Heideggerowskie "Się"... będę mówił o tym o czym "Się" nie mówi i o tym czego "Się" nie słucha. I po to to wszystko. Poza tym, to straciłem niedawno sens i muszę odnaleźć nowy. Jak znajdę to na bank o tym powiem. Zaczęły się wakacje, to trzeba się luzować przy rzeczach przy których od lat się człowiek luzuje. W 2003 w lipcu pojawił się King Geedorah, ta płyta mnie rozpieprzała w tamtejsze lato... dwa lata poźniej bo w 2005 roku pojawił się projekt "blendowy" MF Doom and Nas - Nastradoomus vol. 2, a na nim klasyk "One Love"... ten kawałek stał się dla mnie czymś więcej niż klasykiem. Zresztą posłuchajcie sami... z pewnością znacie, ale dla przypomnienia... "One Love".